26 października, 2012

O zawracaniu kontramary...


Pacholęciem będąc żem pirwszy raz owej śpiewki posłyszał, jakoż dorośli napitkami uweseleni, śpiewali:
  "Wszystkie rybki śpią w jeziorze (stryj o głosie wyjątkowo tubalnem w tem mieśćcu zawodził jeszcze "ciulalla, ciulalla, la")
    Jedna rybka spać nie może...
    A ty, stary, nie kręć gitary  (ponowne wariacyje stryjowe wokół onegoż  "ciulalla")
    Nie zawracaj kontramary...itd..."
     O ileż gitary kręcenie nader szybko żem intuicyjnie rozszyfrował jako cosi między zawracaniem głowy, a "truciem d....", to z zawracaniem kontramary problem żem miał nielichy... Najprościej przyszło mi uznać, żem co źle pojął, co nader możebnem się zdawało dla bełkotliwości ogólnej, ale jakom to posłyszał razu wtórego i następnych, nieszczęśna kontramara spokojności mi już odtąd nie dawała. Za tą okazyją, indagując dorosłych, jeno już na trzeźwo, odkryłem rzecz dla człowieczka małego przerażającą, gorszą od Baby Jagi, i wampirów, i tabliczki mnożenia, a nawet od mlecznej zupy z kożuchami!!!... A taką mianowicie, że dorośli też wcale nie wiedzą wszytkiego!!!
   Zbywany leda jakiemi półsłówkami, że "tak się dawniej mówiło", szedłem przez życie co i rusz ową kontramarą walony między oczy, aż wreszcie miarka się przebrała i postanowiłżem sam wiedzy o tem poszukać. I cóż się pokazało?
  Ano to, że czasu dawnego (o dziewiętnastem stuleciu w Galicyi prawim) kontramarą, a ściślej kontramarką zwano coś na kształt biletu powrotnego w teatrach. Jako kto w czas antraktu za interesem pilnem luboż dla przechadzki zażycia potrzebował z teatru wyjść, by się za powrotem od onegoż nowego biletu opłacenia nie domagano, otrzymywał ową kontramarkę, za której okazaniem wpuścić go odźwiernemu oblig był absolutny.
   Że jednak teatra ówcześne cależ inszej funkcyjej zażywały, niźli dzisiejsze, boć nie o sztukę tam wystawianą szło (a jeślić już, to najmniej o nią), jeno o życie towarzyskie w antraktach ( a i nie tylko:) kwitnące, tedy w dobrem tonie byłoż na każdej się pokazać, osobliwie pannom:))... Dodać k'temu, że jedno przedstawienie często gęsto po dniach kilku z afisza schodziło, mieśćce następnemu czyniąc, nie jak dzisiejsze niektóre spektakle i po pięćset razy czasem wystawiane...
   Brać studencka, co nigdy nadmiarem gotowizny nie grzeszyła( a już na pewno nie na teatrum po dwa, trzy razy w tygodniu), nader rychło wykoncypowała jak najmniejszem ekspensem kilkorgu przynajmniej żakom owego raju bram uchylić... Kupiwszy składkowo biletu jednego, wchodził pirwszy, by się pokręcić, pannie swej lubej na oczy nawinąć, pogwarzyć jako się uda, zaczem zniknąć ukradkiem, oczywista nie przepominając najważniejszego: kontramarki zabrać. Na ową kontramarkę wchodził drugi i najpóźniej po akcie następnem, pola trzeciemu ustępował, tak że za szczęśnym spraw obrotem czasem i pięciu żaków spectaclum razem oglądnąwszy, luki we fabule sobie potem opowieściami wzajemnemi wypełniało... 
   Wezwanie o nie zawracaniu kontramary natomiast było nader częstym przejawem irytacyi najczystszej cerbera owemi kontramarkami zarządzającego, któremu na ten sam świstek się już bodaj który studencina cisnął:))... z nader grubsza na dzisiejsze szłoby przełożyć, żeby chłopięta pałki nie przeginały...:))

32 komentarze:

