05 listopada, 2017

O szwedzkich numerkach...

  Zmierzając, po prawdzie nierychliwie, przecie ustawicznie ku kircholmskiej potrzebie, którego to miana zasadność, żeśmy w pierwszej nocie (I , II ) tworzącego się mimo może i autorowej wolej, przecie w sposób niezaprzeczony, nowego cyklu o inflanckich sprawach wieków dawniejszych, zaszłościach i zawiłościach, nie sposób nam się przecie dalej posunąć, nim nie objaśnim relacyj osobliwych króla naszego elekcyjnego trzeciego ze stryjcem jego, pierwotkiem zwanym Karolem Sudermańskim, zasię Karolem IX Wazą.
    Tak jedno miano, jako i wtóre dwóch słów objaśnienia wymaga. Primo, że Sudermańskim to od tamtego czasu u Szweda zwykle zowią królewskiego brata, który czasem jest i przy tem aktualnem tronu następcą, jeśli panujący się swego męskiego potomka nie dochował. Cosi w podobie, jako u Angielczyków funkcjonuje książę Windsoru, a u Francuza bywał ongi książę Orleański, choć owi i Burbona miano praktykowali...  Tandem nie dziwcie się, że Wam wujek G. kilkoro najmniej Karolów Sudermańskich wyszuka i każdy z nich w prawie będzie się tak zwać na utrapienie Wasze... 
    Secundo, co zadziwia, to ta cyfra przy imieniu niemała, niejaką odwieczność i ciągłość nieustanną dynastii sugerująca ( Karol obecny, jak by się kto pytał, ma numer XVI). No i tu jest z tem ambaras niemały, bo przed Karolem IX jeno dwóch szwedzkich władców znamy, co to miano nosili, a rachunek zamącił człek, którego brata jużeśmy tu nawet w komentarzach pod notką poprzednią przywołali, jako tego arcybiskupa Uppsali, który jeszcze w 1550 roku wierzył w jedzenie zajęczego mięsa przez brzemienną, jako przyczynę rodzenia się dzieci z zajęczą wargą. Brat onego, Johannes, po Olausie (wprawdzie niebezpośrednio, przecie jednak) postąpił na arcybiskupi stolec w Uppsali i w historię się wpisał jako ostatni onej katolicki arcybiskup, którego cokolwiek niefortunnie z misyją posłali do Moskwicina, a w międzyczasie luterany we Szwecyi wzięły górę i Johannesowi nie było już do czego wracać. Swego wygnańczego arcybiskupstwa dożył Johannes w Wenecyi i w Rzymie, gdzie dziełka spłodził historycznego sub titulo "Historia de omnibus Gothorum Sveonumque regibus", przy którym to dziele skromność naszego Kadłubka podziwiać należy, że naszym przodkom "tylko" się kazał z Juliuszem Cezarem potykać, bo przecie mógłby i z Aleksandrem Macedońskim, czy z Sardanapalem... Johannes Magnus wywiódł bowiem panujących w Szwecji od biblijnego Magoga, syna Noego, po drodze tam władców brakujących imaginacyją nadrabiając, a że Szwedom to widać w niczem nie przeszkadza, to i mają władców, których niezadługo będą tuzinami kolanem dopychać do wywodów genealogicznych swoich...
   

49 komentarzy:

  1. "Szwedzkie numerki"... To straszne, jednak termin "numerki" to już zupełnie inna sfera doznań...
    Kłaniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojmuję, że głodnemu chleb na myśli, aliści upewniam Waszmości, że nie totolotka czy insze gry liczbowe żeśmy tu mieli na myśli...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Nie samym chlebem człowiek żyje [Mateusz, 4,4]

      Usuń
  2. Władców o imieniu Karol mają Szwedzi wielu, jednak dla nich najważniejszy jest Gustaw II Adolf. By uczcić imię zmarłego króla ( zginął w bitwie pod Luetzem 6.11.1632 ), parlament podjął decyzję o dodaniu do jego imienia słowa " den Store " ( Wielki), stąd w historii tego kraju występuje jako Gustaw Adolf den Store. Dzień Gustawa Adolfa jest obchodzony uroczyście każdego 6 listopada. Tego dnia sprzedaje się w całej Szwecji czekoladowe medaliony z wizerunkiem króla. W kalendarzu ten dzień jest zaznaczony jako jeden z tych, w których na masz wciąga się flagi państwowe.
    z wyrazami uszanowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawszeć to lepsze, niźli świętowanie rocznicy Wielikoj Oktiabrskoj...:))
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. O. To jutro imprezkę będą mieli.:)))

