19 marca, 2013

Na Święty Józef Pułku Święto...II

8-go Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego  w dzień imienin szefa pułku, Księcia Józefa Poniatowskiego, nominalnego jeno, oczywista, choć wielce zasadnie przybranego. Otóż bowiem tenże xiążę, o czem mało kto pamięta, nim się w narodowych wsławił był barwach, służył pierwej w austryjackiej armii i tamże ordonansu dostał w 1784 roku, by we Lwowie pułku ułanów cesarzowi uformował. Tenże to pułk, początkiem zupełnie polski w składzie i charakterze, za powrotem xięcia w 1790 roku pod narodowe sztandary (a z niem i oficyjerów wszystkich), począł być stopniowo swej tożsamości pozbawianem, choć rekruci aż po sam kres jego, z Galicyi byli wybierani. Ale na kolejnych polskich oficyjerów przyszło poczekać do lat 60-tych i 70-tych XIX stulecia, pierwotkiem nieznacznych w liczbie i funkcyi, by przed samą wielką wojną, co jeszcze wtedy numeru nie miała, przyszedł pułk na powrót k'temu, że go niemal wyłącznie Polacy składali i Polacy w niem dzierżyli komendy. I ciż oto, gdy c.k. monarchija topniała niczem lodu sopel w wiosennem słońcu, pozbywszy się ostatnich nie-Polaków ze składu swego, gremialnie dawniejszych porzucili sztandarów i narodowe podnieśli barwy, z austryjackiego 1 Pułku Ułanów (obecnie z Krakowa) tworząc 1 Pułk Ułanów Ziemi Krakowskiej, a xiążęcia Poniatowskiego sobie za patrona i szefa tytularnego pułku biorąc. Grzebałem w memoryi, by wynaleźć, czy była w tamtem czasie inicjatywa gdzie jeszcze jaka insza, by się gdzie co drugiego takiego zdarzyło, alem nie nalazł... Owszem, tworzono regimentów wiele, których zalążki czy i pododdziały nawet całe się z zaborczych armij wiodły, ale by cały, w pełni sformowany, uzbrojony i wyposażony pułk kawaleryjski z dnia na dzień, z całem dobrodziejstwem inwentarza, był z armii zaborczej do nowo tworzeonej polskiej przeszedł, tego nie pomnę, by się gdzie jeszcze zdarzyło...
  Numer się ostatecznie pułkowi nie uchował, między inszemi za sprawą opisywanych tu ongi przepychanek między Dowborem-Muśnickim a Piłsudskim o pierwszeństwo pułków ułańskich pod ich auspicjami formowanych w Legionach i w Korpusach Polskich w Rosji, takoż i miano Ziemi Krakowskiej, aliści z kwietniem 1919 roku przyjętą ostatecznie została nazwa dlań 8 Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego* i święto naturaliter na dzień najstosowniejszy, ergo szefa pułku imienin:).
   Wszystko to w czasie, gdy już pułk wojennej posmakował niedoli, ale i chwały, między inszemi cząstką na cieszyńskim, przeciw Czechom, froncie, aleć najwięcej przeciw Ukraińcom stając pode Lwowem i na Wołyniu. Bojów i szarż by chcieć wymienić następnych, z pół strony by zapisał... tedy jeno zdobycia Beresteczka spomnę, zajęcia Równego i udziału w słynnem zagonie na Koziatyń. Zasię w 1920, gdy pod sowieckim naporem wycofać się przyszło**, chlubnej i zaszczytnej karty pułk zapisał w ostatniej wielkiej (bodaj czy nie największej w XX wieku***) bitwie kawalerii, pod Komarowem, gdzie Konarmii praktycznie zniszczono 
   Takoż i we Wrześniu chlubna karta, a i późniejszej, z francuskiej kampanijej się wstydzić nie ma czego...  
 Ja jednak dziś bym szerzej nad inszym się chciał zatrzymać epizodem, boć ten się cieniem na pamięci pułku kładzie... Idzie mi o nieszczęśne wypadki krakowskie z listopada 1923 roku, gdzie pułku przeciw strajkującym robotnikom pchnięto. Nas bowiem, tych starszych, co dawniejszego jeszcze nauczania pomną, uczono, że to soldateska i kapitalistyczne sługusy burżuazyjną Polską ówcześnie władające, przeciw bezbronnym robotnikom wojska używszy, krwawej tam uczyniły masakry. 
