04 października, 2015

Czasu jesieni zabawa...

     Sięgalim tu już do rozmaitych poradników gospodarskich, pomocą szlachcie naszej siedemnasto- i ośmnastowiecznej służyć mających. Okrom nieśmiertelnego Haura z jego "Oekonomiką ziemiańską" (cytowanego tu już najmniej kilkakrotnie:I, II, III), którego dopotąd nie pofortunniło Wachmistrzowi mieć w całości, mimo że to dzieło więcej jak kilkanaście razy wznawiane, winno być, zda się, więcej dostępnem na antykwarycznem rynku, niźli posiadane "Memoriale Oeconomicum" Teodora Zawackiego, takoż już tu przytaczane *.  
     Po Zawackim swoich wydawali i insi, spośród których najcelniejsze dzieła Anzelma Gąstowskiego, dziś atoli bym do inszego sięgnął autora, czyli Władysława Jeżowskiego, co swego "Porządku zabaw ziemiańskich według czterech pór roku" wydał był Anno Domini 1638 i dziełko owo, dla krótkości często też i "Oekonomią" zwane, cależ niezgorszem się cieszyło wzięciem, najmniej kilku doczekawszy wznowień. Najosobliwsze w tem to, że to plagiat ordynarny (nie mylić z ordynaryjnym:) z "Zabaw orackich" Stanisława Słupskiego z Rogowa, w 1618 roku wydanych i że oryginał najwidniej nie cieszył się wzięciem, przeciwnie do Jeżowskiego, który nawet i litery niewiele odmienił. Edytor bowiem XIX-wieczny pokusił się o różnic zestawienie i owe najwięcej się do interpunkcji sprowadzają, nawiasem przez Jeżowskiego nader swobodnie traktowanej... Czemuż tu zatem Fortuna nie nagrodziła autora prawdziwego, a sprzyjała plagiatorowi? Nie mnie to sądzić... Tem to więcej zajmujące, że niechybnie nie umknie Lectorowi bacznemu, że jako przyjdzie autor do słów o czeladzi niecnotliwej, to i jakobyśmy jakiego bolącego sielnie mieśćca się dotknęli, wraz tu się zleje żółci i moralizowania, by u antałka jakiego szpuntu urwało...

Ale sza!... Zwólmyż nareście samemu Jeżowskiemu na rymy swoje (?), ergo na "Zabawę czasu jesieni":

"Potym gdy obfita jesień do nas przystąpi.
Już gospodarz z inszemi pracami nastąpi.
Stara się aby wszystkiego w czas nagotował,
Żeby czasu zimy w niczym nie szwankował.
Jak pięknie Waga z Wrześniem równo się zgadzają
Tak też ludzie w stanach swych postępować mają
Niedźwiadka naśladować, w ten czas z Październikiem,
Bo ten każe gospodarstwo wieść dobrze we wszytkiem.
Strzelec jako jest omyślny z swym Listopadem,
Zaprawdę te miesiące nam dobrym przykładem.
Sprzątnęliście już z pola, zasiać zaś potrzeba,
Żeby zawsze dostawało w domu waszym chleba.
Spraw na zimę dobrze rolę zbożem zasianym,
Żeby znowu jesień przyszła w wieńcu kłosianym.

Pan Bóg nam wszystkiego dawa, na tej niskiej ziemi,
Szczodrobliwie nas chowa pod skrzydłami swemi.
Za pracę pilną naszą wszytkiego dodaje,
Tylko niech w cnotach człowiek nigdy nie ustaje.
Jesień wino i jabłka dawa rozmaite.
Przynosi nam owoce, smaczne i obfite,
Które zwykli pod ten czas obierać z winnice,
Pozbierawszy z fruktami nosić do piwnice;
Smażyć w cukrze, kminkiem też posypane suszyć,
Dla postów albo wetów, potrzebna rzecz użyć.
Winne grona wyciskać, z winnice zebrawszy,
Słodkie owoce chować z drzewa oberwawszy.
Nuż też i z dębów żoładź , z buków bukiew zbierać,
We drwa się opatrować i pszczoły podbierać.
Zboże na siew gotować, chceszli potym użyć,
Wieprze, barany, woły, od potrzeby tuczyć,
Chłopów dojrzeć, by dobrze młócili w stodole ,
Kiedy będą zboże siać, jedź za nimi w pole.
Wziąwszy ptaka na rękę i psa nie zawadzi ,
Bo panowie zwierzynę jedzą bardzo radzi.

