19 maja, 2012

O pewnem zapalczywem Francuzie, co polskim jenerałem został i za cara zginął...

  Jako myśliwiec we kniei na zasiadce źwierza oczekuje i już już ma broń unosić ku oku, gdy mu jeleń dorodny na strzał się wystawił, zasię z boku gdzie podobnie, a z nagła się dzik ukazywa, myśliwemu, mimo wolej, rozterki czyniąc, tako i mnie, gdym się ku nocie o Bema przewagach na rocznicę ostrołęckiej był szykował potrzeby, wychynął był z pomroku dziejów człek, któregoż żywot prawdziwie niebanalnej jest próby, a żeśmy tegoż jegomości dawno już wygnali z memoryi publicznej, nie odmówię ja sobie, by i tego dzika strzelać, a i może nadążę, nim jeleń umknie wystrzałem spłoszony...
   Persona, która mię tak zauroczyła przecudnie, to Piotr Karol Franciszek Bontemps, porodzony we Francyi w Roku Pańskim 1777. Ośmnaście lat później został porucznikiem artyleryi, czyli można by rzec, że się znalazł w dokładnie takim samym punkcie, jak trzy lata wcześniej pewien przybysz z Korsyki, co się natenczas zwał jeszcze Buonaparte. Naturaliter, Bontemps geniuszu wielkiego Napoleona nie posiadał, atoli życiem całym dowiódł, że i on nie wypadł sroce spod ogona... Dla nas najciekawsze tegoż żywota koleje poczynają się, gdy ów, popadłszy w kapitany, adiutantował jenerałowi brygady artyleryjskiej Hanicque i po batalijach pod Jeną, Pułtuskiem, Iławą Pruską i Królewcem, za przewagi tamtejsze swoje , Legiją Honorową odznaczon został a sława jego dotrzeć miała i do naszego xiążęcia Poniatowskiego, co właśnie poczynał armijej Xięstwa Warszawskiego formować. Faktem jest bowiem niezbitem, że to o niego imiennie (podobnie jak o pułkownika Pelletiera i jeszcze kapitana Malleta*) xiążę Napoleona suplikował, by służby artyleryjskie i techniczne armii Xięstwa im powierzyć.
   Rzeknie kto: a na cóż nam ci Francuzikowie byli? Abośmy to własnych nie mięli oficyjerów dość godnych? Ano właśnie w tem sęk, żeśmy nie mięli... Od rozbiorów bowiem nijaka już uczelnia naszych nie kształciła wojskowych, a co mógł i jaki talentem obdarzony, nabyć wiedzy w polu i pod komendą uczeńszych i zasłynąć, jako niejeden z napoleońskim marszałków, szkół nijakich nie mając, to się przydarzyć mogło kawalerzystom, piechurom, aliści nigdy bodaj w tych służbach, gdzie matematyka podstawą wszystkiego i kto jej po szkołach nie liznął, experiencją już i nie nadgonił tego.
   Postawiony nam na czele parku artyleryi Bontemps z punktu się koło tegoż dzieła zakrzątnął był żwawo, byśmy mięli i harmat jak się patrzy, ale i artylerzystów szkolonych wybornie, czemu służyć miała pierwsza polska wojskowa szkoła wyższa techniczna, czyli Szkoła Aplikacyjna Artylerii i Inżynierii**, przy której czynność naszego Francuza niemała. Główne jednak działania Bontempsa to organizowanie artyleryi Xięstwa, kul, prochów, koni artyleryjskich etc.  