16 stycznia, 2013

O tem, co się psu na budę nada...


Bodaj wszytkim znać onegoż dawnego włościańskiego proverbium o tem, że się cosi tam tak zdatne widzi, jakoby jeno psu na budę użyte być miało. Insza, że dziś to może i więcej w zniekształconem moderunku, że nie na budę, a "na buty" co może i na absurdzie zyskawszy i dobitności, przecie sensu już nie mając za grosz, ode swej historycznej gleby oderwane ze szczętem...
  Służyło bowiem kmiotkom naszym przez wieki przekonanie osobliwe, że jako się psu obejścia stróżującemu nadto wielgiej uczyni wygody, temuż i stróża sama na tem ucierpi, substancyję mizerną na szwank wystawując. O wieleż bowiem u dziedzica, co w wiekach najdawniejszych i dwór miał obronny, i czeladzi sporo, a i pies się niejeden pożywił, nie takaż to może i szkoda, gdy burek jaki przysnął... U kmiecia jednak... ano tam ów czworonóg (jeśli był) to i zarazem za stróża, a częstokroć i za pierwszą liniją (a i ostatnią nieraz) obrony przed złoczyńcą służył...:(
  Temuż i mało kiedy się nasze kondle ućciwej gdzie zasłużyły budy; tegoż mniemania victoria, że wygód nadto czujności nie służy przyszło na koniec owocem ku temu, że się owe budy z leda jakiej gałęzi nadpróchniałej czyniło, o nią zasię spierając deszczułek jakich kilka, do niczego już inszego w obejściu niezdatnych i temuż naszego proverbium geneza...
   Nawiasem: jakem tej wiedzy powziął, że to de origine kmiece porzekadło, wraz żem onego prawdziwości przyznać musiał, a że wojsko nasze lat parę dziesiątków się tem szczyciło, że się Ludowem zwało i u ludu miałoż mieć pono korzeni, temuż mi i nie dziwno, że wartownie liczne, com ich za swej służby nazwiedzał był, podług tejże samej najwidniej filozofijej stawiane były...
  Tak czy siak, k'temuśmy przyszli, że jako co psu na budę przeznaczono, znak to był niechybny, że ku żadnemu już inszemu pożytkowi się rzecz owa nie zdała, co wrychle już i w oderwaniu od źródła poczęło kmiotkom, a z czasem już i narodowi całemu służyć za wartościowania zręby, że ot, jak co już nic nie warta, temuż się i psu nawet na budę nie nada...
  Arcywybornie sens tegoż znał Imci Sienkiewicz, przeuroczej swej pisząc noweletki "Sąd Ozyrysa", gdzie by kastę carskich urzędasów ośmieszyć i obnażyć, jął się był tej maski, że akcyję w Egipt pradawny był przeniósł, zasię bohaterowi dał miano wszytkim Polakom jawno zrozumiałe: Psunabudesa, co za wszytkie starczyło komentarze. Ano...by jednak tejże wiedzy, Polakom wszytkim oczywistej, mieć, trza by się luboż Polakiem rodzić, luboż wiedzy o tem powziąć bogatszej niźli samo słów podług prawideł języka naszego składanie... Nie darmo Włoszy, jak ich jeszcze Morsztyn zwał (a po naszemu: Italczykowie:), swego o tem mają proverbium, że tłomacz zdrajcy równy*... Italska to bowiem właśnie tłomaczka panahenrykowych noweletek nic z owej warstwy nibyż sekretnej, przecie Polakom wiadomej, nie pojąwszy... owo miano najwidniej za prawdziwie egipskie starożytne mając:))))) rzecz całą przełożyła miano Psunabudesa nietkniętym ostawiwszy**, całeż panahenrykowe staranie czyniąc lectorom italskim nawet i psu na budę niezdatnym...
______________________
* Traduttore-tradittore
**Początek przekładu tejże humoreski podług italskiej tłomaczki C.Agosti Garosci edytowanej w Mediolanie Anno Domini 1955 ("Bartek il Vincitore e altere novelle".Bibl. Universale Rizzoli, pagina 225) idzie tak: "Quando in Egitto mori Psunabudes, figlio di Psunabudes..."

