22 października, 2017

Suplika Lectorom Miłym korna, jako i hetmana wielkiego niejakie odmalowanie...

iżby, zrozumieć zechciawszy, iże niesporo do pisania, gdy człek się cieszy z przyjacioły onych bytnością arcyrzadką, tandem chwilki każdej smakować jest głodnym i ku pisaniu nieskorym, zechcieć raczyli się do dawniejszej noty pokwapić i cyrkumstancyje inflanckie odświeżyć, jako że w kolejnych tu spotkaniach naszych wieść będziem gędźbę naówczas zarzuconą:
O potrzebach i zasadności tegoż miana, takoż o Inflanciech co nieco, czyli do kircholmskiej potrzeby prolegomena nieduża 
  Iżby zaść nie ze szczętem dzisiaj zawiedzionych bez pociechy ostawić, dykteryjka krótka o hetmanie Chodkiewiczu, która charakteru jego zapalczywego wystawia, co nie bez znaczenia będzie w continuum tamtej themy. Oto z pamiętnikarzy ówcześnych jeden tak tegoż spomina: "Doniesiono raz Chodkiewiczowi, że nieprzeliczone mnóstwo nieprzyjaciół nadchodziło. A lubo bohatyr ten garstkę tylko wojska z sobą prowadził, wziął się jednak zaraz do odebranej tej wiadomości za szablę i rzekł: "To ja szablą ich policzę"."
  I wtóra, za relacyją Jerzego Ossolińskiego, której mam w podejrzeniu cokolwiek, że za drugimi powtórzoną to i może cokolwiek wysadzoną, boć w 1612 roku kanclerz przyszły i marszałek, gołowąsem na naukach w kolegium jezuickim będąc w Grazu, na chwilę jeno do ojczyzny zjechał i na powrót na nauki wybył, tem razem do niderlandzkiego Lowanium, a nie z wyprawą Chodkiewicza ku Moskwie...
   "6 iulii ruszyło się wojsko spod Krzemieńca ku Borysowu; tam, gdy już wozy, jako zwyczaj, wprzód ze strażą wyszły, uderzono w kotły na samo wojsko. Szły pułki według ordynacyjej hetmańskiej, naprzód Kiszki, starosty pernawskiego, potem Zieniewicza, kasztelana połockiego; za tym Opalińskiego, starosty śremskiego, w których, gdy hetman nie obaczył kilku naznaczonych chorągwi, z gniewem począł się o nie pytać. Powiedzą, że p.Marcin Kazanowski nie dopuścił im z swego pułku ( z którym też już stał w pogotowiu jako do ciągnienia). Skoczy ku niemu z okrutną zapalczywością hetman z buzdyganem, którym nań cisnąwszy, po czapce go zajął i wielkim krzykiem mu od matki łając, dalej go gonił, aż mu między chorągwiami zniknął; chorągwie zaś owe, o które się frasował, już dalej nie czekając rozkazania, jakoby ich piorun wytrzasł, z pułku do pułku przypadły. Patrzał na tę tragedyją królewic [przyszły Władysław IV- Wachm.] tak strwożony, żeby się w nim ledwo mógł krwi dorzezać."


71 komentarzy:

  1. Dykteryjkę o szabli przytacza także prof. Pajewski w swojej pracy Buńczuk i koncerz, przy czym podnosi, iż miało to mieć miejsce po południu 2 września 1621 r. gdy doniesiono Chodkiewiczowi , że sułtan kazał rozbić obóz . Zatoczono go umyślnie szerokim zakolem, by wywołać przekonanie o wielkiej liczbie przybyłych Turków. Po odparciu kolejnego ataku tureckiego w dniu 15 września, fala zniechęcenia w polskim wojsko przybrała formę licznych dezercji. Wprawdzie Chodkiewicz niejednokrotnie powtarzał, iż nie przywiązuje do tego wagi, gdyż na wojnie nic po tchórzach, ale szybko zmienił zdanie wobec groźby zmasowanego zbiegostwa. Inna sprawa to głód, jak i choroby, a jakaś zaraza ( epidemia) padła na konie i wiele z nich padło.
    Sułtan Osman II wyruszył z Istambułu 29 kwietnia 1621 r.. W trakcie marszu miało miejsce zaćmienie Słońca ( 21 maja ). W zjawisku tym Turcy upatrywali złą wróżbę, a wielu domagało się powrotu do domu, Kronikarz turecki w 18 w. pisał, że Osman podeptał prawidła , stwierdzone doświadczeniami wieków, iż ani przed, ani kilka dni po zaćmieniu, nie wolno przedsiębrać żadnego dzieła, szczególnie gdy zaćmienie przypada na ostatnie dni miesiąca. Przegląd wojsk, którego dokonał sułtan 7 czerwca nie dał dowodu, iż janczarzy zaczęli dezerterować, ale w dniu 13 sierpnia dokonał kolejnego przeglądu janczarskich wojsk i stwierdził, że pogłoski są prawdziwe. Tak więc z dyscypliną i rozluźnieniem w tym wojsku było także źle.
    Śmierci hetmana Chodkiewicza pod Chocimiem ( 24 września) nie dało się utrzymać w tajemnicy, bo szturm turecki następnego dnia został krwawo odparty, ale wczesnym rankiem Turcy ponowili akcje zaczepne, zakończone poważnymi stratami po obu stronach. Sytuacja strony polskiej była tragiczna, bo pozostała jej jedna jedyna beczka prochu. Na szczęście o układach myślał też sułtan, Po żmudnych rokowaniach zawarto 9 października traktat pokojowy, honorowy dla obu stron. Ciekawostką jest to, że tekst traktatu jest inny dla każdej ze stron, a to z powodu braku tłumaczy. Polską treść na język rumuński przekładał jakiś Wołoch, z kolei Grek w służbie tureckiej spisywał go po grecku, a dopiero przedstawiciel Porty przekładał to wszystko na turecki. Koniec końców w przyszłości był powód do różnych sporów.
    z wyrazami uszanowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swej za Kaltenbergiem przytaczałem, który okoliczności skąpił, tandem wielcem Waszmości za to dopełnienie obligowany:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  2. Znaczy teraz powinnam napisać: Czuję się pocieszona?:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, jeśli tak jest w istocie:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Panie "Wachmistrzu" - nadal ma Pan "manie" pisania tekstów z użyciem słów, których Pan nie rozumie. Tym razem idzie o słowo "lektor". Definicja tego słowa jest nastepująca:
    1.Lektor - osoba czytająca KOMUŚ - głośno.
    2.Lektor - osoba prowadząca lektorat z języka obcego.
    3. Osoba wygłaszająca odczyty na jakiś temat.
    W tekście Pana, lektor to czytelnik Pana tekstów. To jest błąd w rozumieniu i użyciu tego słowa.Takich błedów popełnia Pan dużo w tych swoich "pseudo-0historycznych" ględzeniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. errata: ma być "pseudo-historycznych ględzeniach".

