04 maja, 2022

Z myśli dawniejszych własnych

 Niewielkiej żem experiencji w wieszczeniu, a prawdę rzekłszy, to całkiem marnej. Zdarzyło się, żem z końcem lat ośmdziesiątych rzekł przy świadkach wielu, po dziś dzień rzecz tę mi wypominających, iże prędzej się wnuków doczekam, niźli Związek Sowiecki upadnie. Ano i tak wyszło, że wnuka, ze szczęśnym zdarzeniem Fortuny może i tej jesieni powitam, a Sowieckiego Związku ruiny już trzy dekady mchem obrastają... Co na względzie mając, żem się przez lat wiele prognostykowania wystrzegał... A przecie przejrzałem jakie noty dawne i własnymi uwagami zadziwiony żem ich tu zebrał pro memoria i ad monitum...

z noty sub titulo "O insurekcyi nielubianej" dan 27 Januarii Anno Domini 2013:

"Sęk bowiem w zmaganiach z Moskwą odwieczny jest w tem, że carat, obojętne: biały, czerwony czy putinowski, gdy o prestiż i zranioną dumę mocarstwową Wielkorusa idzie, nie zna pojęcia "strat nieakceptowalnych", tandem zbrojne wymuszenie czegobądź prawdziwie jest rachowaniem kamieni rzucanych na szaniec, z tem, że naturalną rzeczy koleją my tych kamieni mamy wielekroć mniej, niźli oni poświęcić mogą swoich..."

"Tam i nieszczęście nasze wtóre, że się zawżdy paru oświeceńszych trafi, co przeciw władzy pyskować umieją, a u nas to zawżdy za przedświt nieledwie przebudzenia narodu widzieć chciano i widziano. Tak się nabrali i nasi spiskowcy, co się z dekabrystami znosili, podobnie właśnie insurgenci z 1863, zasię socyjałowie wielu barw i maści, przepominając, że tam wciąż naród oznacza milijony ludzi o duszach rabów, co na jeden prikaz gardła rżnąć pójdą gotowi, ani myśląc o buncie... "

z responsu mego na komentarz Vulpianowy do noty "O kłuszyńskiej batalii II" dan 11 Iulii 2014:


"To bodaj Engels, co się także historyją wojskowości trudnił, mimo wolej nam wystawił laurkę pisząc o dawnej armii rosyjskiej, że do czasów jemu współczesnych, jeśli nie przeważała gdzie liczbą i to srodze, luboż gdzie się zdradą czyją nie wsparła, zawszeć bitą była przez wojska nasze, szwedzkie, pruskie, czy jakiekolwiek insze..."


z noty " O pokusie relatywizmów czyli Wachmistrzowych okołoukrainnych rozmyszlań continuum..." za poprzedniego Ukrainy z Moskwą konfliktu pisanej i na świat podanej sub die 3 Martii 2014

  "Otóż wystawcie sobie stan tych oto godzin nocnych, gdy piszę (a co naturaliter rankiem się i może psu na budę nie nada), że wojna tam na włosku wisi, aliści jeszcze nie zaszły te sprawy tak dalece, by krwią masowo przelaną możność porozumienia zatopić, a strony obie, jak się zdaje, przecie jednak starają się tego krwie rozlewu wystrzegać... I imaginujmyż sobie, że się oto pojawia mąż opatrznościowy jaki, bez znaczenia zali zza wielkiej wody, czy znad Sekwany czy Sprewy, bo pewnie naszego to by ani słuchać nie chcięli i że doprowadza do tego, że oto jednak siadają do stołu strony obie. Że pertraktują godzin niemało, zasię przychodzi do jakiego nibyż kompromisu, który de facto jakie ustępstwo ukraińskie znaczy, przy czem rzecz jest tu drugorzędna, czy by to miał być dajmyż na to sam Sewastopol oddany, luboż jaka Krymu autonomija tak szeroka, że de facto niezawisłość znacząca, luboż i jakie Moskwy prawo tam wojska mieć rzekomo do ziomków pilnowania... Powtarzam: bez znaczenia co, bo nie o to tu idzie. Cokolwiek to będzie, będzie odstępstwem od status quo ante, zatem będzie Ukrainy przegraną, a Moskwy wygraną..
Imaginujmyż dalej, że tego nareście pod naciskiem onego męża opatrznościowego i popierającego go pół świata, jedni i drudzy podpisują nareście i przez świat się westchnienie ulgi przetacza... I rzeknijcież szczerze... nie mnie, samym sobie tegoż rzeknijcie: azali ta myśl nie jest kuszącą? Azaliż i my byśmy gdzie tam nie odetchnęli z ulgą?
  Najpewniej tak... czegokolwiek byśmy potem nie wygadywali o mniejszym złu, etc.etc. A wiecie cośmy właśnie opisali? Monachium i Chamberlaina za powrotem do Londynu mówiącego "Przywiozłem wam pokój"..."