Jenerał przyszły i Bema kolega, Klemens Kołaczkowski, tak o niem pisał: "Nierównie bardziej wykształcony od Malleta, lecz charakteru tak żywego, że popędliwość jego w wojsku w przysłowie weszła. Odwaga jego nie znała granic; ile żywy w pożyciu i w służbie, tyle przytomny i spokojny przy swoich armatach. Nieraz podkomendnych swoich zbytnią porywczością obraził, lecz wkrótce serce jego dobre przemagało i starał się błąd swój poprawić. Na jego słowie i uczynności święcie było można polegać, dlatego też pomimo tej niesłychanej żywości, zachował przyjaciół w wojsku do końca służby swojej". Bontemps w rzeczy samej cholerykiem być musiał niezgorszym, bo choć pryncypalna część piszących o niem przytwierdza, że to"jemu winniśmy organizację naszych arsenałów, uzbrojenie fortu, prochownie, warsztaty rzemieślnicze, fabryki pocisków i broni, urządzenie szkół artyleryi, race kongrewskie, itd., itd."***, to niemal każdy co tam, choćby i półgębkiem wspomina, że był nasz Francuzik usposobienia nader krewkiego i cosi być na rzeczy być musi z tem sercem przedobrem, bo przecie z popędliwością podobną i gębą niewyparzoną podług wszelkiej logiki padł by wraz w jakiem pojedynku, których by musiał mieć przecie dziesiątki.... Zatem, skoro to nie nastąpiło, luboż się opamiętywał wraz i iście deprekował, gdzie powinien, luboż go osobną rachowano miarą, popędliwość znając i z pobłażaniem przyjmując, luboż... że i jakie ciche xięcia Józefa ordonanse były, by Francuzika dla jego niezwyczajnej przydatności mieć pod ochroną szczególną i do nijakich w tej mierze nie dopuszczać turbacyj...
   Osobna karta Bontempsowych zasług to kampania z Austryjakami 1809 roku, a osobliwie zaś pod Sandomierzem przewagi.
    W szczegóła może, póki co: zbyteczne, nie wchodząc, dość nam dalej rzec będzie, że za tąż kampanię polskim krzyżem odznaczony Virtuti i do majora awansowany, zasię pułkownikiem i w tejże randze pociągnął był w 1812 roku na Moskwę, pod swoją komendą mając wszelkiej artyleryi V Korpusu Poniatowskiego, czyli inaczej rzekłszy całej niemal armii Xięstwa na tąż wyprawę zabranego. Znowuż w szczegóła nie wchodząc, ale znając, że nie jest Lectorom Miłym nieznana niesławna tragedyja zimowego odwrotu i Wielkiej Armii zagłada, tego dodam jednego, że te Bontempsowe, czyli polskie harmaty... to jedyne, co spod Moskwy wróciły... Wszystkie insze korpusy, także i te francuskie, swoich przetraciły...
   Znowuż do memuarów Kołaczkowskiego chcę sięgnąć, by pokazać, że wśród tych scen dantejskich i oceanu paniki i rozpasania znajdowały się wyspy porządku i roztropności. Wyspa pułkownika Bontempsa wyglądała tak: "Co do mnie odbyłem cały pochód od chwili utracenia koni i bagażów, na podjazdku, dla którego musiałem starać się o furaż na każdym noclegu. Żywiłem się jak mogłem, aż do Smoleńska, to gotując wspólnie z kolegami żywność, którą w furgoniku prowadziliśmy za sobą od Moskwy, to udając się w łaski pułkownika Bontemps, komendanta pułku artylerii, który w furgonach swoich miał ciągle dostatek wszystkiego[podkr.moje - Wachm] i często mnie do siebie zapraszał." Poniżej można biureczko polowe Bontempsa podziwiać (w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego)