      Usuń
    2. Jest jeszcze:

      "lector (język łaciński)
      znaczenia:
      rzeczownik, rodzaj męski
      (1.1) czytelnik
      (1.2) lektor".
      Sugeruję, żebyś zwrócił uwagę na punkt (1.1). I ewentualnie poszukał w słowniku znaczenia słowa "czytelnik".

      Usuń
    3. Pójdź młodzieńcze do szkoły, bo nieco Ci jej brakuje. :)
      Jak już się douczysz, to będziesz mógł ze starszymi rozmawiać na równej stopie. :D :D :D
      A na razie możesz brylować wśród podobnych sobie. ;) :) :D

      Usuń
    4. Mistrza Tza obrażała kobieta, wykazując złość i lekceważenie. Gdy jeden z uczniów chciał ją powstrzymać, Tza powstrzymał go ruchem ręki i powiedział: - Zachowaj spokój. Po prostu, tej kobiecie wydaje się, że żyje .( Rozmowy z mistrzem Tza ).
      z wyrazami uszanowania

      Usuń
    5. Dajcie mu spokój, troll, prowokator

      Usuń
    6. Mili Moi, dziękuję Wam z serca za te głosy, przecie w tym przypadku, choć to rzec przykro, daremne są one, bo jegomość JAckiem się mieniący, któregom u Piotra Opolskiego miał wątpliwą poznać przyjemność, nie jest dla dysputy nijakim partnerem. Na argumenta jest niemal impregnowanym, swoje po pięć razy obalone, w kółko powtarzał będzie jak mantrę i co gorsza, pewnie nawet w nie wierzy... Czytać nie umie, czego sam tutaj najlepszym jest dowodem, że gdzie ja piszę łacińskie "lector", on polskiego lektora mi w usta wmawia. Dzięki Grażyno, żeś mu to wyłożyła, ale to tyleż by miało skutku, że najpewniej za chwilę, jeśli bym na to pozwolił, ów by Ci wykładał, że takiego słówka w polszczyźnie nie ma...:)
      Rozumiem, żeście zbulwersowani, bo na tem blogu żeście się z podobnym poziomem (a raczej jego brakiem) polemiki nie zetknęli i podobnie agresywnym ... no, powiedzmy delikatnie: brakiem kultury polemicznej... Co, nawiasem, sobie miałem dopotąd za zaszczyt, żeśmy tu taką enklawę stworzyli, gdzie wzorcem polemiki pożądanej i akceptowanej jest chociażby bardzo przecie krytyczny, ale i merytorycznie głęboki komentarz Krzysia pod poprzednią notą... Obiecać Wam mogę, że to incydent, do którego recydywy dopuszczał nie będę. Tego już usuwać nie będę, bo i Wasze wówczas głosy pozbawione by sensu były, ale na przyszłość JAckowi zaszczytu pisania się w Waszym gronie nie dopuszczę...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    7. O Erudyto! Oto słownik najprostszy z najprostszych... Słownik łacińsko-polski. Według słownika Hermana Mengego i Henryka Kopii. Opracował Kazimierz Kumaniecki. Warszawa 1965; łam 1. hasło drugie od góry - "lector, oris - m czytelnik; lektor". 2. Co nazywasz w swoistej "werszalszczyznie" ględzeniem - nosi od kilku wieków w jako tako poprawnej polszczyźnie nazwę "gawędy"...

