19 grudnia, 2015

Operacja "Butik", czyli poradnika dla Mężów, jak przeżyć owe termina srogie, część trzecia...

Ciekawym continuum naszych rozważań uprzednich ( I , II) w dalszej naszej wycieczce, podzielić się przyjdzie, bo dla Pań mamy tu tego materiału szczególnego poniżej, a dla Panów tych paru słów bez większej wartości i sensu, a właściwie zupełnie bezsensownych i głupich, jeszcze niżej...

      Skoro szachy się okazały nieskutecznemi, w Bogu nadzieja, że zatrudnienie niewiast dwugodzinnym pokazem modowym da nam możność we własnym rozprawiania gronie...:)
  Pierwsze, czego mi się konieczność nasuwa, to raz może jeszcze, ale, daj Boże: zgrabniej, wyartykułować cele tegoż naszego tu przedsięwzięcia, zasię myśli które tu autorowi przyświecały. Pojmuję ja, że skorom ja się tu za pióro złapał, to zasadne jest Czytelnika domniemanie, że to z jakich experiencyj własnych wypływa, czy może i podskórnych jakich ansów czy tęsknot, aliści ta rzecz ma z moją personą akuratnie tak mało wspólnego, jak rzadko która... Więcej tego bym może nazwał summą jakich doświadczeń zbiorowych, czasem może gdzie i przy kufelku wymienionych, gdzie to ze mną się więcej dzielono, niżbym sam w tem względzie miał co do rewanżowania, szczęśliwie trwając przy niewieście, która w tem względzie wielgą obdarzona roztropnością i większa część owych "porad" tu moich (a więcej może i nie moich) z cudzych doświadczeń i przemyśleń się wiedzie. Wszytkich zaś owych tym tu adresujemy, co nie chcą (lub nie mogą) się od tych z niewiastami zdarzeń uprzykrzonych wykręcić, czy wymigać i jakoś onym trzeba w tem dopomóc iżby nie poszaleli przy tem... Pewno, że można, jako Vulpian wyznał w komentarzu pod częścią uprzednią, tak długo połowicy własnej przygłupiego udawać i poradami przywodzić na kraj cierpliwości, aż owa uzna, że próżna jej z takim... hmmm... mitręga i dyspensy udzieli, ale primo, że to nie tędy droga, bo przecie nam jednak chodzi o to, by związku ściślejszym uczynić, a nie onego rozluźniać, po wtóre, znam Vulpiana Jegomości od lat i czeguś mi niesporo uwierzyć, że ktoś, kto Go zna od lat paru dziesiątków by mógł Go prawdziwie za idiotę uznać, tandem to dla mnie więcej dowód spolegliwości niemałej Onegoż małżonki...:)
   Do brzegu zatem, jako Klarka prawi, gdy kto w nadmierne dygressyje zbłądza... W części uprzedniej zakreśliliśmy jako tego pola batalii zawęzić, a przede wszystkiem narzucić czasowi na te harce ram jakich, byśmy w tem nie padli gdzie z wyczerpania, jako przodkowie naszy w żelazo zakuci, po całodziennym boju w skwarze lipcowego słońca... Choć po prawdzie onym lżej było, bo wróg był jawny i widoczny, wystarczyło rąbać, a myślenie wodzom zostawić i nikt im do tego nie grał jakiej kretyńskiej muzyki, ani decyzji czy porady co po chwila nie wymagał...:((
    Przypuśćmy, że przemyślnością konceptu już opisanego zawęziliście możności penetrowania onych sklepów do jakiego ulic kwartału, czy dwóch, czy do jakiej jednej nowomodnej galerii z przyległościami. Teraz pora zadbać o to, by mimo onegoż dyskomfortu niewieście uczynionego, ram zakreślić kolejnych, mianowicie pieniężnych. Metoda najprostsza jest taka, byście sobie imaginowali kwotę, której w Waszym pojęciu niewieście Waszej wystarczyć powinno na to wszystko, co sobie obsprawić zamyśliła. Już? Macie tę cyfrę? No to ją teraz pomnóżcie przez najmniej trzy ...Ejże tam, cicho mi!!! Nie jęczeć, malkontenty! Umierajcie jak mężczyźni! Z godnością... Zatem jakem rzekł: pomnóżcie jej po trzykroć i takowej niewieście swej oznajmijcie z uśmiechem uroczem, żeście AŻ tyle poradzili na to wygospodarować... Dodam jednak z punktu, iżbyście się i do tej kwoty nie przywiązywali przesadnie, bo że i ta tama długo nie wytrzyma to jest rzecz pewna i nie o to idzie, byście tam gdzie publicznie rwali włos z głowy, szaty na sobie czy bluźnili wniebogłosy... Pogódźcie się z tem zawczasu, to Wam tego łacniej przyjdzie rzecz tę przyjąć, jako już przyjdzie po temu. Więcej idzie o to, by Ona, gdy z szaleństwa ochłonie, pomiarkowała, jak wielgiej dopuściła się zbrodni i jak wielga jest spolegliwość w tem względzie Wasza, nie mniejszej przecie oczekująca nagrody, nieprawdaż Panowie?:) O tej nagrodzie to już Wasza rzecz, jako to w pertraktacjach wyzyszczecie wzajemnych, czy tego sobie w naturze odbierzecie najradziej, czyli też w czem inszem, dość, iżby sprawa z punktu była jasną, że oto przełamując nadludzkim zgoła wysileniem siebie samego, zasłużyliście prawdziwie na wdzięczność nie do opisania...:) I nie popadajcie w jaką przesadę, by w onych sprawunków trakcie, niewieście Waszej o tej kwocie ustawicznie przypominać, bo to onej jedynie krew wzburzyć może i coś, co owe za przyjemność mają, spsowa dokumentnie... Tak, tak, Mili Moi! One to za przyjemność mają i relaksację nawet! Ja wiem, że to jest nie do pojęcia, aliści tako właśnie jest... Ba ! One właśnie w tem względzie nigdy prawdziwie nie docenią ogromu poświęcenia, jakiego dla nich dokonujem, bo mniemają, że to przeciwnie właśnie - one nas do największej przyjemności dopuszczają swojej... Być może jako tego wysłuchacie jegomości, pomiarkujecie jako to się odbywa (i tym razem to żaden nie jest mylny trop, ani na Berdyczów Was wysyłanie:)