                                        
  Wiemy, że po 1812 roku zniechęcony Bontemps suplikował o przeniesienie do wojska francuskiego, na coż ostatecznie zgody był dostał w 1814 roku, wobec pewnej już chyba napoleońskiej klęski. Aliści, to on sam na powrót się ku Polakom zwrócił i pomiędzy niemi chciał służyć po 1815 roku i w tejże sprawie się do wielkiego księcia Konstantego zwracał. Akceptowany przez carskiego brata postąpił był ku armii Królestwa Kongresowego i od 1818 roku pełnił obowiązków dyrektora Materiałów Artyleryi i Arsenału, od roku 1822 w randze już generalskiej.

  De novo też organizował Szkoły Aplikacyjnej Inżynierii i Artylerii, co nie nazbyt mu wyszło fortunnie względem planowanego programu, aliści rzecz ocaloną została przez inszych w dzieło to zaangażowanych**** . Od 1822 roku był też i dowódcą Korpusu Rakietników, zupełnie nowej w dziejach naszych i prawdziwie wyprzedzającej epokę formacji. Tam też był i bezpośrednim Bema zwierzchnikiem, wielce mu pomocnym i troskliwym i rzec można, że jeno Bontempsowi Bem łaskę Konstantego zawdzięczał, że nie skończył jak nieszczęsny Walerian Łukasiński, podobnie przecie winnym, pojmanym i osądzonym będąc za udział w temże samym spisku...
   Biogram z Polskiego Słownika Biograficznego tak czynność jego w czas Insurekcyi Listopadowej opisuje:"W chwili wybuchu powstania 29 XI 1830 został wraz z generałem Redlem aresztowany w arsenale, gdy sprzeciwiał się rozbieraniu broni. Następnie jednak oddał sprawie narodowej znakomite usługi. W połowie grudnia zatwierdził go Chłopicki jako „dowódcę dyrekcjów artylerji i materjałów”. Z początkiem lutego 1831 zapewnił B. Rząd Narodowy, że po przebyciu trudnego okresu montowania przemysłu wojennego wzmoże bardzo znacznie produkcję. Jakoż zorganizował ją w trzech ośrodkach: w samej stolicy, w Białogonie, Suchedniowie i Końskich, oraz nad rzeką Kamienną w Ostrowcu, Denkowie, Odrowążu i Ćmielowie. Dostarczał tysięcy karabinów i miljonów ładunków. Odlewał także działa. Powołany do Rady Wojennej, zajmował się przygotowaniem obrony Warszawy. Pozostał w niej do kapitulacji. "
   Nie dawało mi to aresztowanie spokoju, bo generałowie sprzeciwiający się powstańcom tamtej nocy raczej ginęli i począłżem rzeczy drążyć, aż  żem nalazł wyjaśnienia w memuarach Ignacego Humnickiego ("Pamiętniki", Warszawa 1916), gdzie dowiadujemy się, co generał robił w momencie wybuchu powstania:  oto w zaprzyjaźnionym domu przy ul. Królewskiej zebrało sie towarzystwo:"Już znacznie osób przybywało, juz w salonie zaczynały sie tańce, już zasiedliśmy do wiska, kiedy nagle wpada młody człowiek, Paweł Popiel, i wywołuje głośno dwóch młodszych braci, którzy w salonie tańczyli. Gospodarz wstał od stolika, pytając, co to znaczy, gdy tenże jednym głosem odpowiedział; "Rewolucja!" (...) Wnet całe męskie towarzystwo było na ulicy. Generał Bontemps, który ze mną partię rozpoczął, nie mogąc znaleźć stosowanego kapelusza, w okrągłym wyszedł na ulicę. I ja z drugim pobiegłem na Krakowskie Przedmieście i pierwsze ofiary dnia tego, generała Haukego i pułkownika Maciszewskiego, ujrzałem przed pałacem Namiestnika, we krwi broczących...(...)Wracając z Zamku spotkałem generała Bontemps z wielką kokardą, a gdym się go pytał, co porabiał od chwili ostatniego wieczoru: - Byłem w kozie - odpowiedział. - Poszedłem na odwach i sam sie aresztowałem. Stary jestem, osiwiałem w rewolucjach, człowiek na wszystko oglądać się musi. Gdybu cesarzewicz wrócił, usprawiedliwiłbym się, że aresztowany nie mogłem za nim pośpieszyć. Gdy nie wraca i rewolucja górę bierze, zostaje z wami, ile że to było mego serca życzeniem".
   I rzecz poniekąd osobliwa: tenże, tak dla sprawy naszej zasłużony, oficyjer...pozostaje w Warszawie po klęsce powstania, oddaje się Paskiewiczowi do dyspozycji i ponownej przysięgi na wierność carowi złożywszy... wszelkiej unika kary, a car i generalicja go jako "apolitycznego fachowca" traktując, przyjmuje do służby i podobnych zatrudnień w Peterburku dlań znajduje...

