Ale, że to gdybania jeno, tedy poniechajmyż tego zajęcia bezpłodnego, bo Krzyżacy na władanie własne w Prusach oskomy nabrali tak wielgiej, że niejeden młodzieniec ku dzieweczce tak wielgiej nie był ochoty:) Najpewniej też, dla tejże właśnie przyczyny zjawiliby się tam nawet i bez Konrada Mazowieckiego działań czy Chrystiana, jeno że naówczas zapewne od morza by dzieła swego poczęli, znowuż wzorem poniekąd spraktykowanem Kawalerów Mieczowych, co tak właśnie Inflant dobywać poczęli, czyli też Duńczyków tako właśnie podbijających Estonii… Najpewniej zatem w cyrkumstancyjach takowych mieliby swego państewka wpodle Sambijej (może i Warmijej?) i szli by ku Jaćwieży, tedy cależ bym i tego pewnym nie był, zali by urośli w potencyję tak wielgą, byśmy jej pod tem Grunwaldem kruszyć musieli… A i pytanie zasadnem się zdaje, czy gdybyśmy, biskupstwem zantyrskim oddzieleni, najazdów krzyżackich doświadczać nie mieli, Pomorza gdybyśmy nie stracili, zaliżbyśmy i mieli powód jaki, by się z Litwinami-poganami bratać? Pewnie by i jaka przyczyna się znalazła, by się z Krzyżakami zetrzeć, aliści czy by to nie było z jakie stulecie, czy może i dwa stulecia później? I czy Łokietek, tak od nich doświadczany, miałby bez tego naprawdę dobry (okrom ambicyj swoich) powód i determinacyję swoją, by wpodle restauracyi królestwa polskiego tak upornie zabiegać? A nuż byśmy się i jako Rzesza niemiecka w podzieleniu na księstewka utwierdzili? I po jednemu ode Wielgiej Polski poczynając, pod cesarską podpadać poczęli zwierzchność?
Ano, snuć by tych roztrząsań bez końca można, com jeno dla tej począł przyczyny, by ukazać jak czasem niewiele potrzeba, by to, co się nam dokonane nieodwracalnemi wyrokami boskiemi za pewne dziś widzi, cależ inszemi się potoczyło torami… Innymi słowy: odsłona to kolejna "odwiecznego" tu na tem blogu sporu z deterministami przekonanemi, że skoro się coś stało, to tak się właśnie stać musiało i basta!:)
Póki co, mamyż roku 1225 i Konrad Mazowiecki, za Jadwigi Śląskiej podszeptem z Krzyżakami pogwarza, póki co cależ ich za jakich niezbędnych nie widząc. Nikt jeszcze dzieła Braci Dobrzyńskich za skończone nie widział; w Tyrnawie wpodle Gniewa Świętopełk pomorski hiszpańskich posadził kalatrawensów, tedy Krzyżaki by trzecim miały tu być zakonem rycerskim i nic, póki co, tegoż nie wskazywało, że się za jedynych ostaną… A przecie i to droga do Prus nie jedyna była! Papież pchnął tu i Jacka Odrowąża, co go dziś więcej jako Świętego Jacka znamy, a ów ze swemi dominikanami miał spraktykowanej przez Świętego Dominika na albigensach i katarach metody nawracania, nawiasem wielce prostej, roztropnej i humanitarnej…:)) Owoż trza, napotkawszy człeka jakiego, wiary odmiennej, wejrzeć mu w oczy głęboko, słuchać go, gwarzyć z niem, jak z równem i Bogu wybór ostawić, cóż z duszą jego czynić zapragnie… Jakież by miał papież powody, by na czas tamten w sukces sił złączonych cysterskich i dominikańskich nie dowierzać? Osobliwie po opisanych już i wiktoryjach na tem polu Chrystianowych? Zali była jaka potencyja zdolna to dzieło poczęte zniweczyć?
