03 sierpnia, 2014

O sierpniowych czynnościach gospodarskich...

   
    Gwoli ordynku jeno przypomnę, żeśmy tu już w tem cyklu* porad mięli tyczących się miesięcy wcześniejszych (styczeńlutymarzeckwiecieńmajczerwieclipiec )

" W Sierpniu ubywa gorąca. 


- Gdy zwożą zboże, upatrować, aby nieporządnie jedno na drugim zrzucane nie było, ale żeby z pilnością i gęsto snopki jeden na drugi były układane, żeby myszy między nim przebiegać się nie tak mogły. Niektórzy podkładają słomę pod nowe żyto w sąsiekach , ale lepiej olszowe liście pod nie kłaść, bo myszy w nim nie będą bywać, jako niektórzy rozumieją [...]
- Najlepsze zboże i napiękniejsze osobno ma być kładziono na nasienie, aby się potym łacniej wziąć mogło, gdy go młócić będzie potrzeba.
- Jajca świeże nalepsze lecie trwają w otrębach. [...]
- Może też o tym czasie młócić kazać żyto i pszenicę na nasienie, aby trzy abo cztery niedziele przed Św. Michałem**, gdy chłopkowi dla roboty około rolej i siewów trudno, gospodarz naprzedaj miał co zboża, także na nasienie.
- Pola sprawować na oziminę trzeci raz i przed Św. Bartłomiejem*** wygotować.
- Niektórzy sieją na początku Sierpnia rzepę na nasienie, także i rzodkiew.
- Len i konopie na początku tego miesiąca zwieść, jeżeli się dostoją. A len jako skoro z pola będzie zebrany, zaraz go miądlić i główki wymłócić i potym wychędożony do fasy wsypać. Siemię też zaraz młócić, bo gdy długo w stodole leży, zmiękczeje.
- Pod ten czas wody szukać na studnie i studnie kopać i budować.
- Łąki, które się dwa kroć sprzątać nie dawają, siec je około św. Wawrzyńca**** a przed św. Bartłomiejem.
- Po Św. Wawrzyńcu drzewo już więcej nie roście, dla tego też pod ten czas winne macice obrzynają.
- Na Św. Wawrzyniec wyrywają sadzoną cebulę na Śląsku i potym ja na ziemi rzadko roztrząsnąwszy przesuszają; a gdy już przeschnie, ocierają każdą i za ogony na obręczy wiążą, abo na słomie przeplatują i wieszają. Zaś małą tegoroczną, która
jeszcze niewielka porosła, kładą w worku i wieszają przez zimę w izbie i potym na wiosnę ją sadzą, około grząd, jako się wyższej wspomniało w księżycu Marcu.
- Na Św. Bartłomiej pospolity człowiek liczy pierwszy dzień jesieni.
- Na Św. Bartłomiej zastawiają ptasznicy sidła na ptaki, gaiki dla łowienia ptaków gotują , bo pod ten czas zwykli iść ptacy.
- O tym też czasie poczyna się ucieszne pole z krogulcem. [...]
- Na niektórych miejscach około św. Bartłomieja gdzie jest kraj po temu, zwykli niektórzy na zimę jęczmień siać, przedtym nim żyto sieją.
- Około Św. Bartłomieja gdy miesiąc jest w pełni, może młode kury kapłonić.
- Około Św. Bartłomieja przestają ryby wzdłuż rość, ale już wzmiąsz rostą i tyją.
- Len, konopie brać tak, coby każdy snop mniej ani więcej nie czynił jedno garść i tak go siać i brać, aby go za słońca zatrzeć, i moczyć go przed Św. Bartłomiejem.
- W tym miesiącu, a zwłaszcza na schodzie, nie mają być kokoszy sadzone i bronić im tego, aby samy nie siedziały. Bo w miesiącu Wrześniu zimno następuje i dla tegoż kurczęta zmarznąćby mogły i nad to rzadko się uchowają i podrostą; co małego będzie zimie, tak małym zostanie; a ten ztąd pożytek, że po tym kokoszy lepiej lecie nieść będą.
- Prosięta, które w tym miesiącu i w inszych przyszłych czterech abo piąci rodzą się, zwykli dobrzy gospodarze bić do jedzenia; bo takowe prosięta z trudnością uchować się mogą przez zimę, i rady zdychają; kosztują też przez zimę niemało, bo ich ziarnem karmić trzeba.
- O tym też czasie ubóstwo grzyby zbiera i na słońcu je suszy abo je też pieką w piecu, jako i insze owoce, i tak je potym przez zimę , w worku zawiesiwszy, chowają.
- Na końcu też tego miesiąca proso zwożą i sprzątają, laskowe orzechy oskubuja, liście obłamują około gron winnych, gdy się nie rychło chcą dostawać, aby tym lepiej słońce je grzało; rane grona obrzynają a późne na agren zbierają i sok z nich czynią do potraw; kamienie z rolej sprzątają, zielsko wyrywają
i korzenie.
- Liście dla owiec dębowe, brzozowe zbierać i w wiązanki wiązać, suszyć i wozić.
- Szczep młody polewać przez gąbkę.
- Potrawy siec drugie.
- Gotować się na zbieranie wina, komu się go siła rodzi.
- Letne zboża młócone jako najcieniej po szpichlerzach zsypować, rozgamować i co trzeci dzień poruszać.
- Jesienny gnój wywozić.
- Stado gęsi wielkie, gdzie pasza dobra, chować, bo do wielkiego stada tak potrzeba sługi jako i do małego.
- Sadów pilnie strzedz, a gdy przyjdzie czas, owoc rzadnie odbierać, jedno suszyć, drugie chować.
- Gospodarz dobry poczyna rok od Św. Bartłomieja. Abowiem do św. Bartłomieja ma wszytko z pola sprzątnąć i począć siać, a ma zasiać do Św. Michała abo nadalej po Św. Michale w tydzień, a tak się ma, aby siać co naraniej. A to najwiętsza do-
brze rola sprawić i na nasienie zorać, a pyrzu aby namniej nie było w rolej. [...]
- Przypłodek wszelaki stada, bydła, owiec, gęsi, kur, kaczek, indyków, pawów, etc. i wszelaki inszy piętnować, znakować, tak w małych folwarkach jako i w wielkich, kędy jedno sam pan abo pani nie liczy ani zna swego dobytku, przy wielkości majętności abo trudności jakiej inszej. Pasterskie, urzędnicze i czeladne piętnować na lewym uchu a pańskie na prawym i liczbę w regestr pański, wiele tego kędy ma być, tamże gdzie i pańskie spisać. Stadu piętno, bydłu znak dla tego czynią , żeby się mogło poznać między cudzem i dla odmienienia skóry, gdy zdechnie. "
________________
*niemal w całości cytatem będącym z rozdziałków kolejnych poradnika ziemiańskiego Teodora Zawackiego z 1616 sub titulo "Memoriale oeconomicum"
**29 Września
***24 Sierpnia
****10 Sierpnia

