23 marca, 2015

7 Pułku Ułanów Lubelskich dziś święto...:)

...którego, by kto chciał ze mną obchodzić, temu rad będę wielce, a kto o pułku tem przypomnieć czego ciekawy, noty stosownej tu znajdzie:)
                                       
                                         .

40 komentarzy:

  1. szczur z loch ness23 marca 2015 17:08

    Bosze ... znowu chlanie hehehehehe :-)
    Kłaniam z zaścianka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rzeczy samej...:)) Ale zważ w jakim towarzystwie i że nie z byle powodu...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. Klik dobry:)
    Jak to dobrze, że Klater przygotował kartoflaną sałatkę. Jak nic przyda się do świętowania pułkowego. :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że na zakąskę?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Ja bym na zakąskę plecki pomyła tym ułanom w łaźni, o!

      A w związku z tradycjami ułańskimi, byłabym rada, gdybyś Wachmistrzu przypomniał, czy nie od muzułmańskich Tatarów się wywodzą? Tak sobie niepewnie rozważam o tym w odpowiedzi na Twój komentarz u mnie.

      Usuń
    3. U nas ułanami przywykło się w XVIII wieku zwać jazdę lekką, pozbawioną pancerzy, napierśników i wojującą raczej szablą i lancą(spisą) niźli długą kopią... Słówko samo się od nazwiska tatarskiego pułkownika Ułana wzięło, który w swoim czasie wielce był sławnym, a w tatarskiej mowie ułan junaka znaczy...
      Natomiast z czasem tak się to powszechniem przyjęło, że i Niemce mięli swoich "Uhlanen":)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Przepis na projekt, nad którym się obecnie biedzę - zajrzyj do Wachmistrza, a inspiracja spadnie na ciebie w tym samym momencie! :D No przecież, że wojsko!!! Nawiążę współpracę z pułkiem lotniczym :D Dziękiiiiiiiiiiii ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza, że to zdaje się BABIE Doły?:) O cokolwiek idzie, za pomyślność przedsięwzięcia przepiję:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  4. Wpis sobie przeczytałam, obejrzałam materiał zdjęciowy... :)))
    Poświętuję chętnie, bo na tym koncercie z dziecięciem będąc, nawet piwa nie spróbowałam. :)))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że z materiału zdjęciowego najchętniej reportaż z łaźni? :)) Jaka szkoda, że każdego pułku w ten sposób przypomnieć nie mogę...biłyby te notki rekordy oglądalności:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Waćpan to czasem w myślach czytasz, aż strach bierze... :))))
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Z przyjemnoscia dolaczam do swietowania :)) Poklony serdeczne i usciski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością w gronie świętujących witam:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  6. Pewno bym nawet obchodził, tylko jakoś czasu brak na cokolwiek. Wybaczcie, Jasny Panie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym mógł nie wybaczyć, znając, żem i sam przewinił, roboty Ci dokładając nieskąpo?
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  7. Zdrowie zacnego 7. Pułku, sympatyków Jego, jak i Potomków i Kontynuatorów! :)

    A zacny być musi... Wachmistrz tu bowiem bele czego nie rekomenduje ;)

    Za okazyją, chciałbym Waszej Miłości prosić... Rozpocząłżem właśnie na Polance nowy cykl historyczny. Posty jego dotyczące co jakiś czas będą publikowane... A jako że znajomy nasz Szczurek z Loch Ness powątpiewa nieco w autentyczność źródła... Może zechciałbyś użyczyć przebogatej swej wiedzy w tej materyi i sukcesywnie wątpliwości rozwiewać?

    Kłaniam nisko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczur tak już ma, że powątpiewa o wszystkim i o wszystkich, aleć zawitam niechybnie obaczyć w czem rzecz...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Po prawdzie, to źródło opinie ma zszarganą do granic przyzwoitości i ja bym się na nim nie opierał również. Przeczytać to i owszem, można, ale dzielenie się tą "wiedzą", bez weryfikacji dogłębnej, może być cokolwiek ryzykowne. :D :D :D

      Usuń
    3. Toteż i nie odnoszę się u Celta do "źródła", osobliwie żem go nie czytał, jeno do treści jegoż articulum, w którem niczego przeciw prawdzie nie znajduję
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    4. A nawiasem, to Wy mię tu, Kneź, nie zagadujcie pierdołami, tylko do roboty się brać! Lubelskich Ułanów zdrowie pijemy! Pomiarkowaliście? LUBELSKICH!
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    5. Ale ja Mazowszanin! Jest pułk ułanów kurpiowskich??? :D :D :D
      Oczywiście za lubelskich też wypić trzeba! Inaczej by się niebożątka zasmucili! :D :D :D