Ano była… Choć na 1225 rok się nader mikrą widziała… By jej zaś może i zmocnić krzynę, a i zachęcić niepomału, wydał był Konrad Mazowiecki onym ziemi chełmińskiej we władanie, co się do dziś historycy spierają, czy w 1228, czy dopieroż w 1230 roku… Nawiasem, jako w tekst onego dokumentu wejrzeć, co nie takie proste, bo oryginału nie masz, jeno go bulla papieska późniejsza przytacza, to Konradowe myślenie wcale jaką durnotą nie grzeszy! „…że ziemia pruska i jakakolwiek inna zdobyta na barbarzyńcach ma być dzielona po równej części
między księcia Mazowsza i Kujaw Konrada, jego synów i następców, książąt
polskich a mistrza i zakon krzyżacki, a po zdobyciu Prus ma ulec unieważnieniu
nadanie ziemi chełmińskiej i lubawskiej i mają one powrócić z pełnym prawem
posiadania do Konrada i jego następców”. I cóż? Przyznać wypadnie, że jeśli tutaj w czem Konrad zgrzeszył, to nie w tem, że durnoty jakiej podpisał, jeno w tem, że nie wiedzieć czemu zakładał, że Krzyżaki umowy dotrzymają, a onemu zadosyć sił będzie, by jej punktów egzekwować skutecznie! I tu jego dla mnie zbrodnia największa, ale że podobne onemu „chciejstwo” narodową jest, zda się, naszą przywarą, że zawżdy ufność pokładając, że „jakoś to będzie”, wszytko Panu Bogu na głowie ostawiamy… Konradowi jeszcze i temuż się dziwię, że ów, jako wiarołomca znany, co sam mało której ugody dotrzymał, naturalną przecie rzeczy koleją, inszych po sobie winien sądzić, tandem czemu tu akurat mniemał, że strona druga ućciwa?
Spomnieć się godzi, że jeszcze przed krucjatami Piastowiczów, co to pierwsze na ziemie pruskie niesły śmierć i pożogę wszytkim, co się przeżegnać nie umieli i Trójcy świętej wezwać nie poradzili, byłyż i insze koncepta, co Leszkowi Białemu prawdziwie chluby przynoszą… Owoż rozmyślał ów o tem, by póki co Prusów poniechać, a emporia handlowe na ich ziemiach czynić, by przedawać onym sól i żelazo, zatem produkty, o które w borach nad jeziorami trudno, zasię za tąż okazyją głosić onym i słowo boże…Nawiasem, uwagę tu Czytaczów pragnę zwrócić szczególną na ową sól. W cyklu o wielickiej soli (póki co jeszcze ze starego mego bloga nieprzeniesionem) pisałem, że prapoczątki soli wielickiej naszej z połową XIII wieku i Bolesławem Wstydliwym łączym! Skoro zaś ociec jego na jakie trzydzieści lat przódzi chciał tą solą z Prusami kupczyć, tedy przecie musiał jej mieć już i przódzi! Tylko, czy ów o warzonej morskiej na podległym jeszcze wtedy sobie Pomorzu dumał, czy może już o jakiej prawielickiej:)?