40 komentarzy:

  1. Większa byłaby afera językowo-historyczna, gdyby jeszcze tego Psunabudesa w Dolinie Królów grobowiec odkopano :-)))

    notaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu sie wpiszę, bo bardzo mi się ta obawa Notarii spodobała. Jakby odkopali Psunabudesa III, syna Psunabudesa II Wielkiego i wnuka Psunabudesa Budowniczego jakiejś Budy Psiej...
      Miodzio po prostu by to było :-)))

      Usuń
    2. Dnnastia Canidae z Psiej Budy! :-)))I tak się tworzy historię ;-)

      notaria

      Usuń
    3. Wszystko przed nami:) Ale gdzieści tam w dynastyi mianie by się Pana Henryka upamiętnić zdało... Psunabudes Sienkiewiczus? Hmm, toż to bardziej litewskie, niźli egipskie...:))))))))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    4. Jasne, że bardziej litewskie... Ale nie tacy spece historię zmieniali i zupełnie inaczej interpretowali.... Coż to dla nas korzenie Sienkiewicza w Egipcie znależć?

      Usuń
  2. Toż to idiom czystej wody, ale solidnie umieszczony w historii.
    Jest i u nas "pies ogrodnika". Co zrozumieć łatwo bo nie widziałem burka zajadającego się jabłkami.
    Angielskie zaś - Every dog has his day - tłumaczą u nas - fortuna kołem się toczy, umniejszając przy tym rolę psa, a nawet wcale go nie zauważając. Pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze taki śmieszny idiom w angielskim jest:It rains like cats and dogs - co dosłownie znaczy że pada jak koty i psy, inaczej mówiąc "jak z cebra"...:-)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Jabłkami może nie, ale szarlotką już tak...:)) I nawet w tejże familii lokalny funkcjonuje idiom: "pies na szarlotkę"...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Vulpian de Noulancourt16 stycznia 2013 14:39

    Przypomniała mi się rzekoma reklama jakiegoś hotelu w Austrii, mająca zawierać takie zdanie: 'French widow in every room, affording delightful prospects'.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne... żeby tak każdemu zaraz wdowę i to tak bez dania racji? No ale skoro zapewniają że choć prospekt jest wspaniały, to może nie tak ze szczętem leciwe?
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Wachmistrze, niektóre wdówki są młode i Wesołe...:-)
      http://www.youtube.com/watch?v=V-TPE_Q_oFw

      Usuń
    3. Hmmm... niektóre, a hotel przecie pewnie duży i jakaż mnie pewność, że przy moim pechu akurat wesołą dostanę, hę?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  4. WINDY LIFTS wisiało kiedyś w pewnym hotelu.
    Nie wisi, ale hotel nadal istnieje. Co prawda, pod inną nazwą.
    Altere novelle chociaż może los lepszy spotkał,
    więc i autor ich nie na próżno się starał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bodaj w Liptowskim Mikulaszu żem na zepsutej hotelowej windzie widział, jako się Słowacy dla cudzoziemców wysilili: "výtah je out od order":))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  5. Mnie, ze wszelkich imion starożytnych, najwięcej podobało się helleńskie miano "Mokrysedes"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne jeszcze z Bakelitu?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  6. ja bez idiomów, za to w sprawie psów. wiele z nich nie ma pojęcia co to buda. za to łancuch jest im dobrze znany.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie umiem ja sobie w tejże materyjej zdania wyrobić własnego i miarodajnego... Z jednej przecie strony to o psach stróżujących i obronnych mówimy, zatem cokolwiek więcej do agresji skłonnych, tandem jakiegoś na to remedium mieć potrzeba, by nie każdy listonosz, czy sąsiad co za interesem zaszedł miał z punktu najmniej portki podarte... A przecie nie ma bodaj miesiąca, by człek nie słyszał, że jaka psina nadmiernie bojowa jakiemu dziecku krzywdy nie uczyniła srogiej... Z wtórej znów strony żal tych psisków przecie...
      Ze wspominek własnych pomnę, jakem za młodych skautowskich lat, wędrujących wiodąc, w pewnem obejściu wody chciał prosić za skwaru okrutnego przyczyną. Sprytnie żem najpierw wypatrzył, że kundel dopieroż pod stodołą i to na łańcuchu, tandem ufny w bezpieczność swoją, żem z garnuszkiem (a grzeczny był i niemiarowy, bo litra mieścił trzy ćwierci:) był wkroczył... Bryś znów cwany przypuścił mnie na dobre podwórza dwie ćwierci, zaczem runął ku mnie, a jam natenczas dopiero pomiarkował, że ów i owszem na łańcuchu, aliści łańcuch na drucie przez całą długość podwórza rozciągnionym... Ano i nie pomnę ja jakem pomykał, ani jakem pono wrótni skokiem, którego by się Wszoła nie powstydził przesadził, bo tego mi dopiero insi opowiadali, jakem do siebie przyszedł... Alem garnuś przetracił...:((
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  7. Czytalem niegdys u Curwooda - a moze u Londona? że na Dalekiej Polnocy zakladano psom husky buty. Wiec nie taki to absurd, jak by sie zdawalo?
    A w bajkach - mamy Kota w butach ... bardzo porzadnych, ponoc siedmiomilowych... a o psach w butach ani słychu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jam tego czytał... Zda się, że tam szło o łap psich chronienie przez ostremi lodowemi jakiemi krawędziami, których zmarznięta na lód wierzchnia śniegu warstwa onym nie szczędzi...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. Pięknie wyprowadzone powiedzonko, znów bym na jego znaczenie sama nie wpadła, choćby z tego względu, że nasze burki budy porządne miały, ocieplone, przycięte :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to arcypięknie o właścicielach owych stworzeń świadczy:) Choć znów od góralskich mych sąsiadów z mej sadyby górskiej znam ja historyi o tem, jako do takiej pięknie uzdatnionej budy się brysiowi... kotka kotna wprowadziła, budy zaanektowała, tam powiła, co powić miała, a wszelkie kundla rewindykacyjne próby witała pazurami... Biedne źwierzę dopiero tak jakoś z wieczora ludziom do rozumu przemówiło, że cosi z tą jest budą nie tak i wredoty kociej wzięto stamtąd przemocą do dom, psiku nareście budy uwalniając...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. A to wcale nie taki wyjątek - i nasze tak robiły, stąd i coroczny żart na prima aprilis, że się kotka w psiej budzie okociła - i żartem nie było tu miejsce, a czas po prostu :)