41 komentarzy:

  1. ja odniosę się do pierwszego zdania, że upału ubywa. mnie się wydaje, że z dażdym dniem przybywa. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimat ówcześny jest rzeczą niezwykle ciekawą, bo jak wnosić choćby z niektórych upraw przez Zawackiego opisywanych, musiał być znacząco cieplejszy, niźli znany nam. A z drugiej znów strony Zawacki pisał na przełomie XVI i XVII wieku, gdzie ten ostatni znany nam jest i opisywany przez badaczy klimatu jako "mała epoka lodowcowa"...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. szczur z loch ness3 sierpnia 2014 13:14

    Ja żem to wszystko przeczytał, nawet po dwakroć i ze smutkiem stwierdzam, że owe porady sierpniowe będę mógł zrealizować pewnikiem dopiero we wrześniu, bo jeszcze z lipcowych nie wybrnąłem obowiązków, więc o jakimś czasie wolnym mogę zapomnieć :-(
    Kłaniam z zaścianka Loch Ness
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że przyjdzie Waszmości z aurą osobnych czynić negocjacyj, by na żniwa w październiku czy listopadzie dozwoliła...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Moja kuzynka zamierza kopać studnię i, jak widać, czas się zgadza. Tyle, ze ona ma zamiar zrobić to na malutkim swym ogrodeczku koło domu. Woda wszedzie jest? Bo wydaje mi się, ze to niekoniecznie takie proste. Z wodno-gradowym pozdrowieniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to już się, nieboraczka, musi różdżkarza o poradę pytać...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. A widzisz, zaraz jej doniosę, bo już widzę te lamenty, gdy się nie dokopie :)

      Usuń
    3. Koniecznie, tylko niech chudego bierze...!:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  4. Cebulę wyrwać do św. Wawrzyńca - zapamiętałam. Reszta jak leci;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy, co komu najmilsze...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  5. Vulpian de Noulancourt3 sierpnia 2014 20:24