      Usuń
  4. Wachmistrzu kochany, dziękujemy za gościnę i naładowanie bateryjek!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemność cała po naszej była stronie:) Rad jestem, żeście cało dotarli do dom, bo jakem Was widział na tej przedniej wystawie siedzących, tom się modlił, by ten pojazd się z nikim czołowo nie spotkał:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  5. A gdy się już owego nieszczęsnego i niedouczonego JAcka, co to go i trollem i prowokatorem po drodze elegancko nazwano, wybanuje, wtedy problem istnieć przestanie. Niech opozycjonista taki-owaki zna swoje miejsce.
    Gloria Tibi Domine...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Ojcze z Prostych Najprostszy:) Rzecz nie w skłonności do banowania, bo takowych nie mam i za dwanaście już niemal lat odkąd te pogderanki - przez Ciebie samego elegancko nazwane gawędami:) - posłużyłem się tą bronią może ze trzy razy... Oraz może ze dwa razy kogoś poprosiłem grzecznie, by progi moje opuścić raczył. Rzecz w tym, że jegomościa miałem poznać sposobność i znam jego polemiczne możliwości, którym daleko do kultury, przez Lectorów tutejszych akceptowanej i pożądanej. I nie idzie o usuwanie kogoś, kto ma inne zdanie, bo jeśliś jest tym, którego się domyślam, tośmy i sami się spierali nieraz, a bywało, że i ostro... Spory z Torlinem bywają naprawdę gorące, ale wszyscy dotychczas coś zawsze do tej dyskusji wnosili i celem było przekonanie adwersarza i kibicujących Czytelników do swych racji, czy pogłębienie historii przeze mnie poczętej, może i wnioski odmienne, ale nie pognębienie przeciwnika, traktowanego, nie wiedzieć czemu, jak wróg osobisty. Za exmplum znów sobie pozwolę się do komentarza Krzysia pod poprzednią notą odwołać: krytyczny, ale i merytoryczny, przy tym głęboko kulturalny... Prawdziwie radość odpowiadać...:) Natomiast arogancji, buty i pochodnych tu nie będzie, bo udało nam się stworzyć coś, gdzie grono osób rzeczy ciekawych nawet i niejako odpoczywa od wszechobecnego zalewu polemik od jakiejkolwiek kultury dalekich i tego zniszczyć nie dozwolę...

      Usuń
    2. Wachmistrzu - dlaczego przeinaczasz fakty oczywiste. Znam temat sporu na blogu "Refleksje po 60-ce" - każdy może je przeczytać , korzystając z archiwum blogowego. I tam i tu NIE MASZ RACJI - bowiem słowo LEKTOR (łac.LECTOR) nie jest odpowiednikiem polskiego słowa CZYTELNIK i nie ma co do tego żadnych wątpliwości.Proszę zapytać prof.Miodka lub Bralczyka, jeżeli nie wystarcza tu tłumaczenie tego słowa w Słowniku Wyrazów Obcych. I nie należy z tego powodu popadać w histerię od urażonej dumy. Nie takim jak Pan zdarzały się wpadki językowe.Używa Pan tez słowa "Wachmistrii" (niby z łaciny). Nie ma takiego slowa, bowiem pochodzi ono z niemieckiego "Wachmeister" (mistrz straży). Łacińskim odpowiednikiem słowa "strażnik" jest wyraz "vigil" lub "curator".Myślę, że powinien Pan się trochę "zreflektować" a przedtem zastanowić nad własnymi słowami: "Suplika Lectorom miłym korna" - przecież to jest absolutne dziwactwo słowne. No niech się Pan nad tym zastanowi - ale tak poważnie. Pewnie skasuje Pan również ten mój wpis - tak jak wpisy pana JAcka. To też jest dowód na amatorszczyznę Pana w pisaniu tekstów w "języku staropolskim". Mimo wszystko - pozdrawiam Pana !

      Usuń
    3. Jeżeli ktoś ma ochotę sprawdzić, jak się sprawy mają (miały), polecam rzeczony artykuł i Leszka i Piotra, wraz z komentarzami.
      http://leszek-moje-reflesje-blog-onet.blogspot.com/2017/08/reparacje.html