   Familijna tradycja przekazu kultywuje, że śmierć jenerała miała mieć miejsce w 1840 w czasie jakiegoś dla cara pokazu broni nowej, która eksplodować miała. Bontemps miał cara własną piersią zasłonić, za cóż ów się wywdzięczyć miał, biorąc synów jego w opiekę, kształcąc i kariery dopilnowywując wojskowej. Żadne jednak źródła tegoż nie potwierdzają okrom experymentatorskiego zapału generała i zamiłowania do osobistych prac w tej mierze (w wojsku polskim nazywano go "Kowalem") ; wybuch miał nastąpić w petersburskiej ( a nie w moskiewskiej jak twierdzi PSB) Ochtińskiej Fabryce Prochu i miał to być zwykły wybuch nagromadzonego prochu (podobny w 1858, gdy eksplodowało tam półtorej tony prochów i niemal zniszczyło fabryki), zaś rzeczywiście dziwnie szybkie awanse syna Konstantego można wieloma różnymi tłomaczyć przyczynami...
__________________________________
* Pelletier po dekrecie Napoleona z 4 marca 1809 r. został generałem brygady i inspektorem generalnym artylerii i inżynierii Księstwa, zaś Mallet (podobnie jak Bontemps traktowany jako szef batalionu) stanął na czele inżynierów, jak ówcześnie saperów zwano...
** Nie ujmując Szkole Rycerskiej z czasów jeszcze króla Stasia, którą poziomem więcej równać winniśmy do czegoś na kształt Korpusu Kadetów (czego najlepszym dowodem, że sam Kościuszko po resztę swej artyleryjskiej i inżynierskiej wiedzy musiał do Paryża jeździć), to ta właśnie szkoła była pierwszą wyższą uczelnią wojskową na ziemiach polskich. Komendantem był ppłk Rouget; organizacją zaś szkoły zajmowali się głównie Pelletier i Bontemps. Siedzibę szkoła miała w Collegium Nobilium. Rocznie przyjmowano tam 12 osób,a za cały czas jej trwania ukończyło jej 48 absolwentów (w tem Bem, Prądzyński i Chrzanowski).

*** Co prawda nie wszyscy... Niemcewicz sarkał "Pan Bontemps, naczelnik warsztatów zbrojowni, kradnie i bogaci się: wytępione lasy narodowe, kraj cały można było zbudować z tego, co Modlin [wtedy właśnie od podstaw rozpoczęto tej twierdzy budowę-Wachm] i Zamość [tam twierdzy starej de facto niemal de novo przebudowywano-Wachm] pożarły"  
**** Generał Maurycy Hauke, ówczesny dowódca artylerii w armii Królestwa Kongresowego i przyszła niefortunna ofiara popędliwych podchorążych w Noc Listopadową 1831, komendant tejże szkoły, ówcześny pułkownik Sowiński, przyszły bohater Woli i cytowany tu już Kołaczkowski.