Brzytwy mi przyjdzie od Ockhama pożyczyć, bym te dygresyje ucinał, bo nigdyż nie pokończym:)) Ad rem zatem! Najpierwszych Krzyżaków zjechało na Mazowsze dwóch, może trzech, z kilkunaściorgiem służby Anno Domini 1228. Tradycyje wielce romantyczne prawią o gródku najpierwszym*, co go Vogelsang nazwali, przy tem milczą o tem, że pierwociną onego gródka była fortalicja krzyżacka najpierwsza… w koronie dębu dorodnego uczyniona, gdzie inszych belek między konary nazwalawszy, w kilku bronić się szło…:)) Dopiroż w 1230 z oddziałkiem następnem zjechał Hermann von Balk i braci kolejnych jeszcze siedmiu. Pospołu jednak z braćmi służebnymi, półbraćmi i służbą nie było ich ani wtedy, ani i przez lat następnych dziesięć, więcej wszystkiego niźli stu… I to jest ta siła, co poradziła zmóc wszytkich wokoło, od Chrystiana najpierwszego i Prusów poczynając, na nas samych kończąc? Zaliżby to jacy nadludzie byli? Bynajmniej… jeno wielgiej chytrości i skrupułów jakichbądź wyzbyci… najpierwszych przeciw Prusom działań podjęli dopieroż z rokiem następnem, gdzy zajęli trzy gródki do wielmoży pruskiego Pipina należące. Ów Pipin byłże już i krześcijaninem, przecie ducha odmieniwszy był się na pogaństwo nawrócił i za toż go właśnie Krzyżaki pokarać umyśliły. Rozpłatawszy onemu żywot i kiszek do pnia przybiwszy tak go długo wkoło pnia ganiali, aż całych nie wydarł i nie pomarł…:((
Lata następne to marsz Krzyżaków powolny, acz nieustępliwy wzdłuż Wisły, ku morzu, gdzie znów wzdłuż wybrzeża, ku Sambijej i dopiroż tam na powrót w głąb lądu. Metoda podboju najpierwsza: terenu zająć, tubylców, co się przy pogaństwie zaparli wyrzynając, przy tem niemałej onym tu pomocy dawało rycerstwo i nasze, i pomorskie, czy zachodnie nareście… Sami krzyżowi by ani bez pół tegoż nie osiągnęli, czego dokonali rękami naszemi…:( Wtóre, cóż czyniono to kasztel jaki rękoma podbitych Prusów stawiano, z którego szło i okolicy pilnować, takoż bazy mieć do rejzy następnej. Popod kasztelem, czy zameczkiem zasię czym rychlej osadników z Niemiec ściągnąwszy, osady jakiej uczynić, a za szczęśnem okolicy złożeniem i gródka jakiego czasem. Temże sposobem we trzy lata całej podbili Pomezanii, w czem najwięcej im Świętopełk pomorski dopomagał…
Największem jednak krzyżackim sukcesem było to, że Prusowie w 1233 roku pojmali biskupa Chrystiana i, najwidniej rozeźleni na krześcijan sielnie, trzymali onegoż w niewoli dobre pięć lat! I toż jest ta okoliczność, gdzie się po jednej stronie onym dziwić trudno, z drugiej zasię, trudnoż o krok więcej samobójczy… Krzyżacy jeno łapy z uciechy zatarli, a nie dałbym i groszy pięciu, czy jako sekretnie nie czynili, by ów w tej niewoli jak najdłużej siedział! Papieżowi i po świecie całem rozgłoszono wrychle, że Chrystian męczennik, bo go Prusy ubiły, temuż nie masz co już wpodle dzieła jego starań czynić, osobliwie, że Pomezania zdobyta… Dał temu wiary papież, tedy na krzyżowych całych swych przelał nadziei i Anno Domini 1234 onym nadał całej ziemi na Prusach zdobytej! Przy tem się już i fałszerstwo najpierwsze pokazało, rzekomy Mazowieckiego przywilej kruszwicki z 1230, gdzie im miał ziemi chełmińskiej na zawsze nadać… Konrad tym to czasem nadto zatrudniony wpodle wojaczki z bratankiem, Wstydliwym i macią jego, jeno język mógł w protestach daremnych po próżnicy strzępić. Choć zapewne i one protestacje Krzyżaków trwożyły, bo Hermann von Salza jął u cesarza zabiegać o pozycji zakonu umocnienie dalsze… Ano i wychodził dokumentu najpryncypalniejszego, co go później Złotą Bullą z Rimini zwano, gdzie Fryderyk II za totus mundi władcę się mając, w tem i Polski, dowolnie się uważając uprawnionym lenna rozdawać, Krzyżakom tejże ziemi chełmińskiej nadał, aleć już od siebie, takoż wszytkiego, co na Prusach zdobędą. Przy tem fałszerstwo największe w tem, że tejże Złotej Bulli na 1226 rok antydatowano, by pretensyj Konradowych za śmieszne wykazać… Stąd, mimo że się ów pergamin w 1235 był narodził, po podręcznikach wszystkich po dziś dzień data 1226 za rok „sprowadzenia Krzyżaków” się wzięła i pokutuje….:(( I raz jeszcze z całą mocą podkreślić pragnę, a do czego szerzej wrócę w notach kolejnych, zbrodni gąsawskiej poświęconym, że jestem przekonanym dogłębnie, że gdyby się Konradowi świat nie zawalił wraz z brata umiłowanego w Gąsawie zabiciem, ów by najpewniej onych krzyżowych łotrów nigdy nie ściągał...