      Usuń
    4. Jeżeli posunie się Pan, Panie Jerzy, do napastliwej arogancji, czy wręcz do obrażania mnie lub kogokolwiek z moich gości, to oczywiście, że będę kasował :) Może być Pan tego zupełnie pewnym...
      Dreptak przytoczył link do rzeczonego sporu i bardzo dobrze uczynił: każdy będzie mógł sobie wyrobić własny w tej materii pogląd. Ja do tego wracać nie zamierzam, bo już się nauczyłem, że spory z Wami są jałowe niczem pustynia Kalahari i tracę przez to rzecz dla mnie arcycenną: czas. Z tego przede wszystkim powodu zastosowałem się do porzekadła o ustępowaniu, ale jak widzę Wam to nie wystarcza i dlatego próbujecie nachodzić mnie na moim własnym blogu, co mnie zadziwia, skoro kontakt z moimi słowami jest dla Was aż tak niemiły. Po raz kolejny powtarza Pan swój stary błąd rozumowania odnosząc współczesne słowniki polszczyzny do przyjętej przeze mnie w porozumieniu z Czytelnikami maniery i ma Pan absolutną rację, że jestem w tej dziedzinie amatorem, zapewne mniej lub bardziej nieudolnym... Zawodowcy wymarli jakieś dwieście, trzysta lat temu, a moje po trosze hobby, które z uporem, doprawdy godnym lepszej sprawy, tak piętnujecie jest wyrazem osobistej miłości tak do języka, jak i do tych, którzy go przed wiekami tworzyli. W najmniejszym stopniu nie wpłyniecie, Panowie, na moją w tej mierze działalność. Zapewne też nie wpłyniecie na moich Lectorów:)), którzy w przeważającej liczbie tu dla treści przychodzą, a nie dla formy, którą Wy znajdujecie tak oburzającą... I to może pora na refleksję Waszą własną, czy nie pora, byście sobie dali pokój z czymś, co jest i będzie jałowe i opuścili te progi?
      Piszesz Waść o dziwactwach słownych i je piętnujesz... Trudno o większy dowód niezrozumienia epok, w których ja duchem przebywam na co dzień, podobnie jak i tego, że to przecie jest właśnie quasi-barokowa słowem zabawa:) Idźcież, Waszmościowie, Katonów odgrywać gdzie indziej, bo tu ani posłuchu nie znajdziecie, ani poklasku... Z jednym się zgodzę, że "ex libris Wachmistrii"(bo tylko w tej konstrukcji jest ono używane) jest wielce niezgrabne i rad posłuchałbym rady, która by to zgrabniejszym uczyniła. Ani "vigil", ani "curator" nie odpowiada Wachmistrzowi, bo to nie strażnik, tylko w dawnej Polszcze stopień wojskowy i tu tak naprawdę nie ma dobrego odpowiednika łacińskiego. Łacińskiego powiadam, bo z cąłą pewnością nie niemieckiego w zestawieniu z "ex libris"... Centurion, jak mnie czasem nazywa Pater Simplicissimus i parę innych osób, byłby może rzeczywiście najwłaściwszy, ale po pierwsze tylko do czasów reform Mariusza, po których centurion stał się de facto oficerem, a po wtóre większości moich Lectorów nic by to zapewne nie mówiło i nie kojarzyło tego z moją osobą. Podobnie jak i inne, już daleko mniej trafne podoficerskie określenia rzymskich stopni, jako principes, optiones czy veterani... Inszemi słowy potrzebna była konstrukcja zawierająca zarówno odniesienie do właściciela księgozbioru jak i do uznanej od wieków formuły "ex libris". Po prawdzie próbowałem ja i tu równolegle formułki polskiej " Z ksiąg Wachmistrzowych", która jednak mnie się zdaje o tyle niefortunna, że niejako sugeruje moje onych autorstwo, a tym czasem idzie tylko o to, że u mnie na półce stoją i czasem je pozwalam sobie Lectorom Moim Miłym ukazać... Jeśli podsunie Pan formułę zgrabniejszą, wielce będę obligowany, a jeśli nie, to trudno, będziemy musieli tą znosić, dopóki się co wdzięczniejszego nie nasunie...
      Kłaniam nisko

      Usuń
    5. Panie Wachmistrzu - dziękuję, ze nie skasował Pan mojego komentarza - to już jest dobry znak, ze można jednak podyskutować - na każdy temat i bez inwektyw.Osobiście lubię "staropolszczyznę", ale tylko w powieściach H.Sienkiewicza (Trylogia), bo tam jest używana po mistrzowsku - łącznie z akapitami łacińskimi. Ta sienkiewiczowska staropolszczyzna jakoś "nie razi" przy czytaniu. Teksty, które Pan pisze są jakieś takie "sztuczne" językowo, dlatego rażą.Przepraszam za te moje uwagi, ale pisze je, nie po to aby Panu dokuczać, ale ewentualnie - aby Pan to wykorzystał w swoich "gawędach". Ja kiedyś czytywałem Trylogię 2 - 3 razy do roku - właśnie po to, aby przyswoić sobie ten specyficzny "sienkiewiczowski" styl.I jeszcze jedno - niech Pan unika sw staropolskich". których nawet wtedy nie używano w "mowie potocznej" - to razi !!!!

      Usuń
    6. errata: "sw" - ma być "słów"

      Usuń
    7. Torlin - po przeczytaniu linku - nie ma najmniejszej ochoty uczestniczyć w "dyskusji", ale nie mogę nie napisać o pewnej dla mnie oczywistości, macie obydwaj Panowie (JAcek i Jerzy) prawo atakować Wachmistrza w obcym blogu, i sprawą Gospodarzy jest, co z tym zrobi. Przeniesienie dyskusji do blogu Wachmistrza uważam za w pełni niefortunne, "bo ponieważ że" gospodarz blogu może sobie pisać co chce, i nikomu nic do tego. Może sobie używać słów, jakich chce, może sobie również moderować wg własnych zasad.