 Tradycja pułkowa i prawda historyczna cależ z tem rozbieżne, bo rząd był ówcześnie Witosa, moralnie najwięcej odpowiedzialnym (to on osobiście wydawał rozkazy do działań jak najwięcej brutalnych i krwawych) był minister spraw wewnętrznych Władysław Kiernik, takoż z PSL-u, a i robotnicy nie byli bynajmniej bezbronni, bo od 1905 już co najmniej roku PPS nie organizował wieców i manifestacyj, by go grupa bojowców nie ochraniała, choć najwięcej w wolnej Polszcze szło to zwykle przeciw policji czy endekom, więc starczyły pałki i kastety, w ostateczności wyciągano rewolwery. Tym razem było jednak inaczej, bo oto jeden z pododdziałów 20 Pułku Piechoty odmówił strzelania do tłumu, za co mu może i chwała, aliści już nie za to, że się rozbroić dał, bo za chwilę te kilkadziesiąt karabinów miało smutno się w historii zapisać...
   Podług tradycji pułkowej dramat się wszczął zaraz po szarży rozpoczęciu, gdy konie przerażone zwielokrotnionem pono między domami hukiem wystrzałów popadły w panikę i na śliskiej od wody,  uprzednio przez policję na demonstrantów z beczkowozów wylanej, kostce brukowej wywracać się poczęły, a na nie wpadały w pędzie szeregi kolejne, zamęt jeszczeć uwiększając i wystawiając się na cel niemal bezbronny z tłumu strzelającym... Kolosalna, jak na takie starcie, ilość ofiar zdaje się tejże wersji przytwierdzać... Zazwyczaj bowiem w takich szarżach, nawet przy niezwyczajnej zgoła brutalności kozaków carskich, bywało kilku do kilkunastu poranionych demonstrantów, jeden czy dwu ubitych i z rzadka jaki jeden kozak, policjant konny czy dragon poraniony... Tak się te rzeczy zwyczajnie w Europie dawniejszej miały...      
W Krakowie zginęło cywilów szesnastu, choć nie wiemy wieluż w tym akuratnie starciu. 8 Pułk Ułanów stracił trzech zabitych oficerów i 10 ułanów... 101 rannych oficerów i żołnierzy!!! 37 zabitych a 83 poranionych koni!!! 
Przy najlepszej chęci tego nie sposób równym bojem nazwać... Wachmistrz by jednak Wachmistrzem nie był, gdyby wątpliwości nie miał... Primo, że w 1923 roku konie w pułku być winne jeszcze w części pryncypalnej frontowe, wojnę bolszewicką i nie takie huki i strzały pamiętające, secundo, że mieśćce akcji całej: ulica Dunajewskiego to obwodnica wkoło Plant biegnąca, więc najmniej z jednej strony pierzei domów nie masz, a przestrzeni nadto sporo, by o odbiciu huku od murów jakiem porażającem mówić... Po mojemu, to najpewniej jeszcze się tu na to złożyły, do czego wojskowi się przyznać nie chcięli, i wyszkolenie świeżych powojennych roczników jakie marne, ale i najpewniej onych zapał niewielki do tego szarżowania, co się niestety przeciw nim samym obróciło i zemściło... Jest i jeszcze okoliczność insza, której nie do końca wyświetlono w późniejszem śledztwie. Oto pospołu ze szwadronami drugiej podejmującemi szarży od strony Rynku ulicą Szewską, komendujący całą tą rzezią jenerał Czikel wypuścił dwóch automobilów mających natarcie ułańskie wspierać, ale że tu ułani byli szybsi, zatem owe pancerki wraz się znalazły ZA UŁANAMI, a mimo to, ognia nie przerwały... Śmiem domniemywać, że niemało z tych ofiar, to owych automobilów zasługa...:((  Pominąwszy moralną, ale i nawet czysto pragmatyczną ocenę poczynań ministra Kiernika, może i ta krew na jedno się choć zdała: oto już do końca II Rzeczypospolitej żaden rząd nie wysłał przeciw robotnikom wojska, najpewniej nauczony tymi smutnymi okolicznościami, a najwięcej tem, że żołnierze niektórzy broń odebrać sobie dali i tem, że samo wojsko największych w tem strat doznało...:(
   By nie kończyć tej noty zanadto minorowo, cokolwiek krotochwilny może pomieszczę obrazek. Otoż (za 11 tomem Wielkiej Księgi Kawalerii Polskiej) ułani 8 Pułku na chwilę przed pławieniem koni w Wiśle w 1930 roku. Pikanterii może i niejakiej dodaje fakt, że te mury u góry szacowne... to klasztor benedyktynów w Tyńcu:)