W temże samem 1235 biskup płocki, czyli Mazowieckiego nibyż sługa, dozwolił się resztkom Braci Dobrzyńskich z Krzyżakami złączyć, co też do dziś w nieprawdzie pokutuje, bo nie zakony się łączyły, a bracia poszczególni płaszcza odmienili, a i to nie wszytcy… Tych, co się łączyć nie chcieli Konrad w Drohiczynie osadził, dla wzmocnienia załogi tamecznej, a gdy i ci powymierali, podług prawa kanonicznego zakonu skasowano w sto lat po śmierci ostatniego…
W rok później zgody Rzymu pozyskali Krzyżacy na to, by na terenach pruskich trzech biskupstw, sobie poddanych erygować, misyjnego dawnego biskupstwa Chrystianowego przy tym niwecząc, do dwóch lat zasię i z Kawalerami Inflanckiemi krzyżowi się ugodzili, tak że odtąd oba zakony niemal za jedno mieć będziem.
A cóż Chrystian na to? Ano… nieobecni mało kiedy rację mają, temuż nawet jak z niewoli powrócił, mógł jeno pergamina i inkaust na protesty psuć… Tyleż mu to dało, co na wiatr krzyczeć; w 1243 powstaje diecezja czwarta, w dawnym jego Zantyrze Krzyżaki siedziby komturii czynią, a gdy Chrystian nareście, znękany tem wszytkiem, pomiera w 1245 roku, już niemal i pies z kulawą nogą się o Prusów nie upomni… no może Świętopełk pomorski jeden, co najszybciej na oczy przejrzał i w pierwszem powstaniu pruskiem, to właśnie on…Prusów wspierał! Tyleż zyszczeł, że mu zakonni syna Mściwoja porwali i w zamian za onegoż uwolnienie, do pokoju przymusili. Pokoju, w którem się wszelkiej zwierzchności nad Zantyrem wyrzekał, takoż i prawa do cła na Wiśle pobierania, co było cegłą pod fundament przyszłej Zakonu finansowej potęgi
…
A Prusowie? Pokonani, podpisali pokoju rok później, ustępując ziemi aż po Pasłękę i odtąd już nie było na Krzyżaka mocnych… aż do Łokietkowego pod Płowcami z niemi starcia, przez nas za wiktoryję mniemanego…
____________________
*koło Nieszawy, naprzeciw Torunia
Noty cokolwiek pokrewne:
POST SCRIPTUM: WOBEC TRUDNOŚCI TECHNICZNYCH Z ZAMIESZCZENIEM ZBYT DŁUGIEGO (zdaniem Bloggera) KOMENTARZA PRZEZ STAREGO BOSMANA, WPROWADZAM GO DO NOTY JAKO JEJ CZĘŚĆ INTEGRALNĄ (ma się rozumieć z pełnią praw autorskich STAREGO BOSMANA)
~stary bosman:
Sprawa Prus wymaga pewnego wprowadzenia. W okresie rozbicia dzielnicowego klasztory emancypowały się spod władzy biskupiej, zabiegając w Rzymie o opiekę i wyjęcie spod miejscowej jurysdykcji biskupiej. W ten sposób stały się narzędziem wpływów papieskich we wszystkich krajach Europy. Zwłaszcza klasztory cysterskie miały zadanie doprowadzenia Rusi do podporządkowania papiestwu i krzewić chrześcijaństwo wśród pogańskich Prusów. Owszem, było to sprzeczne z regułą narzucającą cystersom kontemplacyjny charakter życia. W 1206 roku z klasztoru w Łęknie wyszła pierwsza grupa misjonarzy.