      Usuń
    8. Panie Torlin - każdy blog jest otwarty do publicznej wymiany poglądów - dziwne, ze Pan o tym nie wie.I nikt tu nikogo nie "atakuje" tylko zwraca uwagę na nieuzasadnione używanie wyrazów.Jeżeli ten blog jest zamknięty dla ogółu internautów - to proszę to napisać na czołówce bloga - wtedy będzie omijany z daleka !!!! Coś się Panu pomerdało - panie Torlin.A tak w ogóle - do widzenia - szkoda tu tracić czas.

      Usuń
    9. Wprawdzie sie Pan już pożegnał, niemniej jednak sądzę, że zajrzy Pan tu choćby cichcem właśnie po ten mój jeszcze respons i w tejże nadziei go kryślę... Za owo do Sienkiewicza porównanie z serca Panu dziękuję, bom się poczuł w trójnasób nobilitowanym:)) Po pierwsze temuż, że i Jego staropolszczyzna to też "tylko" stylizacja i to taka, za którą i On brał po łbie, a i jeszcze dzisiaj od krytyków bierze:) Drugie, dla Pana zapewne oczywiste, skoro z Pana taki zagorzały był Pana Henryka czytelnik, że tam ta stylizacja jest właściwie obecna jedynie w warstwie dialogowej... No, jeszcze się czasem gdzieniegdzie słówko przemyci w opisach broni czy stroju, ale na tem koniec! Cała narracja jest dla współczesnego Sienkiewiczowi czytelnika XIX-wiecznego jak najbardziej współczesna i zrozumiała! Choć dla nas dzisiaj może trochę czasem trąci myszką... W tym zatem sensie to ja poszedłem daleko głębiej i to jest może ta przyczyna, która dla Was jest taką nieznośną, że u mnie stylizacja sięga wszystkiego, co piszę... Określenie "gawęda" jest jak najbardziej na miejscu i nie ma co go brać w cudzysłów, to też był kiedyś pełnoprawny gatunek literacki. I na koniec słówko co do zasad jak postrzegamy bloga. To, że on funkcjonuje w przestrzeni publicznej, to nie znaczy, że to publiczny śmietnik, czy podwórko, na które każdy wejść może i naśmiecić... Dla znakomitej większości z nas, nie parających się polityką i zrozumiałymi w tej warstwie ognistymi nawet czasem dyskusjami, to jakby kawałek domu, ta jego cząstka, którą z jakichś przyczyn pragniemy ukazać światu... Nasze intymności, kto czego słucha, co czyta, co go wzrusza, które jednak chcemy przeżywać wspólnie z temi, którzy myślą i czują podobnie i w towarzystwie ludzi, wśród których czujemy się dobrze, a i oni czują się dobrze w naszym... To jeszcze nie ekshibicjonizm, bo w tej wycieczce po owym kawalcu własnego ogrodu czy domu nie prowadzimy po alkowach i alkierzach, ale może po jakiej części salonu tak, owszem... I choć prosimy gości nie przebierając i nie wybierając, to nadal prosty savoir-vivre jest pożądanym, przynajmniej dla mnie i ludzi podobnie czujących. Będąc w gościach przecie nie krytykuje Pan gospodarzy, że ściany zielone Panu akurat trupa gnijącego przypominają, a pawimenta już dawno nie modne we wzorze i sztuce układania, nieprawdaż? Ani to grzeczne, ani miłe i zapewne w większości salonów po podobnym zachowaniu jeśli by wręcz nie wyproszono, to już raczej nie zaproszono by więcej... A tu Panowie coś takiego akurat uprawiacie i jeszcze się oburzacie, że społeczność tym właśnie się bawiąca, co Wy tak się krytykować uparliście, a czego zrozumieć nie chcecie, jakoś rąk do oklasków nie składa... Dobrze, że Pan zrozumiał, że to strata czasu, tak z Pańskiej strony, jak z mojej i Czytelników reszty, bo spór ten prowadzi idealnie do niczego; Pan pozostanie przy swoim a my przy swoim... Szkoda jedynie może, że się Pan uparł akurat formę wziąć na cel, bo byłbym może i ciekaw opinii w sprawach prawdziwie merytorycznych, których nam tu nie zabraknie, ale rzecz przemyślawszy, przyznaję Panu słuszność: nic tu po Panu...
      Kłaniam nisko

      Usuń
    10. Panie Jerzy, tak myślę, że zajrzy Pan jeszcze raz tu. Otóż prowadzę blog od 11 lat, i zawsze traktowałem to miejsce jako otwarte, ale moje. Tak jak mój dom. I zawsze proszę, aby się w Kamiennej Wiosce zachowywać, tak jak będąc zaproszonym do obcego domu. Nie wyobrażam sobie, abym wszedł do małżeństwa, i powiedział do pani domu, w jakiej jest niegustownej sukience. A te obrazy na ścianach to kicz, lipa i chłam.
      To wszystko, o czym piszę, nie ma nic wspólnego z moimi poglądami, że ta pani ma rzeczywiście niegustowną sukienkę, a obrazy są kiczami, ale tego się nie mówi, tylko zachowuje dla siebie. Jak to moja ciocia powtarzała: "jak nie wiesz, jak się zachować, to zachowuj się przyzwoicie". Jestem liberałem, więc uważam, że ma prawo pan uważać, że mi się z tą przyzwoitością coś pomerdało. Powtarzam, co innego jest ta dyskusja w innym blogu, co innego w Pogderankach.