Nie jest tak jednak, żeście są w tej dżungli jako te niemowlęta na pożarcie porzucone... Jest cyrkumstancyj kilka, które idzie na swoją obrócić korzyść. Primo: to Wy nadajecie tempo przemieszczaniu się ze sklepu do sklepu. W sklepie niechaj rządzi ona tym tempem, podchodząc od regału do regału, od regału do lustra czy kabiny, ale poza sklepem popędzacie cokolwiek, wszak czasu do teatru, kina, czy tam tej zamówionej kolacji nie zostało zbyt wiele, nieprawdaż?:) No i Mili Moi wrychle się przekonacie, że na obcasach wysokich długo się nie pobiega, byleście jeno nie przesadzili, bo Wam jej przyjdzie nieść...:) Skąd wiem, że jest na wysokich obcasach? No, ludzie... Darujcież, ale przecie na zakupy żeście poszli, n'est pas? Sukien, spódnic, bluzek czy tam czegobądź jeszcze w tem guście, tak? No to jakże to? Do gumofilców je ma dopasowywać? Oczywista, że do tego w czem wygląda jako niewiasta najkorzystniej, a na to im właśnie tych obcasów obmyślono, by odpowiednio nóg na zgubę naszą pozornie wydłużyć, łydek i pęcinek zgrabnych wyeksponować, to wiadomo, że ona w tem pójdzie, choć czasem się zdarzają osobniki chytre nad podziwienie, co pójdą na płaskim, a ze sobą wezmą tych szpileczek frymuśnych do przebrania...
   Rzecz wtóra, której Wam z serca doradzam... Okazujcie entuzjazm! Angażujcie się we wszystko, jako kto poradzi, to i do kabiny za mierzeniem się pchając:) A już z pewnością dopytujcie o wszystko onych młódek, co tam są po tych przybytkach piekielnych pozatrudniane... Im młodsza i gładsza, tem się dopytujcie więcej:) I nie o to idzie, byście iście pomiarkowali różnicę między zaszewką a podszewką, jeno o to, by niewiasta Wasza pomiarkowała, że owe sprawunki mają jeszcze i jedną stronę, której zapewne nawet przódzi i nie miarkowała... Ręczę Wam, że nawet jeśliście w fizjognomii gdzie między Fernandelem a Himilsbachem, a w posturze więcej na dzwonnika z Notre-Dame podobni, a dzieweczka młodzieńców gładkich by mieć by mogła na kopy, nie na pęczki, to za sprawą irytacyi niewiasty Waszej sklep ten opuścicie czem rychlej i noga onej długo tam nie postanie...
   Boże Was zachowaj, byście przy tem doradzali, czy odradzali czego!!! A już wbijcie sobie do tych praktycznych męskich łbów, by pod żadnym, ale to żadnym pozorem nie zadawać kretyńskich pytań w rodzaju: "Na cóż Ci, kochanie, ósma torebka czy tam kapelusz jedenasty?" Czemu kretyńskich? Bo mądre to są te, na które można dostać mądrej odpowiedzi, a tu jej nie dostaniecie, bo ona sama nie wie, na co jej ten kapelusz jedenasty... I sęk w tem, że ona tego nawet nie zamierza roztrząsać w ten sposób, ona chce ten kapelusz MIEĆ! Ci z Was, którzy będą tam próbowali przymusić niewiastę do racjonalności, mogą