  1. Vulpian de Noulancourt26 października 2012 11:40

    1. Oczywiście, że dorośli wcale wszystkiego nie wiedzieli i to akurat jest pewnik. Pamiętam dokładnie te ich wykrętne odpowiedzi świadczące o tym, że nie mieli zielonego pojęcia skąd biorą się dzieci.
    2. Coś mi się po głowie kołatało, że kontramarka to było wybicie sztancą dodatkowego znaku na monecie używanej w jakimś dzikim kraju. Zerknąłem do pierwotnego źródła wszelkiej mądrości (http://es.wikipedia.org/wiki/Moneda_contramarcada) i okazało się, że byłem blisko, chociaż nie całkiem w dziesiątce. Na dole podanej strony są zdjęcia pokazujące hiszpańskie piece of eight z kontramarkami - ale nie tylko, bo jest też jakaś tetradrachma, co świadczy o tym, że takie postępowanie znane było już w starożytności.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad.1 Taaak, też to zwróciło potem moją uwagę...
      Ad.2 Za to dopełnienie Bóg Zapłać, choć nie do końca pojmuję sens podobnych praktyk
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. Witaj
    Nie znałam takiego słowa kompletnie, zatem dzięki za wyjaśnienie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemność cała po mojej jest stronie...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Pojęcia miałam:-)
    Świetnie napisane, uśmiałam się w głos:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg Zapłać Waćpani za dobre słowo:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  4. Dobrze, że przypominasz notki, bo nie zawsze jest już czas docierać do starszych, a wciąż ktoś może się czegoś nowego doczytać, jako i tu podpisana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że nota lat już parę liczy, ale jak widać, otrzepana o cholewę i opanierowana od nowa, wciąż smakuje niezgorzej, podobnie jak i wiele poprzednich, czego czyniłem z trzech najgłówniejszych powodów: czarno widząc przyszłość na onecie archiwaliów, staram się ich jak mogę, ocalić; secundo, żem był tego lata i jesieni tak zatrudnieniami przytłoczony rozlicznemi, ze czasu nie stało nie dość, że na wizyty u Was, to i na własnego poletka uprawianie, tandem, gdybym się tym nie poratował, głucha by tu cisza zapadła i pajęczyny by narastać poczęły... Tertio, że mi się przez te sześć lat zdaje, że się (okrom chyba Andante i Sir Absurda, natenczas jeszcze inaczej się zwących i Vulpiana Jegomości od początku pod jednem znakiem wojującego) wymienił niemal całkowicie skład Lectorów początkowych... Nawet Torlin, czegom sprawdzał pilno... później dołączył...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  5. Mości Wachmistrzu, zawszeć pewien byłem, że kontramarka to nic innego nad automobilowych numerów przebijanie! Tak to pewien zaprzyjaźniony mechanik zwał, któren przed laty uparł się, że przed zakupem na silnik zerknie, "czy tam aby kontramarki na nim nie ma" ;)
    Ale możliwe, że wzięło się to od znaczkach na monetach, jako słusznie Imć Vulpian zauważył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tegom z kolei ani ja nie wiedział. Pewnie prawyś,Nitagerze, że to korzenie ma w tejże, przez Vulpiana Jegomości przywołanej praktyce monetarnej, przecie i Waszmości za to dopełnienie dziękuję:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  6. Bardzo dziękuję za dogłębną analizę powiedzenia, które znane było z przyśpiewki. Nie wiedziałam co ta "kontramara" oznacza do dziś, tym bardziej wdzięczna jestem i innym zdobytą wiedzę przekażę. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radem temu niepomiernie:) Kłaniam nisko:)

      Usuń
  7. Przyznam, że interesujące i nawet szukam w pamięci jakie to jeszcze słowa funkcjonują w języku naszym, odarte z treści dawnej, a funkcjonujące nadal w języku, niejako bez treści nijakiej. I pewnie masz rację, że głównie w piosenkach trzeba by szukać takich przykładów.
    Kłaniam z Loch Ness :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwięcej tego będzie śród kalek obcojęzycznych, które potem częścią już to funkcjonują jako przerywnik w zdaniu, co i może dobrze, bo przecie nie można wszystkiego zwalać na wątłe barki biednej k...y:) Gorzej, gdy owe same zaczynają za wyzwiska uchodzić...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Pomyślałem jeszcze o dziecięcych wyliczankach w stylu: ene, due, rabe, połknął bocian żabę, żaba tadeusza, ... i podobnych, które funkcjonują we wszystkich językach i zwykle nie niosą przekazu treści. Przyznam Waszmość, że temat mnie zainteresował.
      Kłaniam z Loch Ness :-)

      Usuń
    3. Osobliwe to, że dzieciom owo plecenie bez sensu z głów się wybić staramy, a gdy jacy ważni dorośli tegoż samego w gruncie rzeczy uprawiają, jeno więcej wyszukanemi słowy, słuchamy w nabożnem skupieniu...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. szczerze mówiąc i ja kiedyś zastanawiałam się co to słowo znaczy. niestety, nie dowiedziałam, się....aż do dziś. pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tom rad:) Bóg Zapłać i kłaniam się nisko:)