      Usuń
  6. szczur z loch ness25 października 2017 14:23

    Rozmaici są "Goście Wieczerzy Pańskiej", o czym Bergman nakręcił film i co zawsze w podobnych okolicznościach powtarzam.
    Kłaniam Waszmości z zaścianka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chybaśmy jednak dwa różne filmy o tym samym tytule oglądali...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  7. W wolnej chwili warto zapoznać się z biogramem Jana Karola Chodkiewicz ( dane w linku poniżej). Paradoksem, jeśli nie złośliwością losu było to, iż jedyna córka hetmana poślubiła w 1620 roku Jana Stanisława Sapiehę, marszałka wielkiego litewskiego, co skutkowało tym, iż dorobek życia znalazł się w rękach jego odwiecznych przeciwników..
    z wyrazami uszanowania



    https://kresy.pl/kresopedia/jan-karol-chodkiewicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg Zapłać, Mości Bosmanie, rzeczywiście warto i z serca Lectorom Miłym adres ten polecam (a że to nie link, tandem skopiować upraszam i wklejać w pole na adres przeznaczone w wolnej jakiej paginie luboż wyszukiwarki o to prosić, by na miejsce zawiodła...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. A ja tu przychodzą dla języka, bo na historii się nie znam tak dokładnie, jak tu opisywana bywa. Mnie nie razi, a kogo raz, niech nie włazi ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg Zapłać, Notario Miła, za dobre słowo:) Tak, jak tu opisywana bywa, to raczej nie bywa, bo Wachmistrz wredota i wszędzie jakich podskórnych doszukuje się związków:) A i też nie cukruje, gdy rzecz idzie i sprawach przykrych...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  9. 1. Przebóg! Wystarczy na chwilę nogę dać za próg, a po powrocie oczy zdumione się przeciera.
    2. Avis au lecteur, courrier des lecteurs, carte de lecteur - te wszystkie pojęcia francuskie to niby skąd się wzięły, jak nie z łaciny? A w każdym chodzi o 'czytelnika' i nic na to nie poradzą domorośli puryści.
    3. Błagam, Wachmistrzu! Daj sobie spokój z poprawnością i pogoń tych ludzi. Jak mnie się coś nie podoba, to tam nie lezę, filmy wyłączam, książki odkładam i nikogo do mojego gustu przekonywać nie próbuję. Gdyby oni jeszcze coś mądrego prawili, ale to przecież, moim zdaniem, zatrważająca prostota umysłowa. Szkoda Twojego czasu; szkoda czasu innych lectorów, którzy zaglądają tu z chęcią.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad.1 Było nie wychodzić...:))))
      Ad.3 (bo rozumiem, że punkt 2 nie do mnie był adresowanym) Moja poprawność, Drogi Przyjacielu, ma swoje granice i tam, gdzie owe uznałem za naruszone, tam już kolegę Pana Jerzego pożegnałem, kilka jego paszkwilanckich wypowiedzi do spamu kierując, a zostawiając jeno próbkę, by świat był świadom za co... I bardzo dziękuję za te słowa o nieprzekonywaniu nikogo do swego gustu, bo one właściwie są najlepszym całego tego sporu podsumowaniem... Co do poziomu dysputy; cóż mi rzec...nie będę komentował, Tobie rzeknę jedynie, że w tym całym zalewie zarzutów o słówka, które rzekomo nie istnieją, czas cały bawiła mnie myśl, że nikt się nie przyczepił do jedynego tu słówka, które rzeczywiście nie istniało i w zasadzie nie istnieje nadal (choć zdarzają się naśladowcy, np. jakaś bibliotek swój zbiór zasad tak nazwała), czyli "pogderanek", które to "pogderanki" mające poniekąd uzewnętrzniać tak formę opowieści, jak i charakter opowiadającego, sam przed laty wymyśliłem...:)))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Ale jest słowo gderać, które chyba wszyscy znamy, więc utworzenie rzeczownika odsłownego jest czystym procesem derywacyjnym, do którego przyczepiać się nie ma jak, a i mamy podobne słowotwory, np. połajanki, więc zbędne obawy ;-)


      notaria

      Usuń
    3. Upewniam WMPanią, żem od wszelkich obaw daleki:)) Bawiło mnie to po prostu...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  10. szczur z loch ness26 października 2017 10:09