Prawdą jest, iż Chrystian uzyskał zezwolenie papieskie na prowadzenie wypraw krzyżowych, marzyło mu się nawet stworzenie na obszarze Prus osobnego państwa duchownego ( pod zwierzchnictwem papieża), jak to uczynił był Albert, ryski arcybiskup w Inflantach, ale nie przemawia do mnie argument, że miał inne intencje. Sugestie, że właśnie zamierzenia Chrystiana spowodowały odebranie Henrykowi Kietliczowi tytułu legata papieskiego, by podporządkować Prusy bezpośrednio Rzymowi, nie wytrzymują krytyki w zderzeniu z faktami ( do tej myśli wrócę za chwilę).
Naukowcy są zgodni, że wszelkie napaści na Prusy zapoczątkowali Polacy, zmierzając do narzucenia najpierw zależności danniczej. Trzeba jednak z naciskiem powiedzieć, że miał w tym swój udział Leszek Biały oraz Węgrzy, a dokładniej ich król Andrzej II. Obaj panowie patrzyli na Ruś halicko-włodzimierską jak przyszłą zdobycz. Nie miejsce i czas rozpisywać o szczegółach, dość powiedzieć, że na mocy traktatu spiskiego ( 1214) uzgodniono, że córka Leszka Białego, Salomea ( miała wtedy trzy lata), poślubi syna węgierskiego króla, Kolomana ( ten miał siedem lat). W 1219 roku osadzono ich w Haliczu, podczas wspólnej wyprawy polsko-węgierskiej, ale dwa lata później Mścisław Udały, książę nowogrodzki i kijowski zdobył Halicz, małolatów wziął w niewolę. Ceną za uwolnienie Kolomanów było zrzeczenie się tytułu króla halickiego i umowa, że po śmierci Mścisława władza w Haliczu przejdzie w ręce węgierskich Arpadów. Gdyby ktoś kiedyś pytał jak to się stało, że tereny Galicji i Lodomerii weszły w skład późniejszej Austrii, ma wyjaśnienie natury historycznej. Konsekwencją polityki wschodniej Leszka Białego i jego brata Konrada Mazowieckiego było to, że Rusini, Litwini i Prusowie zawarli przymierze i od 1217 roku zaczęli nękać ziemie mazowieckie. Mamy więc drugi przyczynek dowodowy.