      Usuń
  9. Przypomniałam sobie, jak wspaniale Andrzej Wajda + aktorzy w "Ziemi Obiecanej" pokazali zachowanie się widzów w Operze w Łodzi - jak to wszyscy podziwiali brylanty pań i w trakcie spektaklu dowiedzieli się która fabryka się pali, czy też zbankrutowała...
    Podobnie wspaniale było jak Wokulski wysłał Rzeckiego do teatru. A tam życie towarzyskie, handlowe i inne kwitło - wiadomo kto w jaki majątek się wżenia. Nie ma się co dziwić że studenci jako ludzie z reguły inteligentni, sprytni i żądni wiedzy wszelakiej a także tego która panna ciągle jest na wydaniu - tę kontramarę sobie załatwiali.
    Parę dni temu byłam na pięknym spektaklu w Teatrze Ateneum - "La Boheme" - piosenki Piaf,Aznavoura, Becaud, Brella...- wszystkie miejsca były zajęte i wejściówki też wykupione. - chyba kontramary nikt nie miał.... :-))
    Pozdrawiam serdecznie.
    P.S. Nie mogę otworzyć tego pliku który mi ostatnio Wachmistrzu podałeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda niezełgana...:) Ogólniej bym rzekł, com już i nieraz głosił, że za "Ziemię obiecaną", "Wesele" i za "Pana Tadeusza" bym Wajdzie może i nawet pomnik postawił... Za "Popioły" dał po gębie, a za "Lotną" najchętniej powiesił...
      Plik rozsyłany był zwykłą prezentacją Power Pointa, zatem okrom PP właśnie każdy program typu OpenOffice powinien go bez trudu otwierać. Ale zdarza się, że przeglądarki niektóre kłopot czynią takich prosto z poczty otwierać, tandem może przódzi onego na dysk spisać i otwierać już z własnego... Luboż przejrzeć powiązania, jakież są zapisane w memoryi komputra, co z czym przy otwieraniu plików powiązanem być winno...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  10. Mnie z kolei po głowie chodziło w młodzieńczych latach, co oznaczają słowa piosenki o majtku "co sam kręcił kabestanem, i to bez handszpaka". Teraz, mając Wiki to nie jest trudne, ale wtedy to było tureckie gadanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... wilk ze mnie więcej leśny, niźli morski, alem się za młodu w pirackich był zaczytywał romansach, tedy mnie owe nie dziwne... Był czas nawet kiedym znał ja co to bombramsel i bezanmaszt:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  11. moja pamięć tej przyśpiewki na słowach "spać nie może" się urywa, więc słowo z humorem opisywane pierwszy raz słyszę! co do teatrów, przypomniały mi się opowieści o Helenie Modrzejewskiej, jak w początkach kariery co kilka dni musiała nowej roli się uczyć! pozdrawiam zimowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mniemam dwie na to się składały przyczyny: brak telewizji i inszych wieczorowych rozrywek... cóż ja mówię: telewizji... Kin przecie nawet nie było, tandem teatrum rozrywka niemal jedyna. Przy tem widzów w grodzie grupa ograniczona do liczby niewielkiej, tandem by ich przy obyczaju spędzania wieczorów w teatrze utrzymać, nie byłoż inaczej, jak co dni kilka świeżego mięska dawać na żer...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  12. U nas śpiewano "nie zawracaj kontra Fary". Długo mnie interesowało jak można to fizycznie uczynić. Pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na poznańskich farach się nie znam:)) W Krakowie, jak widać, można bez problemu:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  13. Klik dobry:)

    Pamiętam, że w dzieciństwie zastanawiałam się, cóż to jest kontramara, gdy słyszałam śpiewy "Nie zawracaj kontramary".

    Podobnie zastanawiałam się nad "dzięcielina pała" w Inwokacji z "Pana Tadeusza" i też długo... długo... nikt mi nie wytłumaczył, a do głowy nie przyszło by poszukać w atlasach roślin pastewnych.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dobrym żeś zatem Waćpani towarzystwie:) Konstanty Ildefons też nie wiedział, choć jego świerzop więcej zaprzątał i nawet o tem był spisał poemy...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  14. "Nie zawracaj kontramary" nie oznacza 'nie przeginaj pały', tylko 'nie przeszkadzaj, nie bądź namolny'. Ten kto korzystał z kontramarki po prostu przeszkadzał innym, bo wchodził i wychodził. Dlatego ten potoczny związek frazeologiczny miał już w XIX wieku znaczenie 'nie przeszkadzaj', tak jak dzisiejsze "nie zawracaj głowy".

    Przykłady z końca XIX w.:
    "Co mi tam zawracasz kontramarę z piżmem i octem."
    "A to skaranie z temi babami, ani się odplątać i nie wiem cegój mnie nachodzą, mężów samotnych ostawiają i dzieci, jeno mi zawracają kontramarę."

    Pozdrawiam
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadtoś Waść wziął dosłownie słowa moje, stąd się może koniecznem zdało dalsze ich prze Waszą Miłość uściślanie:) Upewniam przecie Waszmości, że oba także samo tego pojmujemy i kontrowersji tu nie masz, a ja wdzięcznym za ów impuls, który Waszmości natchnął do złożenia tych zdań paru, mnie znów dając sposobność do podziękowania i powitania w progach mych nikczemnie skromnych:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  15. Kontrmarka jako żywo znaczyło jeszcze żeton w szatni wydawan po oddaniu płaszcza ale być może mylę się...popraw waszeć jeślim zbładził...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być i może gdzie się i później utarł usus taki, choć przyznam, żem ja o takowem nie słyszał...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)