Dziękuję, miód na moje serce, przeczytałam z przyjemnością, ale i ciężkim sercem. bo to samo od lat widzę i się buntuję. Bardzo słabo, ale gdziekolwiek mogę, rezygnuję z tych "udogodnień".
Bóg Zapłać za ten głos, przez który nie czuję się osamotnionym w mym nawoływaniu (osobliwie współpracowników i zwierzchność mających mnie za starego dziwaka), byśmy tego nowego szaleństwa nie pożytkowali nad miarę i bezrefleksyjnie Kłaniam nisko:)
Mości Wachmistrzu - przede wszystkom, powitać, bom dawno nie widział! A co do meritum - gdybym mógł dostrzec jakiekolwiek wyjście z tej sytuacji... Na maszyny tkackie stac było jeno bogaczy, toteż ich właściciele stanowili wąską grupę. Ale AI to inna sprawa. Nawet jeśli zmusimy nasze europejskie rządy do respektowania naszych praw - nie zrobią tego w USA, czy w Chinach. Potwór powstanie tak czy tak.
W rzeczy samej, zeszło krzynę...:) Idzie mi ku temu, że czasu winienem mieć więcej, aliści czy się to spełni? Któż wie? A co do meritum: nie wiem, czy jest jakiekolwiek wyjście, bo wraz się tłum radujących nowinkami objawi, co zakrzyczą, żeśmy wstecznicy, luboż i co więcej: nieudolni w nowościach i temuż głos nasz taki. Insza, że ja akurat, ku zaskoczeniu własnemu, niezgorzej sobie z tą sztuczną poczynam, przecie nigdy jej nie zamierzam traktować inaczej, jak względnie użytecznego narzędzia, które mnie od setek godzin w bibliotekach przepędzonych uwolnić może. Przecie, przyłapawszy wielekroć na łgarstwie, ani myślę dowierzać, a tem więcej na tem czego ważnego opierać i gdybyż jeno to podejście upowszechnić, w miejsce bezkrytycznego bałwochwalstwa, już bym to umiał nazwać sukcesem. Jeśli i to się nie powiedzie, misję przed nami widzę, by przechować tę postawę, krytycyzmu pełną, niczem przetrwalnik, do którego ludzkość powróci, gdy z szaleństwa ochłonie... Bo, że nawróci, tom więcej niż pewny, choć nie jest to optymizmu z mej strony dowód. Dokładnie odwrotnie, bom przy pewności, że do powrotu nakłoni ogrom nieszczęść i rozczarowań, przez nowinki technologiczne sprawiony... Co się tyczy zniewolenia świata przez dzisiejszych rządzących mamoną, to tu iście wyjścia nie widzę, przynajmniej na naszą działania możność. Aliści ciężko nie dojrzeć, że owe wszytkie fortunki na jednem zawisłe, w proch się obrócą, gdyby nas tylko na światową skalę nieszczęście dopadło prądu pozbawienia, a zatem i owych wszystkich wymyślnych systemów, bez których wrócimy w wiek, w najlepszym razie, XIX... Kłaniam nisko:)
Tandem wielekroć żem wdzięczności winien, raz za memoryję tak dobrą, żem się w niej tam gdzie w zakątku przechował, wtóre, że myśl być musiała niepodłą, co i serca dowodzi, tertio żeśmy niesamotni w tej myśli, co się nadchodzącego i panoszącego się lęka... Kłaniam nisko:)
Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)
Dziękuję, miód na moje serce, przeczytałam z przyjemnością, ale i ciężkim sercem. bo to samo od lat widzę i się buntuję. Bardzo słabo, ale gdziekolwiek mogę, rezygnuję z tych "udogodnień".
OdpowiedzUsuńBóg Zapłać za ten głos, przez który nie czuję się osamotnionym w mym nawoływaniu (osobliwie współpracowników i zwierzchność mających mnie za starego dziwaka), byśmy tego nowego szaleństwa nie pożytkowali nad miarę i bezrefleksyjnie Kłaniam nisko:)
UsuńMości Wachmistrzu - przede wszystkom, powitać, bom dawno nie widział!
OdpowiedzUsuńA co do meritum - gdybym mógł dostrzec jakiekolwiek wyjście z tej sytuacji... Na maszyny tkackie stac było jeno bogaczy, toteż ich właściciele stanowili wąską grupę. Ale AI to inna sprawa. Nawet jeśli zmusimy nasze europejskie rządy do respektowania naszych praw - nie zrobią tego w USA, czy w Chinach. Potwór powstanie tak czy tak.
W rzeczy samej, zeszło krzynę...:) Idzie mi ku temu, że czasu winienem mieć więcej, aliści czy się to spełni? Któż wie? A co do meritum: nie wiem, czy jest jakiekolwiek wyjście, bo wraz się tłum radujących nowinkami objawi, co zakrzyczą, żeśmy wstecznicy, luboż i co więcej: nieudolni w nowościach i temuż głos nasz taki. Insza, że ja akurat, ku zaskoczeniu własnemu, niezgorzej sobie z tą sztuczną poczynam, przecie nigdy jej nie zamierzam traktować inaczej, jak względnie użytecznego narzędzia, które mnie od setek godzin w bibliotekach przepędzonych uwolnić może. Przecie, przyłapawszy wielekroć na łgarstwie, ani myślę dowierzać, a tem więcej na tem czego ważnego opierać i gdybyż jeno to podejście upowszechnić, w miejsce bezkrytycznego bałwochwalstwa, już bym to umiał nazwać sukcesem. Jeśli i to się nie powiedzie, misję przed nami widzę, by przechować tę postawę, krytycyzmu pełną, niczem przetrwalnik, do którego ludzkość powróci, gdy z szaleństwa ochłonie... Bo, że nawróci, tom więcej niż pewny, choć nie jest to optymizmu z mej strony dowód. Dokładnie odwrotnie, bom przy pewności, że do powrotu nakłoni ogrom nieszczęść i rozczarowań, przez nowinki technologiczne sprawiony... Co się tyczy zniewolenia świata przez dzisiejszych rządzących mamoną, to tu iście wyjścia nie widzę, przynajmniej na naszą działania możność. Aliści ciężko nie dojrzeć, że owe wszytkie fortunki na jednem zawisłe, w proch się obrócą, gdyby nas tylko na światową skalę nieszczęście dopadło prądu pozbawienia, a zatem i owych wszystkich wymyślnych systemów, bez których wrócimy w wiek, w najlepszym razie, XIX... Kłaniam nisko:)
UsuńA myślałam sobie o Waści ostatnio... I się Waćpan objawiłeś.
OdpowiedzUsuńA to żem sprawcza jest.
Bardzo ciekawy artykuł i przemawia do mnie mocno.
Tandem wielekroć żem wdzięczności winien, raz za memoryję tak dobrą, żem się w niej tam gdzie w zakątku przechował, wtóre, że myśl być musiała niepodłą, co i serca dowodzi, tertio żeśmy niesamotni w tej myśli, co się nadchodzącego i panoszącego się lęka... Kłaniam nisko:)
UsuńMnie nadal szkoda, że już nie bierzesz udziału w blogowym świecie.
UsuńNo ale rzeczywistość...Nie na wszystko człowiekowi pozwala.
Z pewnością nie tak często i gęsto jak za najlepszych tutaj lat, przecie myśl o powrocie nie jest mi wstrętną:) Kłaniam nisko:)
Usuń