Każ uczyć biegać źrebce i przejeżdżać w kole.
Byś miał naczym poskoczyć chyżo z charty w pole,
Młode wołki nauczyć, w jarzmach zaprawować,
Żeby w rolej umiały chodzić, nie tańcować,
Stawy, sadzawki spuszczać, a drugie narybiać;
W każdej sprawie potrzeba czasu nieuchybiać
Każ jarzyny w ogrodach rozmaite kopać,
Rzepy w polach, potym je do lochów pochować.
Już ziółeczka i kwiecie barwy swe zmieniają,
Już drzeweczka liście swe zemdlałe składają,
Drzewa, choć są potężne, na lesiech szwankują;
I nam każdemu co rok lata swe dojmują.
Już złupione są pola z swojej zieloności,
Pozbeły swojej pięknej, miłej ozdobności.
Chwała Bogu, gdy tobie dosyć uczynieły.
Że cię na zimę hojnie chlebem opatrzeły.
Rozmaitych legumin w spiżarń napełniwszy,
Rozkaż sypać w śpiklerzu zboże namłóciwszy.
Czasem do miasta zawieść, przedać nie zawadzi,
Zleciwszy bogobojnej i dobrej czeladzi ;
Lecz czeladzi życzliwej , tych czasów, nie stało,
Jest kosterów, pijanie, — dobrej bardzo mało.
Przeto panu potrzeba zawsze być ostrożnym,
A wiedzieć komu ufać — dobrym i pobożnym.

Szlachetny ziemianinie, pobożny, cnotliwy !
Sposób żywota twego jako jest szczęśliwy
Ale ci, którzy zawsze w próżnowaniu leżą,
Jako z proce kamienie, grzechy do nich bieżą.
Mądry to każdy człowiek, co się pracy imię,
Bo ten głodu nie uzna, tak lecie jak zimie.
Każdy gospodarz pilny prędko się wspomoże.
Bo takiemu łaską swą pan Bóg dopomoże.
Kto się umie miarkować z postępkami swemi ;
Zaprawdę, już tych czasów, takowych niewiele.
Dziwna rzecz, że obmowców, wszędzie bardzo wiele,
Lecz jako czerw zły drzewu , gdy go zewsząd toczy,
Tak przyjaciel nie mówiąc co go boli w oczy.
Ale niemasz , wiecie , w tym żadnej wątpliwości ,
Aby miała być cnota bez jakiej zazdrości,
Bo jako cień , gdy ciała zawsze naśladuje ,

Tak za cnotą, przeklęta zazdrość postępuje;
Więc siła jest takowych , co swą łagodnością
Oszukają, — przestrzegam — zdradliwą chytrością.
Kiedy czują , że co masz , to cię radzi widza ,
Wytrzasnąwszy kaletę potym z ciebie szydzą,
Tak zawsze miejska przyjaźń bywa osobliwa,
Nie jednemu się da znać, bardzo jest szkodliwa.
Przeto radzę, by każdy miał swoje na pieczy,
Chceli sam żyć w pokoju i mieć swoje rzeczy
W cale, żebyś nie zażył o swoje trudności,
Bo teraz między ludźmi siła odmienności.
Ale jako takowym pan Bóg to nagradza,
W niwecz wszystko obróci — tak fortuna zdradza.
Wszytko się czasu swego wywróci na nice ,
Bo takowym zakryte boskie tajemnice.