zyszczeć jeno kwasy i humory spsowane... Z zasady się do wyborów nie wtrącamy, pamiętając, że jeśli jej szaleństwo minie, zaś kupiony kapelusz zostanie i będzie pasował do wszystkiego jak garbaty do ściany, to my będziemy winni, bośmy go doradzili, luboż bośmy go nie odradzili. Wtedy rzecz kwitujemy krótko, że my gustu nie mamy, bośmy są mężczyznami i wiedząc o tem, żeśmy gębę trzymali zawartą. Przymuszani do określenia swego zdania, bąkamy jakieś niepewne "Bo ja wiem..."  Uwaga, Mości Panowie, bo dla niewiast większości brak entuzjazmu jest z punktu z krytyką tożsamy, zatem uważajcie by i z tem nie przesadzić...  
   Sprawunki koniecznie każemy pakować osobno i bezwzględnie upieramy się, że to my je nosić będziemy, ma się rozumieć po to, by Ukochanej naszej nic nie absorbowało w zakupach kolejnych. W rzeczywistości staramy się być cały czas na jej oczach z rosnącą ilością toreb, paczek, paczuszek, reklamówek, z których co chwila którąś upuszczamy, ewidentnie nie radząc sobie z ich rosnącą ilością, ale kategorycznie wzbraniamy się przed oddaniem czegokolwiek. Słowem: podążamy wszędzie za (a lepiej jeszcze: przed!) niewiastą Waszą jako rosnący wyrzut sumienia... Jej sumienia oczywiście, Wam nawet nie wolno miny choć przez sekundę mieć skwaszonej! Co najwyżej raz  jeden jedyny wolno Wam mimochodem podsumować dotychczasowe wydatki, ale oczywista jeno w trosce o to, żeby onej nastarczyło jeszcze tego na następne, które jeszcze przecie przed Wami i zaraz potem wskazać jej potrzeba, że tam jeszcze jest sklep w którym żeście nie byli... I tam... I tam... choć większości niewiast jużeście najpewniej odebrali ochoty, by zaglądać gdziekolwiek.
   Wspominane już wysokie obcasy idzie jeszcze inaczej wyzyszczeć... Na pierwsze jej narzekanie jakie, żeby zwolnić co może, bo nogi ją bolą, entuzjastycznie podchwytujemy, że ma się rozumieć, należy jej się chwila odpoczynku po tej dotychczasowej mitrędze i czem prędzej wiedziecie jej gdziebądź, gdzie w pobliżu idzie przysiąść i jakiej wypić kawy, czy czego tam inszego, a i zjeść może... Na najpodlejszej mineralnej żeście tu już pacierzy kilka wygrali...:)
  Zdarzy się, że jednak ona uprze się przy czem, o czem wiecie, że to jakie szaleństwo jest z ostatnich najostatniejsze i że ona sama, będąc przy rozumie, z pewnością by nie kupiła tego, ale chwilowo zamiast tego, jest na zakupach, a tam rządzi samonakręcające się szaleństwo, a nie rozum... Wtedy przytakujecie, że owszem wybór jest trafnym z pewnością, przecie takich samych już sobie obsprawiło Waszych piętnaście chyba koleżanek z pracy, a ogół przecie nie może się mylić... Jeśli po czemś takim owa tego jednak kupi, to ja stawiam Ci, poszkodowany nieboraku, flaszę...