11 komentarzy:

  1. WNUK niech żyje. A Związek Radzicki ma się dobrze [pod inną nazwą]. I nawet pokoju - jak zawsze - broni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Resurrectio Wachmistrzowe?!
    Ad rem, historia lubi się powtarzać, co oznacza, że nikogo niczego nie czy, jeden grzyb, gdziekolwiek się interesy ścierają

    OdpowiedzUsuń
  3. Niefajnie i już.
    Fajnie natomiast, że się Waszmość odezwał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyżby to był początek czegoś regularnego ?
    Oby. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak miło znowu delektować się tym dawnym językiem i czytać historie, które lubią się powtarzać mimo nieprzwidywalności.
    Gratulacje dla Waszmości, oby wnuk urodził się w spokojnych czasach.
    Zasyłam wiele serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  6. "za poprzedniego Ukrainy z Moskwą konfliktu pisanej"... Trudno nie zgodzić się z Ukraińcami, że ta wojna trwa już od 2014 roku, a w lutym weszła jedynie w kolejną, bardziej masową i potworną fazę.
    Niemniej szacunek dla myśli tak słusznie w przód wybiegającej (zwłaszcza mając świadomość, że przewidywanie jest ogólnie sztuką trudną, aszczególnie gdy dotyczy przyszłości! ;-) )

    OdpowiedzUsuń
  7. Zwólcie, że zbiorczo Wam wszytkim responsować sobie dozwolę... Czego Wam najpryncypalniejszego żem winien to sumitacji, ekskuzy i deprekacji, bo to, co się pokazało nie jest niczem inszem, jak nieupilnowanym brudnopisem. A prawdę rzekłszy, to i zapisem niejakiego lęku własnego, gdym spomniał że Onet ladaco zwykł był blogi nieczynne po pół roku kasować. Nie znam ja po prawdzie, jakoż blogspot w tem względzie czyni, aliści tamtego spomniawszy, żem natemieście umyślił tu uszykować czego, niekoniecznie zaraz ku edycji, jeno po to by ruchu pozór uczynić. Szło mi w największej mierze o to, by lat trudu nie przetracić, przy tem wciąż jeszcze widzę, że czasem i komu przydatnych... A że trafunkiem iście żem czego szukał w nocie dawniejszej i słów własnych zadziwiająco dziś trafnych był nalazł, tom i poszukiwał inszych k'temu w podobie i kilku z nich tu spisał, samemu nie wiedząc jeszcze co z niemi czynić. Wierność Waszą podziwiając autorowi niewiernemu, czapką zamiatam do ziemi, niegodny Waszej radości i nadziei, bo znam ja że póki swego opus magnum nie pokończę, niewielkie są prospekta na resurrectio tu moje... A że tamto znów jest przedsięwzięciem więcej może na lata liczonym, niźli na tygodnie, czy miesiące, nie chcę ja Wam czynić nadziei płonnej, choć raz jeszcze za pamięć i spomnienie tych chwil sprzed lat dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakiesi tu wstręty mi czyni łotrpress, ale najsamprzód gratulacyje wypada poczynić, a radość objawić za Wachmistrzowym powiększaniem rodu!!!
    Niech się dzieje.
    Waszmość kiedyś chyba Torlinowi napisał, że u Rosyjanów, im żewniejsza muzyka, tym masakra, a wojna okrutniejsza. I wielka w tym madrość była, bo oni tam w ostatnich latach wielce aktywni w tej rzewności byli.
    Wypada tylko nadzieję mieć, że nie na wiele im się to zda, bo po prawdzie to Ukraińcy nawet i to lepiej robią.
    Pierwsza to chyba wojna w naszej historii, kiedy nasi nie giną, a i ziemia nasza pustoszona nie jest. Tak i wspierać nam trzeba braci przeciw moskalskiej hordzie. Bo ta się na granicy żadnej nie zatrzyma, co i wiemy, przynajmniej kto pamięć jeszcze dobrą ma.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miód na serce moje widzieć Waszeci notę tutaj nową :) I jeszcze takie szczęśliwe wieści do tego! Gratulacje najszczersze Wasza Miłość - Tobie, jako i progeniturze Twojej. Dbajże teraz o zdrowie podwójnie, ażeby Wnuczek cieszyć się mógł takim wyjątkowem Dziadkiem długie lata...

    Pozdrawiam najgoręcej!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno, dawno temu (jeszcze za czasów regularnego ZSRR) na sowieckiej wówczas Litwie opowiedziano mi kawał pokazujący wyraźnie ludowe sympatie i antypatie.
    ------------------------
    Jest 12 kwietnia 1961 roku. Na budowę wpada zdyszany człowiek i woła: "Panie majster! Panie majster! Ruskie w kosmos polecieli!".
    "Wszystkie?"
    "Nie - jeden."
    "A to co ty mnie głowę zawracasz".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)