    1. Co to są "winne macice"? Przecież widywałem winorośl i nijakich macic nie pamiętam.
    2. To grzyby tylko ubóstwo zbierało?
    3. A wiele też "pawów" miewała szlachta?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad.1 Idzie o rozsady, czy jak kto woli, odszczepki...:)
      Ad.2 Na to wygląda, że w czasach Zawackiego jaśnie państwo jeszcze nie dostrzegło w grzybobraniu choćby rozrywki, znanej nam choćby z późniejszego o dwa stulecia, "Pana Tadeusza". Bo że jaśnie państwo nie konsumowało, to w to nie uwierzę, choć najpewniej traktowało grzyby jako dodatek smakowy do niektórych przepisów, luboż jako ingrediencyje do sosów konieczne. Z pewnością natomiast nie jako wielce istotne uzupełnienie zasobu białka i ważną część zimowych zapasów (być i może po części jako substytutu mięsa).
      Ad.3 A to już, mniemam, wpodle zamożności i upodobania...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  6. W tym roku św. Wawrzyńca zbiegnie się z pełnią księżyca. A po za tym, to chyba jesień się zbliża, nie lubię sierpnia tak do połowy, bo w drugiej połowie, kiedy już zaczynają orać ziemię wiem, że za niedługo dzieciaki do szkoły pójdą, a ja marznąć będę w jesienne ranki idąc na przystanek.
    Dygam wdzięcznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A trzebaż tak myślą daleko wybiegać i główkę frasować? Nie przyjemniej to cieszyć się chwilą?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  7. Najlepszy Blog.na jaki sie natknelam-dziekuje. amanda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Wiem ci ja, że powiadają o chłopach, że komplimentów nigdy niesyte, co i poniekąd prawda, aliści ja znam wartość swoją i choć się między ostatniemi postawić nie dam, to i od swego zacniejszych i celniejszych najmniej kilka bym wskazał...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. Witaj :)
    Czytając Twoje posty o gospodarskich czynnościach, przypominam sobie czasy dzieciństwa na wsi, u kochanych Dziadków :)
    Pozdrawiam mile i dziękuję za te ciekawostki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to tylko miłe wspomnienie, tom rad okrutnie:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  9. Odnoszę te porady do współczesności i powoli dochodzę do wniosku, że dziwnie one są niespójne albo i wręcz sprzeczne z naszym doświadczeniem. Część można tłumaczyć innymi technikami uprawy (inny płodozmian, inne narzędzia, inna praktyka hodowli), część innymi gatunkami i odmianami uprawnymi, stąd i inne terminy siewu czy zbioru. Na pewno też wpływ na terminy miała kwestia rozłożenia prac w czasie, tak żeby spiętrzeń nadmiernych nie było. No i oczywista sprawa kwestia klimatu, który zmienny bywa. Ale jednak odnoszę wrażenie, że część owych rad jest "ni z gruszki ni z pietruszki", trochę jak w gospodarce nakazowej - bez sensu. Wnoszę z tego, że mamy do czynienia z mieszaniną doświadczeń własnych autora i cytowania innych dzieł albo nawet i pogłosek, mających się nijak do nawet współczesnych autorowi realiów. Bo przecież część terminów i praktyki jest tu zgodna z naszymi, a część kompletnie wydaje się być bez sensu. Chociażby owe "winne macice" - w sierpniu??? Jakim cudem sztobry z sierpnia miałyby się ukorzeniać? Chyba że chodzi o odkłady, ale to bez sensu bo są mało wartościowe jako sadzonki i pracochłonne. Lepiej naciąć w październiku sztobrów i albo posadzić na rozsadniku od razu, albo przetrzymać w wilgotnym piasku i posadzić wiosną. Poza tym odkłady również powinny być przesadzane póxną jesienia lub wczesna wiosną. E sierpniu uschną. To sadzenie w zimie wrażliwych na mróz roślin również sensu nie ma, a niektóre rośliny zbierane były chyba na zasadzie pobożnych życzeń. Za to cebula dokładnie tak jak i teraz. Żniwa też. No to o co tu chodzi??? Przecież nawet drobne wahania pogody wiosną wpływają na termin zbiory zbóż i to nawet o dwa tygodnie albo czasami i trzy, a tu wydawałoby się różnica w rozpoczęciu wegetacji ponad miesięczna i żniwa jak gdyby nigdy nic w sierpniu, na dodatek prawie do września. Z jednej strony paranoja wiosenna w środku zimy, a z drugiej terminy siewu ozimin takie jak współczesne.
    Zdaje się, że dobrze, że większość potencjalnych adresatów owego dzieła była niepiśmienna i docenić go w żaden sposób nie mogła, bo pewnie by z głodu pomarli? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, może z tym głodem to przesadziłem, ale co do dziwnych terminów, to są. :)