  Doradzanie na poziomie wyższym zdecydowanie odradzam, przynajmniej tym którzy naprawdę nie odróżniają garsonki od żakietu, ani nie wiedzą czem się różni od blezera sweter... Czyli jakimś dziewięciu dziesiątym z nas... Pozostałym rzec mogę, że to oni winni poradniki pisać, a nie ja! Na pytania proste w rodzaju "Jak to na mnie leży!" odpowiadamy z cielęcym wzrokiem : "Kochanie, na Tobie wszystko jak zawsze dla mnie: idealnie!"... Oczywista, że oberwiemy zaraz za to, że nie widzimy, że tu się w oczywisty sposób marszczy, tam odstaje a tu nie dopina, ale zarabiamy punkty wmawiając Niewieście Naszej, że świata poza nią nie widzimy, a w niej i na niej wszystko dla nas jest ucieleśnieniem ideału po prostu!:)
   Pod żadnym pozorem w trakcie tych sprawunków niczego nie kupujcie dla siebie! Nigdy i nigdzie! Zapomnijcie w ogóle o takiej możliwości! Nie ma, nie było i nie będzie! Co najwyżej wolno Wam ulec, jeśli to ona nagle sobie przypomni, że z jakiegoś powodu potrzebne i Wam jest coś nowego, wtedy po krótkiej (bez przesady) walce ulegacie... Ale nie wolno Wam tu za żadne skarby przejąć inicjatywy... Niech to ona wybiera, choć będzie tego wybierała jak dla siebie, czyli godzinę i przewróci przy tem zawartość ze trzech regałów co najmniej... Czemu nie wolno? No pomyśl, Człowiecze! Oto ona łazi już z Tobą ze sklepu do sklepu trzecią godzinę, przymierzyła już pierdylion wszystkiego, z czego uznanie znalazło w jej oczach może dwoje, czy troje rzeczy, a Ty chcesz oto na jej oczach nagle, ot tak sobie podejść do regału czy tam kosza, wybrać sobie pierwszej lepszej koszuli w Twoim rozmiarze, sprawdzić czy cena jeszcze ujdzie i już? Tak po prostu iść z tym do kasy? Nie, Mój Drogi, nie kopie się leżacego... W życiu trzeba mieć odrobinę przyzwoitości...   Jako żeście już z tem wszytkiem doma, kaducznie chwalcie onych sprawunków poczynionych (nawet jeśli za przeminięciem szaleństwa i powrotem do zwykłego rozsądku pokaże się, że połowę nazajutrz będziecie mięli polecone biegać i pozwracać). Nie przepomnijcie o pochwaleniu tych wszystkich nader pomocnych i wielce fachowych ekspedientek...:) Podług mnie, niewiasta Wasza najmniej z kwartał kolejnych sprawunków poniecha, a jako dobrze pójdzie, to pocznie szukać możności takich, gdzie Waszej pomocy będzie do tego najmniej potrzeba...:)

