26 stycznia, 2017

...

   Jakem na Nowy Rok Wam i sobie życzył, wielce ostrożnie, jeno tego, by ten rok nowy nie był dużo od poprzedniego gorszem, tom między inszemi i zdrowie wielce nadwątlone mego Pana Ojca miał na myśli... Ale żem i złudzeń w tejże materyi nie miał wielkich, a jeno nadzieję, wszelkiemu rozumowi przeciwną, to i owe życzenia były jakeście ich widzieli... Ano i idzie ten rok po nas jak walec, bez nijakiego ulitowania i mizerykordii...
Wczorajszego wieczora pomarł nam był Pan Ojciec, ucierpiawszy się przedtem nieskąpo, a nas osieroconych ostawiając w żalu i boleści. 
  Nie uwiadamiam ja Was o tem po temu, iżbym jakich tu słów pociechy czy współczucia szukał, bo mi ich nawet i czytać by było obmierźle, a responsować może i więcej jeszcze, tandem żem Wam nawet i tej możności, póki co, odebrał, a pewnie bym i tego nie pisał, gdybym nie mniemał, że Wam się jakie jednak wyjaśnienie należy, przecz tu nie wiedzieć ile czasu przeminie, nim znów będę w nastroju, by jakich nowych snuć opowieści, luboż gdzie po dawnemu do kogo z pozdrowieniem zawitam... 
     Kłaniam nisko

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)