    Jak czytam wkradła się tutaj nerwowość i całkiem niepotrzebnie. Niezbywalnym prawem autora jest organizowanie swojego poletka w sieci w sposób oraz w formule jakie uznał on za najlepsze, natomiast prawem komentatorów jest odnoszenie się do prezentacji. W tym również polemicznie, czy też krytycznie. I jedna i druga strona porusza się jedynie w obszarach pojęciowo dla siebie dostępnych, a ponieważ nikt nie ma monopolu na wiedzę i mądrość wszelką, zarówno autor jak i komentator mogą się w przeróżnych kwestiach mylić. Zwracam również uwagę, że czytając teksty Imć Wachmistrza nigdzie nie spotkałem stwierdzenia, że w sposób jedynie słuszny, perfekcyjny i doskonały stosowany przez autora język odzwierciedla polszczyznę przypisaną historycznie do określonej epoki. Wprost przeciwnie, najczęściej jest to żartobliwe mruganie do czytelnika okiem oraz tworzona na potrzeby bloga stylizacja. Trafiają się również neologizmy wymyślane na potrzeby tekstów, że o licznych ubarwiających teksty zapożyczeniach z łaciny nie wspomnę. Moim skromnym zdaniem, należy przyjąć że jest to określona, autorska formuła prezentowania wpisów, przypisana akurat temu blogowi i eksperyment w samej swojej istocie formalny. Natomiast jeśli ktoś chciałby odczytywać to wszystko jako wierną kalkę języka z któregoś tam wieku, to śmiem twierdzić że jest to nieporozumienie. Jak przypuszczam nie taki był zamysł autora. W moim odczuciu przyjęta przez Imć Wachmistrza stylizacja wzmacnia prezentowany tu przekaz oraz jest adekwatna do oczekiwań czytelników. W końcu to tylko blog z wszystkiego tego konsekwencjami, a na dodatek blog kierowany do ludu prostego, a nie rozprawa naukowa dedykowana w szczególności dla językoznawców. Pamiętajmy o tym, nieżalenie od tego czy ktoś uważa taki pomysł za interesujący, czy też wprost przeciwnie.
    Kłaniam z zaścianka Loch Ness

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nerwowość? Chyba nie? Raczej pewien rodzaj niedowierzania, że coś takiego jest możliwe. Przyglądamy się tym osobliwościom nieco zdziwieni i to wszystko. :)

      Usuń
    2. Drogi Szczurku, dziękując za tak piękną analizę moich wypocinek pozwolę sobie zwrócić uwagę na to, że w piaskownicy wprawdzie foremki i łopatki służą do zabawy, ale zdarza się, że się niemi dzieciaczki okładają po głowach... Tu foremki i łopatki zostały zastąpione przez słowniki...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  11. ...a to ci dopiero!
    To ja tu, ani chybi, na jakąś lustrację, audyt, weryfikację, wizytację blogu trafiłam?!
    Rewizję, analizę perspektyw rozwoju?!
    ...i na inspektorów, dokonujących hiperbolizacji, agrawacji tekstów Wachmistrza?
    Na egzagerację jakowąś?!

    Nie idźcie tą drogą, Panowie Rewidenci*, skoro Wam nie po drodze! Cenzura nie wszędzie jeszcze obowiązuje.
    A na własnym blogu Wachmistrza - "wolnoć Tomku w swoim domku" !
    Dixi!

    *)kierowane do panów JAcka i Jerzego S.

    Wachmistrza pozdrawiam! (aleś się Waść dałeś wciągnąć...! :)) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden w tym wszystkim jest mankament, że owi krytycy tych wypowiedzi nie rozumieją, odbierają to tylko jako atak, argumentów innych niż swoje nie uznają. Ot, typowe wielepieje, na które nic nie działa. A szwendają się po różnych blogach jedynie w celu uprawiania bezsensownej krytyki i judzenia.

      Usuń
    2. Bez obaw, wszystko iść będzie swoją rzeczy koleją, jako tu i drzewiej bywało, a panowie właśnie wychodzą...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  12. W moim przekonaniu na Pogderanki wtargnęli agitatorzy z Hufca Wyznawców Jedynie Słusznego Poglądu, bowiem :
    1. upadające drzewo robi zawsze więcej hałasu, niż cały las, gdy rośnie,
    2.bezpłodne idee mają najwięcej dzieci,
    3.ciasnota poglądów jest widoczna dopiero na wielkich przestrzeniach,
    4.plując na wodospad chce się pomniejszyć jego siłę,
    z wyrazami uszanowania

    OdpowiedzUsuń
  13. Panie Wachmistrzu - ależ ja Panu nie przeczę, że niemiecki "wachmeister" został spolszczony na "wachmistrza" czyli "starszego sierżanta" - bo to są stopnie wojskowe - równoznaczne. I jest mi to doskonale obojętne. Nie napisze Panu - jak kawalerzyści w polskiej armii nazywali "po żołniersku" pana "wachmistrza", bo by Pan uznał, że szczypie Pana a nie fakty. Z bardziej znanych "literackich" wachmistrzów, to znamy praktycznie tylko wachmistrza Luśnię i Sorokę - z "Trylogii" pana Sienkiewicza właśnie. Nie były to "wzorce" godne naśladowania, ale skoro Panu to dogadza - nie mam nic przeciwko temu. Każdy ma prawo wybrać sobie taki "nick" - jaki mu najbardziej dogadza. No więc godzę się z faktem, ze chce Pan być "wachmistrzem" staropolskiej gawędy a kolegom internetowym (także koleżankom) to odpowiada.Z tymi słowy , się wynoszę i życzę naprawdę - wszystkiego dobrego. I bardzo proszę nie przypisywać mi żadnych innych intencji - sadziłem, że tych kilka moich uwag, może tylko być wsparciem dla Pana. Skoro jednak Pan uważa, ze wszedłem z butami do pańskiego "salonu" - juz się wycofuję. A po co mi to !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm... schlechte Freude? zła radość?
      ...i po co Ci to?

