12 czerwca, 2016

Dni pracowite...

najbliższe nastaną dla tych, co memoryi o dawniejszej kawalerii naszej uchybić nie chcą i ze mną pospołu dawniejsze święta pułkowe uczcić zapragną:) Przed nami bowiem świąt tych zagęszczenie największe, a dni najbliższe to poniekąd i kumulacja:), co się z wojną dwudziestego roku wiąże, gdy bolszewicy na polskie rdzenne już wkroczyli ziemie i ku Warszawie postępowali.
    Natenczas, Armii Ochotniczej formując, siła to nowych pułków powstało, luboż dawniejsze najcięższe swe toczyły boje... A zazwyczaj assumptem dla uznania dnia jakiego za święto pułkowe późniejsze najwięcej właśnie jaki bój był, co to pułkowi nieśmiertelnej przyniósł sławy, a jeśli takiego błyskotliwego zwycięstwa czy obrony nad wszelkie pojęcie heroicznej nie było, jeno bitwy "zwyczajne", żmudne i krwawe, ale w sensie sławy to poniekąd "szare", to przyjmowano zwykle za dzień święta luboż bój w ogóle pierwszy, luboż dzień pułku ostatecznego sformowania, a czasem i dzień rozkazu pułk formować dopieroż nakazującego... Dla porządku przypomnę i o jeszcze okoliczności częstej jednej, a to otrzymania sztandaru przez pułk, ale że to w zamęcie dwudziestego roku nader było rzadkim, to i dla przyczyn uprzednio wymienionych mamyż tych świąt w czerwcu, lipcu i sierpniu najwięcej...
  I tak dziś nam przypadnie toast za 8 Pułk Strzelców Konnych z Chełmna, jutro zasię za 2 Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich wsławionych właśnie pod Rokitną szarżą nieśmiertelnej zgoła sławy, ale i szaleństwa, podług mnie, wielekroć nad Somosierrę większego...
  Pojutrze zaś, czternastego wypadnie nam święto Pułku 3 Ułanów Śląskich (nie bez kozery tu taka w pisowni kolejność:), a piętnastego 21-go Pułku Ułanów Nadwiślańskich...

                                   ................

31 komentarzy:

  1. Panie Wachmistrzu!
    Upraszam pokornie o prolongatę świętowania na ostatnią dekadę miesiąca, bo i u mnie dni pracowite, wszak synowej urodziny, syna imieniny, o ślubnej Emalii nie wspomnę. Ułana słowo.
    z wyrazami uszanowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Permissyja udzielona...:) Spocznij:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. A że pogubić się łatwo to prawda. Aby nie uchybić nikomu co tydzień w weekend wznosząc drugi kieliszek wina mówię niezmiennie - za tych co na koniu.
    Mam nadzieję, że to się liczy
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponad wszelkie insze:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. To trzeba się będzie ostro wziąć do roboty...:)))
    Wczoraj we wsi impreza była...
    Borne Sulinowo oglądałam tuż po wyjściu wojsk bratnich, jeden z robotników wpuścił nas po cichu... Nie do zapomnienia...
    Podobał mi się film z Pszczyny. Jak patrzę kiedy oni tak jadą, to zawsze coś w sercu drgnie...:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziś z Bornego nie zostało już prawie nic.

      Usuń
    2. Marchevko, Ty to za mała byłaś, żeby to oglądać.:) Ale pamiętam tamte budynki, wszędzie były napisy po rosyjsku, nawet nazwy ulic. I paskudny pomnik na cmentarzu... I opowieści tego robotnika... A to wszystko zdewastowane. I było mi szkoda tych żołnierzy, tych najniższych rangą, którzy tu tracili domy, a tam często nie mieli dokąd wracać. Bo ci wyżej postawieni zawsze sobie poradzili.
      Przepraszam Wachmistrzu za ten tekst nie na temat, ale tak mnie jakoś naszło na wspomnienia...

      Usuń
    3. Znałem człeka, co tam ongi z ramienia jakiej komissyi miał inwentarza czynić... Wielce przygnębiająca relacja... I nie do końca sobie te szarże radziły, bom ongi czytał jak jaki kapitan, przódzi wpodle bazy w Enerdówku mający pięciopokojowego mieszkania dla siebie, żony i trojga drobiazgu, po ewakuacji gdzie pod Ałma-Atę dostał namiotu NVA 5 na 5 metrów w "Alejce kapitanów"...
      Kłaniam nisko:)
      P.S. I nie umniejszać mi tu Marchevy!:)

      Usuń
    4. Toż przy tylu świętach i ckliwości Autora i jego Gości do wszystkiego, co ułańskie - przez najbliższe trzy miesiące cały blog będzie nieźle nabzdryngolony!
      No, ale pijmy, bo i życie wtedy jakby weselsze.
      Za ułanów!