      Usuń
    3. Zatem widać, że powszechność tegoż obyczaju może i w nowem świetle proverbium o życiu jak pies z kotem stawia?:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  9. Psu na budę jest psu buda. Pokłony niskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprosta to jest sprawa, bo czego by nie rzec i humanitarnie nie wywodzić, w zgodzie z duchem czasu dzisiejszem, to przecie pies jako gatunek jest od dzikiego wilka jakiego udomowionem, ergo w naturze nawet tej budy od słoty i zimna nie miał... A znów udomowiono go w jednem głównie celu, bo bronił i pilnował, a tego obowiązku się nader kiepsko wypełnia, sypiając z właścicielem w jednej pościeli...:)To i może do nas samych pytanie, czyśmy za bardzo nie zgłupieli, psa w zabawkę zmieniając...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  10. Bez miłości, wszystko psu na budę - pisał ksiądz Twardowski, jeśli już mnożyć cytaty.
    Kłaniam z zaścianka Loch Ness :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... nie wiem zali ksiądz, nawet Twardowski, jest w tejże materyjej jakiem autorytetem, na którem polegać można... Co więcej, chyba bym nie chciał, aby się pokazało kiedy, że był...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  11. Pies jest dziwnym zwierzęciem, wśród innych zwierząt oswojonych przez człowieka - nie tylko do obrony i pilnowania, ale i do polowania, i pracy, i pasterstwa, i przewodnictwa, i nawet gdy trzeba do ogrania - nie raz i dziecko ochroni przed zgubą, czy zamarznięciem. Nieprawda że głodny to zły i nieprawda, że jak mu zimno to czujny. Taka jego natura, że się z rodziną związuje i ze ludzkie stado za swoje weźmie i to stado dla niego najwyższa wartością jest, a i rozumie dużo - jest jedynym zwierzęciem, któremu można cel wzrokiem wskazać. Problemem jest, ze ludzie nie zawsze potrafią psa wychować, ale to już nie natura psia podła jest, tylko ludzka głupota.
    A "psu na budę", ze można byle co dać, to prawda - potrzeby ma niewielkie i to też na korzyść psiej natury złożyć by wypadało. Ja akurat "psiarzem" od dawna jestem, to i psie przymioty doceniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dyspucie o psach takiego mi właśnie brakowało głosu...:) Konkluzyja z tego może być by i winna taka, że psy się winno tylko co poniektórym ludziom wydawać, obadawszy ich przódzi, zali owi się do psa nadają...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  12. Jak widać tłumaczenie literatury do łatwych nie należy :), bo to jakby tworzenie czegoś nowego w innym języku.
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością... jeszczeć nie daj Boże z rymami jakiemi... Niedawnem czasem żeśmy z Vulpianem jegomością pewnej szekspirowskiej frazy u Paszkowskiego, Słomczyńskiego i inszych porównywali (a jeszczeć i z oryginałem), do nieznanych sobie zgoła odkryć dochodząc, gdzie nasze zadziwienie najpewniej i tak by niczem było, w porównaniu z tem, jakie by Szekspirowi towarzyszyło...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  13. Psunabudes a Mikrosedes - zacne to imiona. Ale byli jeszcze - Kantos z Frantu i Frantos z Kantu, Metronom z Orchestronu, Kloss z Abwehry, Detal z Remontu i Chamides z Afrontu...O Ikarusie z Budapesztu, Chytrydesie z Interesu, Excremencie z Sedessy i Kapcionosie z Watykanu żeście Waćpaństwo na pewno słyszeli,tedy zamilknę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszeć tośmy i słyszęli, aliści zapoznać osobiście nie byłoż sposobności, może za wyjątkiem Chamidesa, który zdaje się, rozpleniony niczem myszy we młynie...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  14. Jan Brzechwa napisał po wojnie "Globus" z wiele mówiącą [wtedy] frazą - "Trzeba będzie globus oddać do naprawy, bo nie może istnieć Polska bez Warszawy". Ten wiersz przetłumaczył na rosyjski [chyba] S. Michałkow, a "jego" tekst przełożył na polski jakiś miłośnik poezji radzieckiej. Całość po latach dostała się przypadkiem w ręce ... Jan Brzechwy... To były TRZY ZUPEŁNIE RÓŻNE wiersze!!! A i wiele mówiąca fraza zatraciła się zupełnie...
    WNIOSEK; Nie dziwmy się, że tu i Owdzie proboszcz protestuje, gdy szkole chcą nadać imię Jan Brzechwy. Jest w tym jakaś logika. Z tym, że niezupełnie wiadomo jaka...Może absurdalna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieodmiennie mnie bawi owa antysemickość przedstawicieli tegoż Kościoła, co się opiera na religii z ukrzyżowania pewnego Żydowina poczętej, a przez inszych Izraelitów rozgłoszonej po świecie...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  15. Klik dobry:)
    Tłumaczenie literatury to trudna sprawa. Ostatnio stwierdziłam to czytając "Konika Garbuska" w nowym tłumaczeniu. Coś takiego nie powinno się dzieciom dawać, bo skutecznie zrazi do czytania. Psu na budę tacy tłumacze?