P.S. Waćpanna Wilma nam w komentarzach jeszcze i tejże podrzuciła perełeczki, której sobie tu wkleić pozwoliłem, bo z komentarza się nie otwiera, a i wewnętrzna wyszukiwarka Bloggera tego nie znajduje na Youtubie pliku, choć ów tam jest z pewnością :((
               https://www.youtube.com/watch?v=KmIDeQIZ2hI&feature=youtu.be 

                                                                    .

32 komentarze:

  1. Bardzo mi tego nieboraka szkoda, co go widać gdzieś między siódmą a ósmą sekundą i co ma strasznie nieszczęśliwą minę, mimo że na sobie tak śliczne op-artowe wdzianko...
    Ale, po prawdzie, nieszczęśliwą mam i ja, bom się aż tutaj zapuściła na wieść, że Pan Wachmistrz jak raz wyrychtował nowy odcinek, na jakie dwie godziny czytania nadzieję mając, a tu o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, toście sobie pogadali! :-)))

      Usuń
    2. Ważne, by się w pół słowa rozumieć:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    3. Do tego alfabet się skończył.

      Usuń
    4. A bo to jeden alfabet na świecie...?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    5. O, to już ponad Wachmistrzowy prosty rozum i o tem by z kim mądrzejszym potrzeba rozprawiać... Może z Puchatkiem?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. Potrafisz suspence zapewnić jak mało kto.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się, że tylko suspens... Ja miałem prawie zawał...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Jak wiem że zaraz tu będzie "Huzia na Stokrotkę" ale to jest tekst o męskiej perfidii....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że na "huzia" to sobie trzeba więcej zasłużyć, bo póki co, nikt się nie kwapi...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  4. Ja w depresję wpadłam, że chyba coś ze mną jest nie tak. To o mózgu obejrzałam z wielką przyjemnością, bo cudne. :) A przy tym o modzie to nie upłynęły 2 minuty, a już spałam jak niemowlę. Trzeba mi chyba jakiegoś lekarza szukać?...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poradzę, bom sam nawet oglądać nie zaczynał:)) Szukałem najdłuższego...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  5. Dziękuję za uprzedzenie, co jest na pierwszym filmiku - nie włączałam ;-)Bo ja takich nudnych rzeczy unikam :-) Drugi filmik już znałam, ale z przyjemnością sobie przypomniałam.
    Tak mi przyszło do głowy, czy przypadkiem te Wachmistrzowe rady do zgoła odwrotnego skutku, zaiste nie doprowadzą, czyniąc z mężczyzn idealnych towarzyszy kobiecych zakupów: nie marudzi, sam wszystko nosi, płaci i zaprasza na kolację w restauracji lub inną wieczorną atrakcję ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśniem się dowiedział, że to się męska perfidia nazywa...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio zostałam wielką zwolenniczką sklepów z męską odzieżą, i takąż obsługą! (Przy okazji kupowania pierwszego garnituru dla syna). Siedziałam sobie wygodnie na pluszowych meblach, a ekspedienci zwijali się jak w ukropie, prezentując modele najprzeróżniejsze. Operowałam tylko kciukiem by dać znać co o prezentacji myślę. Pollice verso albo verso pollice...I to ci panowie właśnie wygłaszali przydługie mowy o poszetkach i kolorze muchy. W jedynym sklepie z obsługą damską, jak młodzian wyszedł w ewidentnie przyciasnych spodniach z wchłoniętym kantem na udach, pani orzekła: "Aaaaa, gorzej wyglądali i brali!To ja już nie wiem, kto jest bardziej marudny?! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna jaskółka nie czyni wiosny, choć po prawdzie to jeśli nie mam omamów i nie zwariowałem, to mam w ogrodzie słowika, co wszelkie o porach roku rozważania czyni absurdalnymi... Jeśli operowanie kciukiem oznacza ten gest który myślę, że oznacza, to ów przy negacji wymaga jeszcze pracy nadgarstka:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. No, no, zacznę baczniej znajomych panów obserwować, czy aby z rad Waści nie skorzystali :)))))Pokłony przedświąteczne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy mamy wspólnie znajomych panów...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  9. Brakuje mi tu jeszcze tego filmiku https://youtu.be/KmIDeQIZ2hI
    :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rzeczy samej...:) Pozwoliłem sobie dodać do tekstu, jako post scriptum, bo z tego zapisu linku się otworzyć nie poradzi:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. proszę bardzo, sama miałam problem jak go wstawić bo na tablecie operuję, z racji, żem chora w łożku chorobę wygrzewam. :-)

      Usuń
    3. Zdrówka zatem życzę:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  10. Z okazji tego nadchodzącego i jedynego święta w roku, przyszłam złożyć Ci życzenia – szczęśliwości, zdrowotności i wszystkiego najlepszego. Niech się święci…

    Wesołych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg Zapłać i dla WMPani wzajem takoż pomyślności wszelakiej:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)