Jako naszy przodkowie , o których słychamy ,
Jako żyli szczęśliwie, gdy onych czytamy,
Niedziw, że teraz w Polsce cnoty bardzo mało,
Bo prawdziwych Polaków u nas się przebrało.
Gdyby naszy dziadowie teraz z martwej wstali,
Pewnieby wnuków swoich nie zaraz poznali,
Teraz się wszyscy ludzie na świecie zbiesieli ,
Zaczym też wszelkie rzeczy dobre się zmienieły.
Przed laty ludzie byli dobrego żywota,
Dawał im Bóg wszytkiego prawie przez (bez-Wachm.) kłopota,
Teraz drugi pracuje, i we dnie, i w nocy,
Darmo to, kiedy niemasz od Boga pomocy.
Bądź bracie bogobojnym, jeżeliś cnotliwym,
Będzie też tobie pan Bóg hojnie szczodrobliwym ,
Dać dobre zdrowie wcale, dać i majętności ,
Tylko nie bądź łakomym a żyj bez zazdrości:
Majętność by najmniejszą, miej za wielką własną,
A cudzą najprzestrzeńszą rozumiej za ciasną.
Bo kto pragnie cudzego i swoje utracą,
Na ostatek ze wszytkim w niwecz się obraca.
Szczęśliwy to jest człowiek, który bez kłopota,
Nie nabywając chciwie łakomego złota,
Żyje w bojaźni Bożej wiodąc swoje lata
W skromności, używając wesołego swiata.
Żyje zimie i lecie mając różne sprawy.
Przy których chwaląc Boga, jest każdemu prawy,
Jeszcze taki szczęśliwy, co na swym przestawa,
Który w sławie żyjący, takiemu Bóg dawa.
Nie frasuje się nigdy, marnie nic nie straci,
Żyje jak pan w pokoju, z każdym się pobraci,
Pana Boga się bojąc, z ludźmi szczerze idzie,
Prawdę mówi każdemu, gdy tego czas przydzie,
Ani sławy nikomu, w niczym nie ujmuje,
Ani fałszem narabia, nie rad pochlebuje.
Każdy się sprawom jego pilno przypatruje,
A cnotliwym, pobożnym zawsze być mianuje.

___________________________________

* Na marginesie absolutnem rozważań dzisiejszych upraszam ciekawych o rzut okiem do marcowej z tych not, w nocie grudniowej jako i wszytkie uprzednie linkowanej, gdziem paginy tytułowej z Zawackiego pomieścił. Ściślej rzecz biorąc idzie mi o sposób w jaki ówcześni drukarze literę "S" tłoczyli... A to temuż, żem w dziełku cależ poważnego i zasłużonego historyka gospodarczego, Imci Romana Rybarskiego "Handel i polityka handlowa Polski w XVI stuleciu" Warszawa 1958, str. 197 - 201, nalazł był fragmentum, gdzie ów o dawniejszych przemysłach prawiąc, opisuje zakłady przemysłowe poruszane siłą wody, służące zaś do ostrzenia noży, sierpów etc. i upornie nazywa je "Szlofarniami"...:))








                                  .

34 komentarze:

  1. Szkoda Wachmistrzu, żeśmy się wczoraj nie spotkali :(

    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również żałuję...:(
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. Herr Je! To już wtedy prawdziwych Polaków zaczynało brakować? No i wyznam, że jakoś wolę ekonomie prozą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To być miała niejaka "zapchajdziura" w oczekiwaniu na czas, gdy coś z not rozgrzebanych nareszcie pokończę, w przy tem i ukłon jaki względem tych, co się za poradami gospodarskiemi stęsknili...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Czyż nie jest, w pewnym sensie, podnoszące na duchu, że i teraz, i w wieku XVII, takie same narzekań tematy...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie...:) Jakoś nie trafiłem w tamtocześnych źródłach na sarkanie na nędzę w telewizyjnych programach, nadmiar reklam czy hałaśliwe automobile:) Ale prawda, że część tematów do narzekań jest nieśmiertelna, choć znów nie wiem, czy bym w tem widział do optymizmu powód, że się z czemś już lat setki uporać nie potrafimy...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. A na nazbyt rzadkie egzekucji publicznych odprawianie też nie?