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druh mój, Vulpian Jegomość, co sam się tłomaczeniem nader często bawi, choć nie literatury raczej, z dawna głosi, że ich czas się kończy powoli, bo cóż z tego, że mechaniczne tłumaczenia produkują oceany kretyństwa, skoro mają jedną bezcenną zaletę: nie trzeba im płacić, a z tego bełkotu jakieś tam jądro się może zrozumie, reszty samemu dośpiewa i ...jakoś to będzie... I coraz częściej mi się zdaje, że jakąś część czegoś tłomaczył jeszcze tłumacz prawdziwy, zaś potem - w ramach oszczędności - sam wydawca z translatorem googlowskim za pomocnika mianym...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  16. I pokazało się to, ile prawdy w inszem proverbium z kolei, że pies najlepszem przyjacielem człowieka... Przodkowie nasi ubożsi, zda się, cależ nie po przyjacielsku psy traktowali
    :(((

    Co zasię tyczy "Traduttore-tradittore"... Dawniejszem czasem pod jedną notką, dostałem życzenia od jednego z Lectorów (bodajże Torlina, o ile pamięć mię służy) takiej treści, iżbym nigdy w swej pracy tłomacza nie doczekał się pod swoim adresem tegoż do zdrajcy porównania :)

    Ściskam prawicę!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są tacy, co twierdzą, że druhem najbliższym jest koń:)Do życzeń Torlina zatem i ja się dołączę w tej mierze...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)