Jest dziełko z roku 1580, co się zwie "Description of England", coż byśmy mogli przełożyć na "Opisanie Angliji", któregoż autor z melankoliją niejaką konstatuje, że u Angielczyków idzie przejechać nieraz dziesięć do dwudziestu mil (16 do 32 kilometrów na nasze licząc) i nie spotkać lasu...:(( * Francuzikowie zasię, grubo pół wieku przed tegoż "Opisania..." powstaniem, bo Anno Domini 1518 zakazali węglarzom najprzód lasy królewskie popielić, zasię dwóch i lat nie minęło jako się zakaz poszerzył na ziemie wszytkie, bliższe Loarze i dopływom onej na mil sześć... Rzeknie kto, że to wielgiego o lasy swoje starania dowód, ja dopowiem, że podobny tzw."pożyczce", czyli temu, co jaki mąż okrutnie łysiejący a mający to sobie przykrem, hoduje po jednej stronie jakich kudłów długich na hipisowską modłę, by ich potem przez całą górę, aż do drugiego ucha przerzucić. I że gdybyż nie tamte edykty, zapewne by dziś i Francyja cała łysym stała plackiem. Aliści nie w tem konkluzyja najpryncypalniejsza, jeno w tem, żeby na czas w żywocie owych nacyj baczyć żywo i jedno z drugiem wiązać...
Roku 1580 Anglija na morzach może już i nie raczkowała, aliści nie sposób jej było zwać jaką potencyją morską. Kupczykowie tameczni więcej się i może morskim trudnili rozbojem, niźli handlem prawdziwym, o flocie zaś z prawdziwego zdarzenia nawet i nie było jeszcze co gadać. Filip II hiszpański tegoż roku zagarnął był portugalskiej ziemi i portów, a że Elżbieta niderlandzkich rebelizantów jawnie już wspierać poczęła, wojny między potencyjami onemi jeno patrzeć było...
Tak, czy siak trza było Angielczykom na gwałt i szkut, i marynarzy, i harmat na owe korabie... Marynarzów szło wyuczyć z ludzi własnych, choć i tu przez dziesięciolecia jeszcze mieć będziem na listach żołdowych całej wieży Babel. Skąd jednak brać drzew na ową nową flotę, co przez następne z górą cztery stulecia światem trząść będzie? A przecie to nie frasunek jedyny... Nie masz drzew, to i kuźnic nie masz, bo czemże w nich palić? Tegoż węgla, co pod ziemią skryty, dopieroż się w pełni w ośmnastym nauczono w Anglijej wydobywać wieku... A jak kuźnic nie staje, to skąd brać żelazo na oręż, harmaty i moderunek wojenny? Upraszam tych spamiętać pytań, gdy przyjdziem do gędźby o upadku kuźnictwa w Polszcze samej...
Francyja spomniana z lat dwudziestych XVI wieku, przed tem samem przecie stoi problemem. Od lat kilku nią włada król wojowniczy**, co się na azard wojen był wypuścił italskich i , cesarzowi samemu*** rzucił rękawicy... Wojował, przyznajmy, ze zmiennym szczęściem, przecie nie rzecz tu o jego wojenne przewagi, jeno o to, że i onemu mus było zadbać o armaty, oręż i utensylia insze... I znowuż pytanie zasadne: skąd ich brać? A jeśli już nie gotowych, to choć skąd drewna do hut swoich?
Spominalim tu w trzeciej części naszej o kuźnikach opowieści, że się odnośnie tegoż samego niemal czasu Imć Mieczysław Radwan był doliczył w Rzeczypospolitej tych kuźnic blisko czterystu. We Francyjej Franciszka I, co jak kania dżdżu, łaknął żelaza i stali na swe wojenne sprawy, bodaj po raz w dziejach świata pierwszy, w 1542 roku spisu poczyniono dla władcy - swoistego tamecznych kuźnic inwentarza... Dorachowały się ich Francuzy 460, a że to o co na kształt pierwociny zamówień publicznych szło, przyjąć możem, że ów obrachunek zawyżony sporo, bo skoro prospekta szły na jaki obstalunek tęgi, to i pewnie każdy, co jeno miechu miał i kowadła, prosił, by go między huty pisać... A cyrkumstancyje czasu tamtejszego znając, jeśli suplikę wsparł swoją jaką sakiewką, to go i intendenci królewscy popisali niechybnie... Spominam zaś o tem, bo jak widać, primo, że nijaki to dla nas powód do wstydu, secundo zaś, że trudnoż o lepsze potrzeb krain bezleśnych ukazanie...
Ano, a że z dawna to dowiedzione, że natura nie znosi próżni, i że jak jest na co popyt, to się podaż pokrótce pokaże, temuż nam przyjdzie słów rzec paru o nowinkach, co tejże wiecznie żelaza głodnej zachodniej gęby zatkać miały... Żelaza i drewna, takoż i wszytkiego, do czego drewno koniecznem, jako to potażu, smoły samej etc... Temu wtóremu właśnie Rzeczpospolita sprostać probowała, aliści i w tem przyczyna rychłego extraordynaryjnego znaczenia Inflant, które dopotąd w Europie za jeden z zakamarków podlejszych służyły... Inflanty, to klucz do całego z Moskwą handlu, a tam przecie drzewa, że ho, ho... Jeszcze i za sto lat tam katorżnicy będą mieli co rąbać...
Że zaś nam się temi dywagacyjami, nader światowej natury, nota wielce obszerną uczyniła, tedy o owych innowacyjach, gdańszczanach niecnotach, takoż i o pewnej herod-babie, co do dziś za świętą uchodzi, opowiemy w części ósmej...:)
____________________
* Przypomnieć się ośmielę, żeśmy na dawniejszem mem blogu już poniekąd, i o tem nader zajmującej wiedli debaty nad tekstem Imci Hermanna Remmerta "Ekologiczna historia Europy Środkowej w średniowieczu", coż go Nieocenionemu Cypryanowi zawdzięczaliśmy...:)
** Franciszek I , miłośnikom niedawnych o Borgiach serialów wybornie znany...
*** Karolowi V (w Hiszpanijej jako Karol I znanemu)
P.S. z 11 maja:
Noty odrębnej uskuteczniać w tem względzie nie myślę, przecie miło by było, by kto ze mną jeszcze pospołu spomniał święta dziś wypadającego, 6 Pułku Ułanów Kaniowskich , zasię pozawczoraj świętujących 1 i 10 Pułków Strzelców Konnych
Noty odrębnej uskuteczniać w tem względzie nie myślę, przecie miło by było, by kto ze mną jeszcze pospołu spomniał święta dziś wypadającego, 6 Pułku Ułanów Kaniowskich , zasię pozawczoraj świętujących 1 i 10 Pułków Strzelców Konnych