      Usuń
    3. Na to akurat nie...:) Ale już wyrzekanie, że się kat sprawił nadto chwacko i w chwil parę było po widowisku to i owszem, spotkałem...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  4. Rozczulił mnie ten Niedźwiadek? Kto teraz tak mówi? A przecież to jest mój znak zodiaku - Skorpion. A jest jeszcze sprawa Węża (Wężownika).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie po prostu inaczej te jasne kropki na niebie połączono - to i obrazek wyszedł inny.

      Usuń
    2. By się nie powtarzać, rzecz w następnem wątku komentarzy objaśniam...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  5. Joj... Przeczytałam. Bolało krzynkę, ale jakoś poszło. :))) Takie rymowanki źle na mnie wpływają, bo przy czytaniu zęby zaciskam... :)))
    Ciekawe, czemu ta jesienna harówa zabawą jest nazywana?
    Niedźwiadek ładniej brzmiało, szkoda że już nie używane. Mój jest Strzelec. :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekaw jestem, dlaczego skorpiona w staropolszczyźnie nazywano niedźwiadkiem. Bo, że tak nazywano grubą kłodę, to jeszcze potrafię zrozumieć. Ale skorpion? Przecież on jest w ogóle niepodobny.
      "Takie rymowanki źle na mnie wpływają" - a "Pana Tadeusza" czytała, a? ;)

      Usuń
    2. Nawet fragmentów się na pamięć uczyła. :)))
      Tylko dla mnie jest hmm... pewna różnica między tymi utworami... :))
      Mnie też ciekawi ten niedźwiadek.

      Usuń
    3. Oprócz kłody, Torlinie, niedźwiadkiem też nazywano długi bicz z haczykowatym zakończeniem, który nazwano tak zapewne dlatego (to domniemanie moje-Wachm), że pozostawiał rany podobne do niedźwiedziego pazura. W swoim czasie była to nawet i w pewnym sensie broń, bo toczono nimi pojedynki (Marcin Bielski:"Nago bijali się biczmi z niedźwiadkami żelaznemi")... A znów, jak sądzę, podobieństwo tegoż bicza z haczykiem do ogona skorpioniego, u nas przecie znanego jedynie pod postacią gwiazdozbioru i zodiakalnego znaku, przesądziło o jakby "oswojeniu" nazwy dla naszych przodków egzotycznej...
      Wspominając Wężownika zapewne Torlinowi idzie o to, że w naszych czasach i na naszej szerokości geograficznej gwiazdozbiór Skorpiona jest w zasadzie niewidoczny, a i Słońce zaledwie przez parę dni przebywa w tym znaku, za to większość listopada spędza na tle, nieuznawanego przez większość astrologów za zodiakalny, gwiazdozbioru Wężownika...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    4. Zabawą, Miła Pani Grażyno, zwano wszelkie czasu nie próżne przepędzenie, czego ślad jeszcze mamy w języku, gdy czasem kto rzecze, że gdzieś w jakiejś okolicy "bawił", czy "zabawił", rozumiejąc, że w niej po prostu był, a nie że tam czas na zabawach tylko przepędził:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    5. Czyli niegdysiejsze "zabawiać się czymś" = dzisiejsze "zajmować się czymś"?

      Usuń
    6. Lub gdzieś, w jakimś miejscu czy rejonie: przebywać...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    7. Byłem dzisiaj w Bibliotece Narodowej i specjalnie zajrzałem do "Słownika Staropolskiego". Okazało się, że nazwa przeszła na skorpiona z turkucia podjadka, bo Polacy nazywali go niedźwiadkiem.