      Usuń
    6. Mazowieccy to byli szwoleżerowie, wielce zresztą zasłużeni i sławni...:) 3 Pułk Szwoleżerów Mazowieckich imienia Pułkownika Jana Kozietulskiego stacjonujący zresztą w... Suwałkach:)) Świętuje 3 sierpnia... Kurpie zaś od czasów najmniej potopu szwedzkiego słynęli niezgorszą i wcale bitną piechotą, z czego najsławniejsze regimenty to pułk strzelców pułkownika Zakrzewskiego w czasie insurekcyi kościuszkowskiej i międzywojenny 33 Pułk Strzelców Kurpiowskich... Natomiast megalomania "tfurców" stron o Kurpiach każe im widzieć w batalionie strzelców leśnych departamentu płockiego, który w 1806 roku uformował pułkownik Ignacy Zieliński, odrębny pułk strzelców pieszych, który raz numerują jako 5 a raz jako 6. W rzeczywistości batalion Zielińskiego złączono z reorganizowaną Legią Północną i powstał z tego najpierw 1 Pułk Piechoty Legii Kaliskiej, zasię wrychle po prostu 5 Pułk Piechoty (Księstwa Warszawskiego).
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    7. A bardzo dziękuję za uświadomienie - o pułku Szwoleżerów Mazowieckich wiedziałem - do kurpiowskiego się nie przyznaję, bo nic o takim nigdy nie słyszałem. Co do strzelców na Kurpiach, to tak, byli słynni i nawet sam takich znałem. Jeden z nich trafiał z karabinu worek kartofli na kilometr, a do zająca strzelał na 500 m i to celnie. :D
      Do dość makabrycznych opowieści należała taka, że jego brat wracając z niemieckiej niewoli, 100 m od rodzinnego domu usłyszał sakramentalne "Stój bo strzelam" i nie była to czcza pogróżka wtedy, a w kontekście tego kto trzymał karabin, napawała zgrozą. I brat brata dłuższy czas trzymał na muszce, zanim ten drugi przekonał go, że jednak żyje i właśnie wrócił do domu.

      Usuń
    8. Patrząc na podobne chyba możliwości mobilizacyjne Kurpiów i Tatarów (na przestrzeni dwóch wieków w kolejnych potrzebach wystawiali po około pułku, czyli do tysiąca ludzi) myślę, że na tym właśnie przykładzie widać, jak jedni i drudzy dążyli do zachowania w zgodzie z tradycją. Tatar bez konia, to nie Tatar, zatem zawsze formowali jazdę, a w Międzywojniu zabiegali o możliwość służenia we własnym pułku, czemu oponowała zwierzchność wojskowa, całkiem zasadnie obawiając się, że potencjał ludzki żywiołu tatarskiego nie wystarczy na regularne pobory. Co innego bowiem wystawić pod broń, w zagrożenia chwili, tysiąc zbrojnych podług zasady "a kto szablę mógł utrzymać", a co innego regularnie rok w rok, a ściślej dwa razy do roku oddawać po dwustu-trzystu poborowych określonego rocznika. Stanął kulawy kompromis, że w 13 Pułku Ułanów Wileńskich jeden szwadron był "Tatarski", ale i ten jak się okazało trzeba było zasilać polskimi poborowymi, żeby stany były pełne.
      Kurpiowie najpewniej nawet nie zabiegali o pułk jazdy i związany z tym splendor, skoro od wieków słynęli jako wyborowi strzelcy, a strzelec konny, to zazwyczaj ani tak naprawdę dobry konny, ani strzelec... Za to u mnie się narodziła wątpliwość, czy słusznym było wszystkich tych wspaniałych strzelców w jednem trzymać pułku, ulegając presji na regionalny jego charakter, czy też stworzyć po wszystkich pułkach choćby po drużynce wyborowych strzelców i tam właśnie kierować Kurpiów?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    9. Chyba nigdy nawet drużyny strzelców kurpiowskich nie było? Chyba że przypadkiem? A dobrych strzelców kilku znałem. Teraz już tej tradycji chyba nie ma?
      Co do możliwości mobilizacyjnych to były wielokrotnie większe niż Tatarów polskich, ale specyfika i mentalność zupełnie inna - dużo by mówić. :)

      Usuń
    10. Oficjalnie tak nazwanej jednostki rzeczywiście nie kojarzę, ale na przedwojenny 33 Pułk Piechoty z Łomży (batalion zapasowy w Zambrowie:) chyba wszyscy potocznie mówili, że to 33 Pułk Strzelców Kurpiowskich...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    11. Sami miejscowi tak tego pułku i szkoły nie nazywali, a potem poszły w zapomnienie. Już bardziej w tradycji pozostała SGO "Narew" i Wizna.

      Usuń
    12. Za to tradycja ruchu oporu była bardzo silna i rzeczywiście działy się tam rzeczy dziwne i ciekawe, i bardzo słabo udokumentowane.