      Usuń
    2. Znalazłem paginę, dzieło Crescentyna (Xięgi o gospodarstwie: Xięga piąta o winie), co znakomicie słuszności Twych potwierdza, tandem wdzięcznym okrutnie i za przemyślenie i za podzielenie się z nami owocem jego. Mnie już z czasu niejakiego dla inszej przyczyny dziełko Zawackiego niepokoiło cokolwiek. Naturaliter, biegłości Twojej, ni experiencji w kwestyjach agrarnych nie mając, nie w meritum żem jakich zbłądzeń szukał, jeno w tem, że czas publikacyi onegoż dziełka to czas największego terytorialnego Rzeczypospolitej rozrostu...I przecie Smoleńszczyzna od Wielkiej Polski klimat ma różny, podobnie jak Żmudź do Małej Polski czy Podola, a xięga polecana wszytkim jednaka, co być przecie nie może...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  10. A ja się cofnę jeszcze do lipca, moja mama mówi, że po zimnej Annie (26 lipca) z każdym dniem, dnia ubywa. A nawiązując do tych rad, to dla mnie są przednie i zapewne dużo w nich racji jest. A tak w ogóle, to uwielbiam naszą polską wieś, szczególnie podczas sianokosów... ach!

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielce interesujące są te wszystkie ludowe o dniu ubywającym przekonania, bo skoro wiemy, że dnia tak naprawdę ubywać poczyna od czerwcowego przesilenia i równonocy, to tak naprawdę badamy tu, kiedy tego - początkiem niedostrzegalnego - ubywania nareście zauważano...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  11. Więc i ja gotuję się na zbieranie wina. Tylko, że ono jeszcze całkiem zielone
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak moje...:) Jeno, że nim ja się onemu dobrać dam radę, zwykle ptactwo mnie ubiec z tem zawsze zdąży...:((
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  12. Ledwo człowiek wrócił, a tu już robota się piętrzy. :)
    Zaciekawiło mnie jedno zdanie: "O tym też czasie poczyna się ucieszne pole z krogulcem". Proszę o jakieś przybliżenie tematu. :) Zwierzątko znam, ale nie za bardzo rozumiem, o co chodzi.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idzie o polowanie z udziałem oswojonego tegoż ptaka, traktowane przez Zawackiego jako rozrywka czysta.:) Po prawdzie nie bardzo rozumiem, czemuż by się to miało jedynie do sierpnia ograniczać, ale o to już autora nie zapytam...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Myślę, ze chodzi o polowanie na przepiórki i kuropatwy, które łatwo dostrzec po żniwach na ścierniskach i zaoranych polach. Wcześniej były niedostępne miedzy zbozami

      Usuń
    3. No proszę: prosto, jasno i logicznie...:) Bóg Zapłać, Kneziu!:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  13. Dziękuję za wyjaśnienia. :)
    Powstrzymam się tylko przed wyrażeniem opinii o polowaniu dla przyjemności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że dotyczy się to wszelkich jego form, w tym i wędkowania?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Hmm... Jeżeli złowiona ryba wędruje potem np. na patelnię, to ujdzie. :) Ale jeśli tylko zmierzona i pokaleczona wrzucana jest z powrotem do wody - to już gorzej...
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    3. No proszę, a owi właśnie odwrotnie czyniąc, humanitaryzmem to zowią...:) No to pojmuję, że per analogiam i polowania owoc, jeśli na rożnie skończy i na talerzu jest do przyjęcia?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    4. Wychodzi na to, że tak. :) Ogólnie: zabijanie w celach konsumpcyjnych jest bardziej... naturalne. Poluję żeby jeść = żeby przeżyć, to rozumiem. Tak było kiedyś. Poluję tylko dla przyjemności zabijania - to jest dla mnie niezrozumiałe i nie do zaakceptowania.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    5. To pewnie i myśliwych dzisiejszych większość tak by się i tłomaczyła, że owi faszerowanego chemią z marketów mięsa nie jadają, jeno "zdrowe" z lasu...:) A nie spotkałem myśliwego-wegetarianina...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  14. A ja właśnie wróciłam ze wsi, gdzie sprawdziłam czy zalecenia pana Zawackiego są stosowane?! W promilu ledwie. Widziałam na przykład jak ubóstwo, grzyby zbierało! Pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To za następną sposobnością ubóstwo od niezamożnego pozdrowić upraszam:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  15. -"Jesienny gnój wywozić" - zgadza się . Parę godzin temu wracaliśmy znad morza i kilka razy na trasie dało się odczuć wywieziony gnój - teraz już wiem, ze to był ten jesienny :-))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo potrafiłbym odróżnić jesienny od jakiegokolwiek innego, a poza tym Zawacki nic nie wspomina o gnoju wracającym, a ze słów WMPani nie umiem pomiarkować, czy dało się odczuć akuratnie wywożony (bo jeśli tak, to nie jesienny przecie!), czy wywieziony jesienią, a ninie wracający?
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  16. Do pospolitych zaliczę się jak najchętniej.
    Gdybyż jeszcze co z tego było - na przykład, jesień dłuuuuuuuuuuga i piękna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i ja się pod tem życzeniem podpiszę...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)