      Usuń
    8. Dzięki, Torlinie... :) To brzmi o tyle logicznie, że ów iście by był do skorpiona jako podobnym. Zagadką jednak nadal dla mnie pozostaje, czemże sobie podjadek zasłużył, by go niedźwiadkiem nobilitować...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  6. Narzekania słychać zewsząd, że ady się "wszyscy się na świecie zbiesili". Refleksyj wiela całkiem słusznych.Przypatruje się sprawom od dawien dawna i takoż zauważam brak cnót, brak bogobojności, a i coraz więcej ludzi cudzego pragnie. W każdej sprawie potrzeba czasu nie uchybiać,owe rady ekonomikum stosować, o tuczeniu wieprza nie zapominać. "Jeszcze taki szczęśliwy, co na swym przestawa", więc owa krzątanina spiżarniowa nie jest mi obca. I tylko boleję nad tym, że czeladź nie pomaga, chociaż frukta i leguminy zjada. Zewsząd też słychać narzekania szlachetnych ziemian, że towarów zebranych jesienią z pola nie ma komu przedać, bo języki wydelikacone ino zamorskie preferują. Wyznawam, że i ja czasem niechybnie grzeszę. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam grzeszę, a rzekłbym, że poniekąd i z lubością, a odstąpię, jako wyhodujemy ananasy krajowe i te zamorskim w smaku ustępować nie będą:) Przy tem nie imaginuję ja nalewek niektórych bez laski wanilii czy rodzynek garści...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  7. szczur z loch ness5 października 2015 13:51

    W oczekiwaniu na pokończenie przez Waszmości not rozgrzebanych, przyznam, że ze sporym zainteresowaniem przeczytałem zamieszczoną. Z każdej sparwy płyna pożytki, również z tej. Otóż, postanowiłem iść za radą Jeżowskiego i w skromności, używać wesołego świata :-) Zatem pojechałem na Kartoflisko hehehehehe :-)
    Ukłony z zaścianka Loch Ness :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co z pewnością powinieneś Waszmość do najcelniejszych swych policzyć decyzji życiowych...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. Ależ on ukradł kawałek pieśni Kochanowskiemu - z "Pieśni o cnocie" - czy u Słupskiego też ten fragment z Mistrza Jana był, czy to inwencja Jeżowskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat teraz tego sprawdzić nie poradzę, bo Słupskiego doma nie mam, aliści z tego, co o Jeżowskim mi wiedzieć, to nie sądzę, by sobie jeszcze trudu kompilatora przydawał... Najpewniej było już to u Słupskiego, a ja tylko sobie pozwolę przypomnieć, że epoka miała z gruntu odmienne i całkiem swobodne podejście do praw autorskich...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  9. Ordynarny i ordynaryjny - różnica? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spora... taka jak między pospolitością i chamstwem...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Byś Wachmistrzu wyjaśnił jak krowie na rowie ;)

      Usuń
    3. Nie wiem, zali ja miarkuję czy to o to idzie, cóż mam objaśniać... Ordynarny powszechnie jest znany i rozumiany, zaś ordynaryjny oznacza po prostu powszechny, pospolity, zwyczajny... Ja tu często właśnie słówka używam "extraordynaryjny" na oznaczenie czegoś niezwykłego i nadzwyczajnego...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  10. O to i właśnie chodziło. A w inteligencji i błyskotliwości swojej jakoś kompletnie nie skojarzyłam ze słowem ekstraordynaryjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tegoż samego korzenia będą jeszcze ordynaria, czyli część zarobku robotników dawniejszych folwarcznych lubo i ugodzonych na robotę przez dwór kmiotków, którego to salarium onym wypłacano nie w pieniądzu, a w rzeczach zwyczajnych, powszechnych, najczęściej w zbożu czy w drewnie z dworskiego lasu. Stąd i ordynacje jako ustawy powszechne, ordynariaty wojskowe jako diecezje niejako "ruchome", polowe i dla wszystkich żołnierzy powszechne, a nie z danym miastem i ziemią związane, ordynacje jako sposób ongiś powszechny majętności ziemskich dziedziczenia, natomiast jaką drogą myślową sprawiono, że przełożony oddziału medycznego to ordynator (dawniej przecie prymariuszem zwany), to tego ja już nie potrafię odgadnąć...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Mój lingwista wewnętrzny mruczy :)

      Usuń
    3. Pozdrowić go zatem upraszam:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)