I tu dochodzimy do osoby Henryka Kietlicza. Prawdopodobnie urodził się w 1150 roku. Mieniły mu się takie reformy jakie wprowadził 100 lat wcześniej jego idol, papież Grzegorz VII.Tzw. dyktat papieski, czyli doktryna papalizmu zabraniał udzielania inwestytury, czyli nadawania godności kościelnych przez władze świeckie. Protest Henryka IV Niemieckiego skończył się pokutną wyprawą do Canossy ( 27 stycznia 1077). To, co się działo później, wykracza poza ramy wątku poruszonego przez Pana Wachmistrza. Kiedy przejrzeć wszystkie zjazdy książęce, a faktycznie synody biskupie, za lata 1201 - 1218, zawsze natrafimy na informację, że zostały zainspirowane przez Kietlicza i on tam dyrygował całą orkiestrą. To jemu Wincenty Kadłubek zawdzięcza historyczny kanoniczny wybór na biskupa krakowskiego. Od tej pory panowie stanowili zgodną spółkę. To Kietlicz bywając w Rzymie, a często odwiedzał Innocentego III, uzyskał od swego pryncypała bullę, mocą której ( 12 stycznia 1207) przed nim, jako arcybiskupem gnieźnieńskim, nosić obowiązkowo krzyż na długim drzewcu. Ta zasada obowiązuje po dziś dzień. Nie był jeszcze nuncjuszem papieskim ( tym został dopiero w 1214 roku), ale uzyskał zezwolenie Innocentego na noszenie przed nim krzyża na wzór legatów papieskich. Tam, gdzie tylko pojawiła się iskierka waśni między książętami dzielnicowymi, zawsze rolę mediatora obejmował Kietlicz. Co dostawał? A to już jest w dokumentach zjazdów w Borzykowej ( 1210), Mstowie ( 1212) Wolborzu ( 1208, 1212), by wymienić tylko najważniejsze. To było panisko całą gębą. Gedko, biskup płocki, oskarżał go przed Innocentym o niewyobrażalną pychę i wystawność. Podróże w 100 koni, to była norma. Komunię przyjmował na tronie. Wymagał i respektował obowiązek całowania jego buta ( prawo to mieli tylko papieże, jak mnie pamięć nie myli do końca XIX wieku).
Historia nasza głosi, że na skutek ogromu zajęć służbowych i chęci zbudowania państwa duchowego w Prusach przez Chrystiana, papież odebrał mu tytuł legata. Co więcej, podają, ze miało to miejsce 11 maja 1219 roku, za czasów Honoriusza III, który objął tron papieski z dniem 18 lipca 1216 roku, po śmierci Innocentego. No to powiem dosadnie - guzik prawda, skoro Kietlicz zmarł 22 marca 1219. Dodajmy do tego, że sam biskup Wincenty Kadłubek nagle w 1218 roku zrezygnował ze stanowiska, osiadł w klasztorze w Jędrzejowie, gdzie pisał swoją kronikę Zatem prawda jest taka, że papież pozbawił Henryka Kietlicza wszystkich funkcji, a ten wkrótce dokonał żywota. Po śmierci Kadłubka ( 1223) biskupem krakowskim został Iwo Odrowąż, człowiek Leszka Białego. Jedynym człowiekiem, który stawiał się Kietliczowi okoniem, był nie kto inny, ale Władysław Laskonogi i jemu należy zawdzięczać, że Kietlicz doczekał tego, na co zasługiwał. Nie miejsce i czas opisywać wszystkie zatargi, klątwy i wygnania Kietlicza, ale lektura to wielce pasjonująca.
I tak, w telegraficznym skrócie, można przedstawić motywy, które spowodowały, że Prusowie musieli w końcu ulec. To też nader interesująca historia. Wspomnę , że razem z gdańskim Świętopełkiem, w latach 1242 - 1248 powstali przeciw Krzyżakom i Konradowi Mazowieckiemu. Smaczku sprawie dodaje to, że klątwa legata papieskiego Wilhelma z Modeny została zniesiona przez innego legata Opizona z Messano. Co prawda w końcu zawarto pokój, ale to był koniec Świętopełka.
Konkludując, wszystko to, co opisał Pan Wachmistrz jest prawdą niepodważalna. Ale jak się przejrzy działania władców węgierskich, książąt polskich, niemieckich, a także biskupów, to można sobie wyrobić obraz tego, że ze sprowadzeniem Krzyżaków do Polski było kapinkę inaczej niż nauczają w szkołach, bo to nie Krzyżacy wsadzili kij w pruskie gniazdo. Obciążanie winą za zaistniały stan rzeczy tylko i wyłącznie Konrada I Mazowieckiego, to już bardzo gruba przesada.