      Usuń
    13. Nie wiem o jakiej szkole prawisz... Lata temu jakiegoś programu telewizyjnego o Wrześniu ogladając, słuchałem tam i wspominków jakiegoś weterana, co swojej służby i wojaczki w "33 Pułku Strzelców Kurpiowskich" wspominał, a stał z grupą jemu podobnych, co mu potakiwała. Jako, żem o pułku takim nie słyszał, to rozumiesz, żem po programie popędził rzeczy obadać i dorozumiałem, że ów 33 Pułk Piechoty miał na myśli, a nazwa "Strzelców Kurpiowskich" była nieformalna, choć zapewne tradycyjna i powszechna. Znając inne ze zwierzchnością turbacyje co do nazw czy patronów (np. nieuznawanie 10 Pułkowi Strzelców Konnych patrona w osobie cesarza Napoleona Pierwszego, czy 24 Pułkowi Ułanów hetmana Żółkiewskiego) rozumiałem, że że starania jakie o to były, i że tak pułk nieformalnie, ale jednak nazywano.
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    14. Ja się tam urodziłem (w Zambrowie), tam chodziłem do szkoły i nie raz miałem okazję bywać na terenie koszar dawnej Szkoły Podchorążych Rezerwy. Nie było tradycji, jakoby to była jednostka kurpiowska - tam służyli i szkolili się ludzie z całego kraju - dla miejscowych obcy.
      Niedawno byliśmy rodzinnie obok pomnika poświęconego tej szkole, a zapalony zbieracz pamiątek, mój zięć nawet znalazł odznakę tejże szkoły - w lesie, pod Włodawą!
      I teraz jeszcze kwestia specyfiki tożsamości kurpiowskiej - owszem, jest (a raczej była) bardzo silna świadomość odrębności, ale to bardziej dotyczyło zwyczajów, mentalności i języka, wynikające z pewnej izolacji - puszczańskiej, odrębnej od zwykłych wsi. Natomiast Kurp był Mazowszaninem, bardziej wolnym i niezależnym niż inni, ale ściśle związanym z Mazowszem. Stąd jak już służył w wojsku, to polskim, jak pytano o region, to Mazowsze. Część Kurpiowszczyzny to co prawda Podlasie, ale to bez znaczenia, bo nikt tego nie brał do świadomości - Podlasie to już był teren obcy i "ruski". Tam nawet małżeństwa mieszane na pograniczy regionów były rzadkością. :)

      Usuń
    15. Tak więc weteran, który o tym mówił, że to była jednostka "kurpiowska", dorobił sobie tradycję, której nie było. No przecież musiałbym o tym coś słyszeć! Urodziłem się przecież ledwie 20 lat po wojnie, więc większość ludzi wokół doskonale te czasy pamiętała. To było mniej niż niż teraz od powstania "Solidarności", nawet mniej niż od "Okrągłego Stołu". Pamięć wtedy była jeszcze bardzo żywa. A tak, byli, poszli, nikt tam nie miał rodziny, prawie nikt znajomości, a na pewno bliskich. Tylko miejsce było wspólne, przez jakiś czas. To wszystko.

      Usuń
    16. A, widzę, że nie na temat piszę, bo chodzi o pułk z Łomży. Też trochę przesadził weteran. Takie tradycje również były nikłe, o ile w ogóle były. Przy okazji Łomża, to również ciekawa specyfika, niby Mazowsze i Kurpie, a miasto królowej Bony. :D
      Przy okazji, jak będzie trochę czasu, to napiszę o Braciach Kozłowskich z Łomży i Chętnikach. Obie rodziny związane ze sobą i bardzo zasłużone dla regionu. To są prawdziwe tradycje i chwała tamtych okolic.
      Jako ciekawostkę dodam, że one w pewien sposób wiążą się ze wspomnieniami z dzieciństwa Bezetki. :)

      Usuń
    17. Dlaczego niby nie na temat? Piszemy o pułkach Międzywojnia i o ich tradycjach, to czemu to wszystko by być miało nie na temat? A przy okazji żeśmy ważną rzecz wyjaśnili, bo wygląda na to, że czyjeś zatarte wspomnienia, podbudowane może jeszcze jakim "chciejstwem", wziąłem za dowód na tradycji istnienie, w czem widzę, żem zbłądził. A jak rozumiem owa podchorążówka się najpewniej w koszarach po dawnym batalionie zapasowym tegoż pułku mieściła?
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    18. A bez przesady, takiej wiedzy to ja nie mam. Możliwe że jedno po drugim było? W każdym razie wojskowa tradycja zakończyła się w tych koszarach rajdem kolumny pancernej na Warszawę w 1956 roku - po tym drobnym incydencie więcej tam wojska żadnego nie było, poza WKU.

      Usuń
    19. Może zwierzchność nawyższa do konkluzji doszła, że trzymać wojsko za blisko stolicy też jest rzecz niebezpieczna?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    20. Myślę że do stolicy tej zwierzchności, to było aż nadto daleko, ale od naszej to ona (ta zwierzchność) wolała wojsko tego typu zabrać, szczególnie od wschodniej strony. :)

      Usuń
    21. Zważywszy na to, jak niewiele Rokossowskiemu brakło, by dojechał temi czołgami do celu, to wcale im się nie dziwię...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. Zawsze a może raczej często wznoszę toast - Zdrowie koni, pięknych pań...
    a na resztę z pewnością ktoś mógłby się obrazić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i pozostaniemy na tem, póki co:) Piękne panie podziękują zapewne same, ja dziękuję imieniem koni:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)