      PS. ha! taki namiot NVA jest teraz bardzo w cenie! :)

      Usuń
    5. Ja tam polskie NS-y wolę:)Co się tyczy owych najbliższych trzech miesięcy, to właśnie przemyśliwam nad przeciągnięciem tego stanu na kolejne półrocze...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  4. Nie umniejszam.:) Co najwyżej odmładzam, ale z tego co się orientuję, to ona w tamtych czasach mocno nieletnia była:))) A wielka to ona jest, duchem szczególnie, co doceniam i podziwiam:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duchem też, ale i natką! ;-)

      Usuń
    2. Hmm... A była w ogóle?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  5. szczur z loch ness13 czerwca 2016 08:43

    Będąc zainteresowany tematem, jak nikt inny, o czym obaj wiemy :-) ograniczę obchody do wielokrotnego napełniania kielichów hehehehe :-)
    Kłaniam z zaścianka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiemy, wiemy...:) Ale myślę, że idziesz w bardzo dobrym kierunku...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  6. Z okazji świąt i wychylania toastów, douczasz Waść o Pułkach Strzelców, Szwoleżerów, czy Ułanów. W dodatku kropki poszerzają zdobytą wiedzę, a od koni wzroku oderwać nie było można.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, tak to staramy się łączyć przyjemne z pożytecznym...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  7. Ciekawam, czy to jest szlachetnie taki toast złocistym piwem wznieść, czy też to dyshonor czyni konnym? Ale może intencja liczy się najbardziej? Bo nie mając zamiłowania do mocniejszych trunków, szukam jakiegoś rozwiązania, a jednocześnie nie chcę uchybić wojakom w dniu ich święta. Proszę więc Mości Wachmistrzu o radę w tej delikatnej kwestii.

    I moc serdeczności załączam,
    BB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W powieści Pratchetta "Blask fantastyczny" bohater Rincewind trafił do "końskiego plemienia":
      "Do jedzenia podano im tu końskie mięso, koński ser, końską kaszankę i cienkie piwo, którego receptury Rincewind wolał nie analizować"

      Usuń
    2. I czemuż ja te komentarze czytam?! Nałóg znowu zwyciężył i... już zamówiłam dwie kolejne książki Pratchetta.:)))
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    3. Nie jestżem w tejże materyi nijaką wyrocznią, rzeknę jeno jako ja tego postrzegam: idzie o pamięć, ergo czem kto ma i może za ową pamięć przepijać, niechaj przepija!:) Były tu już i matrony zacne, co tego czyniły melisą (chyba, że zaszalały i poszły w rumianek:), byli i doświadczeni srodze, co już jeno kefirem mogli... Wszytkiego żem uznawał za słuszne i dla owej kawaleryjskiej pamięci zbawienne, bo jak powiadam: intencja jest najważniejsza!:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. W Gruzji toast piwem spełnia się jedynie za wrogów. Jak jest w Polsce, tego pewny nie jestem (niewiele w sumie pijąc), ale chyba jednak lepiej trzymać się trunków z nieco wyższej półki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyśmy mieli takie winnice, to może i my byśmy tak mogli... A tak, sam rozumiesz: gdybyśmy mieli mięso, robilibyśmy konserwy, ale nie mamy blachy...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. P.S. Wybacz, ale przekręciłem cytat z klasyka... Powinno być: gdybyśmy mieli blachę, robilibyśmy konserwy, ale nie mamy mięsa...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    3. Desperujesz, Wachmistrzu, a przecież "przed wojną polski rolnik nie miał nic, teraz ma dwa razy więcej"
      Zresztą ""staliśmy na skraju przepaści, ale zrobiliśmy wielki krok w przód."
      Należy się cieszyć!

      Usuń
    4. Może i należy... Przecie jednak krytykując, pamiętać należy, ażeby "odróżnić zdrową krytykę od niezdrowego krytykanctwa" !
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  9. Co racja, to racja. Różnica jest zasadnicza.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wręcz fundamentalna...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  10. Mości Wachmistrzu, upraszam permisyi, abym mógł ten post wynalazkiem imć Gutenberga potraktować i Koleżance Małżonce przedłożyć - bo ona twierdzi, że ja w ciąg wpadłem! A to przecie jeno za zdrowie i pamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma się rozumieć, że udzielam, a nawet nalegam byś tak postąpił Wasze, by dobitniej jeszcze niewieście niebacznej wykazać, że przeciw tradycji staje, na zgubę Pamięci Narodowej działając, Waszej Miłości żywota w tem względzie uprzykrzyjąc... Znając znów, żeś Waść piłki kopanej nieszczególny miłośnik, wykaż jej Waszmość jak wiele na tem właśnie zyszczeła, że nie zasiadasz z czeredą kompanów przed telewizorem, susząc kolejnych piwa skrzynek i zasypując wszystko wkoło niedopałkami, okruchami chipsów i nie każąc Jej co po chwila nowych donosić kanapek etc. Niechajże zatem z samej za to wdzięczności Cię tutaj choć nie postponuje niezasłużenie...!:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. P.S. A znam ja Jegomościa, co sam nieszczególny futbolówki miłośnik, dosyć wyrzekań połowicy mając na insze znów małe jakie grzeszki swoje, raz jeden jedyny jej takiego najazdu Hunów na domostwo swoje (bodaj za mistrzostw w Korei okazją) urządził, by doceniła, cóż znaczy, gdy tego nie ma co tydzień:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)