      Usuń
    2. Ot, co powierzchowność sądu znaczy... Nie jestżeś Waść bywalcem, to i nie wiesz, choć zapytać mogłeś, że to maleńka forma hołdu wobec Dziadka mego, prawdziwego wachmistrza 25 Pułku Ułanów Wielkopolskich... W kwestii ostatniej deklaracji trzymam Pana i kolegę za słowo:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    3. Małgosiu, a to nie miało być "Schadenfreude"?

      Usuń
    4. Też chciałem o to zapytać, ale ugryzłem się w język, by czepiania się słów już dość tu było...

      Usuń

    5. - Postanowiłem odejść z twojego domu - powiedział do mistrza jeden z uczniów. - Już odszedłeś - rzekł Tza - teraz musisz tylko przenieść swoje ciało ! ( Rozmowy z mistrzem Tza ).
      Może wspólnymi siłami przeniesiemy ?
      z wyrazami uszanowania

      Usuń
  14. Jerzy S. - DOKŁADNIE mam takie samo zdanie w tej "sprawie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anegdota - niemal - biblijna. "Tacy dwaj" widzą pewnego znanego Galilejczyka idącego piechotą po powierzchni jeziora. I[A]cek krzyczy do tego drugiego: - Teee, patrz, ten oszust pływać nie umie!!!

      Usuń
    2. Hahahaha!!!!!!!!!! Aaaahahahaha!!!!!! :D :D :D

      Usuń
  15. Hiii....hiiii...."wachmistrz historycznej gawędy" - to brzmi !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. o mamciu.Dobrze że Dreptak na fbuniu ową fascynującą notkę i dysputę pod nią;))). Zrobiła mi wieczór
    kłaniam nisko;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dreptak zbytecznie rzecz rozgłasza i reklamy błahostkom przydaje:) Choć z wtórej znów strony, jeśli to sprawiło, że mam przyjemność WMPanią gościć, tom temu rad...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. No nie mogłem nie podzielić się radosnymi wodotryskami humoru, przy których nie jeden kabaret wysiada! :D :D :D

      Usuń
    3. Skoro uważasz, że było czym...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  17. Szanowny Panie Wachmistrzu,
    współczuję z powodu najazdu trolli i na pociechę chcę rzec, iż po to Pan stworzył głupców, trolli, czepialskich i inne ludzkie robactwo, iżbyśmy tym bardziej obcowaniem z ludźmi onych wad pozbawionymi cieszyć się mogli.
    Ukłony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg Zapłać, ale nie należy temu zjawisku przydawać większego znaczenia nad rzeczywiste, a to jest w gruncie rzeczy błahe...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Co za teksty - "najazd trolli" - a to tylko dwa głosy i dość rozsądne. Przemyśl to sobie "wachmiszczu" historyczny.

      Usuń
    3. Mnożą się jak króliczki. Tylko nie są miłe i puszyste. Ale może mają chociaż czerwone oczki? Bo jak mają takie klapki jak konie, to mogą patrzeć tylko w jednym kierunku, a to pewno męczy oczy...:))) Do tego są gruboskórne i zadziwiająco odporne na wszelkie argumenty. Jeden coś napisał i reszta się tego uparcie trzyma. Chyba zębami.:)))
      Ciekawe, czy to duża grupa?
      Hmmm... Z opisu wyszło mi skrzyżowanie królika z nosorożcem, koniem i morsem...:)))

      Usuń
    4. Zlituj się, Krzysiu - nie lepiej było listę na "czepialstwie" zakończyć?

      Usuń
    5. -Wysoki Sądzie, przyznaję, mój klient nazwał powódkę starą oślicą, ale uczynił to w porywie nagłego gniewu.
      - Wnoszę sprzeciw, Wysoki Sądzie! Po pierwsze, mam dopiero 40 lat, a po drugie, obwiniony mi się bardzo długo przyglądał.
      Kiedy nie do śmiechu, wszystko może być satyrą.
      z wyrazami uszanowania

      Usuń
    6. To "ku większemu zelżeniu", jak pisze Marcin Bielski, szanowny Tetryku.

      Usuń
  18. Widzę,że puryści tu trafili, jeno nieco niedouczeni hyhy :D :D Ale za to mają wysokie mniemanie o sobie :D :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Czy ktoś tu wie, co znaczy słowo - "dulszczyzna ?
    Proszę o definicję !!!

    OdpowiedzUsuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)