12 komentarzy:

  1. Vulpian de Noulancourt19 maja 2012 14:40

    1. Zawsze mówiłem, że matematyka rzecz ważna.
    2. W kapeluszu okrągłym na ulicę?? Faktycznie zamęt rewolucyjny ludzi do szczególnych działań zmuszał...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad.1 Przynajmniej, gdy się chce komu chałupę abo mur jaki rozmienić na drobne gracko, to bez matematyki (a jeszczeć więcej fizyki) ani rusz...:)
      Ad.2 Ot, do czego pochopność prowadzi... Choć znów z drugiej strony mógł to być i kamuflaż jaki. Było nie było, kilkunastu nosicieli kapeluszy stosowanych tej nocy zawisło luboż ich kulami na przetaki zdziurawiono...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. na Łuku Triumfalnym w Paryżu wyryte są polskie nazwiska, a w polskiej historii między innymi francuskie ...
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile pamiętam, to chyba na Łuku naszych jest siedem, z czego dla nas prawdziwie zasłużonych ledwo trzech (Dąbrowski,Kniaziewicz i Poniatowski). Sułkowskiego zasługi dla Napoleona bezsprzeczne, dla nas dyskusyjne mocno, podobnie jak Zajączka, Chłopickiego czy Łazowskiego... Ale znów w drugą stronę podobnie: Bontempsa we Francyi niemal nie znają, podobnie jak i inszych, w tem Rochebrune'a, twórcę "Żuawów śmierci" w 1861...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Witam serdecznie!
    Bardzo się cieszę, że Mój Generał Bontemps cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Przypadkiem znalazłem ten blog a język tu używany przez Wachmistrza jest esencją moich zainteresowań historią a konkretnie epoki napoleońskiej w której biorę udział jako rekonstruktor z GRH P4PXW (www.pulk4.pl)- pozazdrościć takiej wymowy!
    Pozdrawiam
    adiutant
    http://www.pulk4.pl/forum/viewtopic.php?t=180&postdays=0&postorder=asc&start=0

    OdpowiedzUsuń
  4. Czołem biję Waszmości:) I witam uniżenie w progach mych niekczemnych, których tuszę nie opuścisz Wasze przynajmniej bez zdrowia gospodarskiego nie wypicia, co mię naturaliter obliguje rekompensować Waścinym, zasię Wasze etc.etc.... da capo al fine...:)) Wielgiego żeś mi tu Waszmość uczynił zaszczytu, osobliwie, że zda mi się, żem już Waści relacyj na inszem był czytał forum, skąd żem pryncypiów tej wiedzy o Bontempsie nabył, moją nieznaczną sowicie ubogacając...:)
    Tuszę, żeśmy w tem zgodni, by wiedzy o Niem upowszechniać jak internet długi i szeroki, tandem zwól Waszmość, że raz jeszcze wypiję za to... Podobnie jak za pamięć 4 Pułku, którą szanuję, poważam, podobnie jak i zapaleńców wszystkich, którym pamięć przodków drogą jest i którzy w tej mierze własnego nie szczędzą czasu, ni zdrowia, expensu i niewygody... Co do mnie tom już nazbyt wiekowy, by brzucho po wertepach wytrząsać, osobliwie z piechocińcami, co mam nadzieję, że Waszmość za despekt ku sobie nie weźmiesz:))
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za te słowa serdeczne, ręcznie cyzelowane z pietyzmem. Odnośnie generała Bontemps to będzie się działo sporo. Cierpliwości.
    Pozdrawiam
    adiutant

