11 marca, 2017

Sic transit gloria mundi...


37 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Hmmm... Jakby to rzec? Orzechówka najczęściej jest czynioną dla swych walorów zdrowotnych, a nie smakowych...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. Qui bibit - dormit, qui dormit - non peccat, qui non peccat - sanctus est. Ergo - qui bibit - sanctu,s est. A po tej pustej flaszy widać jeszcze, że spiritus flat ubi vult. Quod ert demonstrandum.

    Ave Tibi, Centurione!

    Sir Absurd z K`Lechistanu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto śpi, nie grzeszy? Toć już Sztaudynger ongi tego wielce zgrabnie wykręcił ("Kto śpi, nie grzeszy, więc miła osobo, nie będzie grzechu, gdy prześpię się z tobą"), czegom nawiasem siła za młodu nadużywał, podwiki do owego namawiając... A od świętości niechajże mię Bóg broni:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Dzięki Bogu jestem niewierzący.

      Usuń
    3. A to rzeczywiście Bogu dziękować...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. To się przyrządzało w celach konsumpcyjnych czy estetycznych?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Szanowny Wachmistrzu, arbiter elegantiarum.
    Tęgi kusiciel z Waćpana, tak wystawić ducha na pokuszenie nie godzi się, zaiste, żadną miarą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miła Ultro, zaprawdę powiadam, że iżbym kusić miał, to bym czego stosowniejszego do kuszenia wystawił... Orzechówka zazwyczaj jest cierpka nieco w smaku, czasem goryczka nadto mocno przebija... doprawdy trudnoż tego mieć za jaki wykwint smakowy...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  5. Pusta, stara (1982!) butelka po, zapewne, pysznej orzechówce + sentencja napawają smutkiem.
    Metafora to jakaś, czy tylko przypadek?

    Vulpianie, nalewką Wachmistrz na pewno urodę poprawiał, bo po cóż by mu było wspomagać wątrobę, odtruwać organizm, czy odrobaczać jelita?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby była pyszna, toby się od 1982 uchowała? Musiałaby gryźć i kopać, a i nawet wtedy nie wiem, czy by jej to wiele pomogło... I naturaliter że titulum jest z zamysłem dobrane, boć takowe mię właśnie nastroje ogarnęły, jakem uświadomił sobie, ostatnich kropel rozlawszy, że tak jakobym i symbolicznie świadka milczącego całej żegnał epoki a i lat najlepszych moich...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Teraz dopiero zrozumiałem o co chodzi. Gdybym od razu przyjrzał się zdjęciu, to pewnie zauważyłbym słowo "orzech". Tymczasem, powiedzmy to sobie w oczy, ledwo je wzrokiem musnąłem i w umyśle mym pojawił się dziwny obraz, że to "MECH zalany spirytusem". Stąd pytanie, które tylko obnażyło moją słabość myślową. Bo przecież orzechówkę sam sporządzam rok w rok i używam na kłopoty żołądkowe. Czy pomaga? A jak najbardziej. Jej smak jest dla organizmu takim szokiem, że wszelkie inne dolegliwości ustępują niczym u takich, których paznokieć już nie boli, bo im w międzyczasie nogę urwało.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Nie kryguj się :) Od dawna wiemy, że oczy masz sokole, tylko pamięć czasami szwankuje... :) A może odwrotnie? Hmm... nie pamiętam...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  6. Zostawże choć kropelkę ostatnią, zamknij ją w jakiej fiolce i traktuj, jak amulet!
    Trzydzieści pięć lat...
    Toż to i orzech stareńki i kartofle ze stanu wojennego...
    Tyle historii pamiętają...! :))))
    I Twoją "młodość górną i durną"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostało znacznie więcej, niźli kropelka...jeno żem tego do maleńkiej przelał flaszeczki, iżby tego zabytku nadto już i nie przeciążać...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  7. Ale choć etykietę zachowaj na pamiątkę...:)
    Orzechówka ohydna jest wielce. Raz mnie próbowano nią poratować i po spróbowaniu stwierdziłam, że... wolę chorować.:)))
    Już wolę kardamonówkę...:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... zaraz tam: ohydna...:) Skoro na kardamonówkę się znalazł reflektant, co zagustował, to bym i orzechówki nie przekreślał:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. No to siup! Obyśmy...
    http://klechistan.blogspot.com/2012/10/alkohol-twoj-wrog.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dość innych wojen do toczenia, a alkoholem wojować nie zamierzam...:) Osobliwie, że nie wiadomo, kto by wygrał...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Zełgałbym, gdybym rzekł, że związek między komentarzem i notą dostrzegam i pojmuję...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  10. Witam.

    Cóż..."Contra facta non valent argumenta..." :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Qui scribit, bis legit...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  11. szczur z loch ness12 marca 2017 14:15

    Jak widzę dotarłeś Waszmość do najdalszych zakamarków piwniczki, przy okazji kapsułę czasu odnajdując. Szkoda jeno, że próżną :-(
    Kłaniam z zaścianka Loch Ness
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani z jednem, ani z drugiem tak źle nie jest...:) O czem możesz się Waszmości w każdej chwili osobiście przekonać...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  12. Dobry alkohol pity umiarkowanie nie szkodzi nawet w dużych ilościach?

    (-) Leszek S. G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniekąd... choć jeszcze rzecz cała od towarzystwa zależy...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  13. Myślałam, że to się z reguły robaka zalewa, a nie orzecha.... ;)
    Dygam wdzięcznie Mości Wachmistrzu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Wilmo. To bywa najczęściej tak: Mączniak prawdziwy albo mszyca lub szpeciel pilśniowiec orzechowy atakują orzech, wgryzają się weń, rosną larwy, jak dla mnie - robaki. Zalewając orzech - zalewamy robaka. Dwa w jednym.
      Zdrowie!

      Usuń
    2. Wilmo, zależy u kogo i kiedy...:)
      Sir Absurdzie, orzechówkę czyni się z orzechów tak młodych, gdzie przyszła skorupka jest jeszcze dość miękką i zieloną, by dać się posiekać najdrobniej... Ani szans dla nijakiej larwy czy robaka, by się tam osiedlić zdążyła...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  14. A ładniejszej flaszy nie było?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iżbym wiedział, że Ty oczami smakujesz, a jeszcze, że Cię po dwutysięcznym roku na ścieżkach swego napotkam żywota, to pewnie bym się w 1982 bardziej postarał...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  15. Rocznik widzę, ale kiedyż owy trunek spożyto? :)

    Ja tu mam dwa skojarzenia...

    W jednym odcinku świata według Kiepskich, Ferdek i Towarzysze odnaleźli w spiżarni ruską konserwę z 1983 roku i założyli się, kto za odpłatnością zje :D

    Oraz nie dalej jak wczoraj, znalazłem prosty, pyszny przepis na galaretki w kolorach flagi irlandzkiej...i w kładką ze Smirnoffa ;)))

    Kłaniam nisko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie ze szczętem spożyto, a ponieważ to głównie lekarstwo na żołądkowe jakie arcyprzykre dolegliwości, to schodziło czasem po kusztyczku na rok, a czasem i wcale... Owej galaretki da się rozdzielić od wkładki bez szkody dla kompozycji?:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Obawiam się, że nie, gdyż z przepisu znać, że połączenie składników jest arcytrwałe.... ;)

      Jam Waszeci sługa... :)

      Usuń
    3. To przyznam, że odechciało mi się nawet o kosztowaniu myśleć, jako że galaretki nie są bynajmniej mojemi faworytnymi...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)