   Tu zaś to, com jeszcze o 8 poradził był wyszperać Pułku z kinematograficznych archiwalnych zapisów:


Na koniec zaś cześć i chwała tym, co pod sztandarem Szwadronu "Niepołomice" tradycji i barw 8 Pułku strzegą:

_____________________________
* i taka tylko pisownia tej nazwy jest właściwą. Wtrącanie zbyteczne słówka "imienia" jest błędne...
** w bojach tych pułk tak stopniał, że z początkiem lipca 1920 roku do obrony mostu w Łucku stanęło już tylko 55 szabel pod porucznikiem Krzeczunowiczem...:(( Szczęśliwie przed kontrofensywą polską i bitwą komarowską dotarło kilkuset rekrutów z uzupełnień
*** po sowieckiej stronie cała Konarmia Siemiona Budionnego, a ściślej to, co z niej zostało po nieudanych próbach zdobycia Lwowa i Zamościa. Łącznie 20 pułków, a w nich jakie 7-8 tysięcy szabel. Po naszej: 1 Dywizja Jazdy z sześcioma pułkami (1 Pułk Ułanów Krechowieckich, 8 Pułk Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego pod rotmistrzem Krzeczunowiczem, 9 Pułk Ułanów Małopolskich, 12 Pułk Ułanów Podolskich pod rotmistrzem Komorowskim, przyszłym dowódcą AK, 14 Pułk Ułanów Jazłowieckich i 2 Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich), łącznie jakie 1 500 szabel składających, jeśli nie liczyć batalionu piechoty szturmowej wybornie dowodzonej też przez nie byle kogo, bo przez kapitana Stanisława Maczka, przyszłego dowódcy pancernych naszych na Zachodzie)

6 komentarzy:

  1. Ci, co pod sztandarem Szwadronu "Niepołomice" tradycji i barw 8 Pułku strzegą teraz dla mnie dosłownie za miedzą.jeszcze jeden argument za.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt:) Nawet spacerem można:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. Vulpian de Noulancourt19 marca 2013 18:16

    Drugi człowiek od lewej (spośród tych, co konie pławić mieli) chyba z kolonii był, bo wszyscy inni jaśni i bladzi, a on jeden jakiś śniady.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tylko Cygan?:) Bo w miłośnika solariów nie uwierzę, ani w to, że nie dopilnowali, by się domył...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Takie pławienie koni, to u białogłowy spłonienie lica wywołać musiało, gdy ich tak szeregiem równym ujrzała. Inne też zdjęcia oglądając pąsowieć musiały. ;-)

    Szukając kiedyś żurawiejek znalazłem krótką, przystępną historię pułków kawaleryjskich - w sam raz dla kogoś takiego jak ja. Żurawiejki oczywiście też były, to żem szybciutko w zakładki wpisał myśląc, że się kiedyś przydadzą.

    http://www.lucznictwokonne.pl/zurawiejki/kawaleryjskie/zuraw/opisy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestżem białogłową to nie wiem:) Pani_Mojego_Serca, jakem jej tegoż przedłożył, jeno się uśmiechnęła serdecznie... Historyi pułków pewno, że jest i w sieci niemało, przecie to właśnie są luboż to zebrania kruciótkie, luboż przeciwnie, gdy tegoż konkretnego pułku miłośnicy jakiej powołali grupy rekonstrukcyjnej, to i najczęściej też wieleż jeno o poradzą, o idolach swych piszą. Mnie zaś przez szło o to, by przez pryzmat kalendarium śwuąt pułkowych onych przypomniawszy czasem opisem boju heroicznego, czasem spomnieniem, czasem krotochwilą, a i żurawiejką brak których słusznieś mi Acan wytknął:), panoramy tych wszytkich dawniejszych pułków dać naszych i choć w wyimku skromnym bogactwo tejże tradycji ukazać...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)