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rad będę temu wielce, takoż za uwiadomienie o tem. Co do mnie to będę tu pewnych kwesty z Bemem związanych jeszcze drążył, zatem i pewnie Bontemps nam cichaczem wyjdzie, a pewnie i do niego nawrócę, bo mię epizod sandomierski i relacyja Weyssenhoffa spokojności nie daje. Nawiasem tom nalazł i takowego fragmentum w biogramie jenerała Dąbrowskiego, który go miał na tle księcia Konstantego korzysteniej wystawić, gdzie ku mojemu zdumieniu niemałemu, jest Bontemps pomieniony jako... adiutant Konstantego...
      "Generał Dąbrowski, zwyczajem żołnierzy Napoleona, niewiele się troszczył o krój noszonego munduru i wcale go nie zapinał nawet podczas parady. To też nosił zazwyczaj przestronny, wygodny uniform w którym wielce odbijał od reszty generałów i oficerów, kuso opiętych, gdyby marionetki. Ten brak etykiety gniewał wielkiego księcia tem bardziej, że nie śmiał mu wypomnieć owego uchybienia w stosunku służbowym. Pewnego dnia wszakże widząc generała na placu podjechał Konstanty ku niemu z pytaniem u kogo sobie robi mundury, oraz jak się ten krawiec nazywa? Dąbrowski wymienił nazwisko dostawcy, poczem książę, zwrócił się do swojego adiutanta Bontempsa; Notez sous, Bontemps, Ce nom et qui’l Ne nous fasse jam ais d’uniforme… Votre Altess n’a jam ais les nsayes commodes des Francais – zauważył z uprzejmym ukłonem nasz generał, ku niemałemu przerażeniu zgrzybiałego Zajączka i olśnionego swą teką ministerialną Haukego, którzy z każdym dniem stawali się bardziej powolnem narzędziem w ręku carskiego brata."
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  6. Jesteś Mości Wachmistrzu wielce pożyteczny sprawie Bontempsa czyniąc te uwagi wyciągane z archiwów wszelakich. A ponieważ i publikacja się prosi na temat naszego francuza to każdy materiał będzie użyty byle z podaniem tytułu i z kogo spisany.
    Dodam,że publikuję choć z bulami zwykle występującymi przy transkrypcjach językowych dla Rosjan i Francuzów.
    http://www.reenactor.ru/index.php?showtopic=68866
    http://www.napoleon1er.org/forum/viewtopic.php?f=23&t=24864
    Pozdrawiam
    adiutant
    PS. Jakem człowiek staropolski to nie bardzo w tym szatańskim internecie się wyznaję a przyznam, że te informacje zebrane przez Ciebie Drogi Wachmistrzu na maila by mi się przydały lecz nie wiem jak postąpić aby publicznie nie oddać się spamerom?

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazwyczaj jest na blogach możność pisania ku autorowi, niekoniecznie w komentarza formie, ale żem ja wiódł przódzi tego przedsięwzięcia swego lat sześć na Onecie, a tum jest rekrutem nieledwie, tom jeszcze nie doszedł, jakże tego czynić by można. Byś chciał Wasze jakiego pocztyliona zażywszy, słac go ku mnie sekretniej krzynę, to najlepiej na tenże adres: wachmistrz@poczta.onet.pl.
    Co się tyczy źródła owej anegdotki, to rzecz natularilter nie tajna, wiedzie się z xięgi sub titulo "Wódz Legionistów.Opowiadanie dziejowe z lat 1790-1818
    Pepłowski-Schnür, Stanisław, wydanej w 1900r, której tutaj Waść naleźć możesz:
    http://www.sbc.org.pl/dlibra/doccontent?id=12241&dirids=1
    zaś passus inkryminowany na paginie 184.
    Kłaniam nisko Waszej Miłości:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Blog Twój Mości Wachistrzu zaiste przepastny! po dniach kilku wszedłem przez Googla linkując do Pogderanek i zagubiłem się, taka siła tu ciekawych tematów. Aby skrócić me błądzenie powróciłem do swej GRH strony gdzie link zamieściłem do powyższego generałowego opisu i kliknąłem co mnie znów na właściwy trop przywiodło.
    Wracając do pocztowego tematu to przyjąłem adres i kontakt wnet nawiążemy:)
    Pozdrawiam
    adiutant

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem zali Waść o tutejszej prawisz emanacji, czy o dawniejszem na Onecie, gdzie pewnie więcej Google skłonne były wskazywać...:) Tam, w rzeczy samej, sześć lat próżnom nie spędził, to i prawda, że not i tematów sporo... Jeśli to Waszmości nie wadzi, wielce rad będę zdania wymienić nie jeno w Bontempsowej sprawie...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)