      Usuń
    3. Taa... jedni i drudzy...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  3. Ach bo też z tymi Karolami - władcami (szwedzkimi, czy francuskimi), to trudno ogarnąć.
    Jeden mniemał (po uderzeniu buławą w głowę), że ze szkła jest zbudowany (a mimo to, jako szklany spłodził dwanaścioro dzieciątek - nie tłukąc się!), inny (już nie pomnę który?)zakończył żywot poślizgnąwszy się na własnych odchodach...
    I tak można by długo wymieniać, aż do współczesności. W Anglii Karol, następca królowej Elżbiety, wyobrażał sobie, rozmawiając z Kamillą,
    ówczesną kochanką, że jest tamponem OB, ulokowanym we właściwym miejscu...
    Wszystko, tylko nie Karol - władca!
    Jarosław, zresztą, też...




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym ostatnim pozwolę sobie polemizować... Pomijając, że mi to imię bliskie, to exemplum kniazia zwanego Mądrym choćby nastarcza by mniemać inaczej... Nawiasem, to imię to zresztą jest zruszczonym Jarisleifem, jakby się kto pytał... A sam władca być może nawet pierwszym Rurykowiczem, co naprawdę mówił w mowie swoich poddanych.
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. ...nie wszystko złoto, co się świeci - nie każdy Jarosław , to wariat...
      No, ale...
      Się również kłaniam :)

      Usuń
    3. Historia lubi symetrię i jak gdzieś był Jarosław Mądry, to gdzie indziej musi być Jarosław...no właśnie...

      Usuń
    4. Tylko dlaczego właśnie u nas?
      I psuje PR tego, tak sympatycznego, imienia...:)))

      Usuń
    5. Lubimy naśladować innych, a nieumiejętnemu naśladownictwu blisko do parodii; 1833 - Solidarność, 1980 - Solidarność, 1988 (?) Solidarność...; 1927 - BBWR, 1993 - BBWR; 1918 - I RP; 1944-48 - II RP, 1989 - III RP i t p...; XV-XVI - mocarstwem-śmy, 1926-39 mocarstwem-śmy, 2017 ...mocarst... Przepraszam, ale muszę wytrzeć ekran, bo parsknąłem śmiechem...
      Żorż
      P.S. Od dwóch lat znów mamy postępującą inflację, mamy XXIX chyba Komisję Smoleńską... A Pani Grażyna pyta - Dlaczego właśnie u nas? Może dlatego, że jesteśmy znów "Sumieniem Świata", "Chrystusem Europy" [czy jakoś tak podobnie], a przede wszystkim Nosicielem Niepodważalnych Wartości [które ciągle podważane]...
      Człowiek rozumny przy tym może zwariować, a tylko wariat wszystko to z trudem zrozumie.

      Usuń
    6. Pierwsze słyszę, żeby historia lubiła symetrię, czy szerzej: jakikolwiek porządek. Zajmując się nią parę lat dziesiątków, z czasem przyszedłem k'temu, że przeróżne rzeczy i cechy bym jej mógł inkryminować, ale z pewnością nie skłonność do jakiejkolwiek stałości i do trzymania się w sposób powtarzalny jakichkolwiek prawideł. Nawet jeśli z jakichkolwiek zestawionych ze sobą podobnych sytuacji można wyciągnąć jakieś analogie, to z pewnością zaraz też i znajdzie się mnóstwo przeciwieństw. To w innych naukach ZAWSZE woda rozłoży się na tlen i wodór, dwa dodać dwa będzie cztery, a dowolne ciało przesuwane po podłożu będzie miało do czynienia z tarciem. Historia jest zarazem nauką wielokrotnie uboższą, bo podług mnie nie ma żadnych stałych prawideł, a są jedynie prawdopodobieństwa podobnych następstw przy podobnych skutkach, ale równocześnie jest nauką niepomiernie bogatszą od wymienionych, bo każde zdarzenie i każda okoliczność jest summą dziesiątek, setek, jeśli nie tysięcy składowych i każda z nich może być w cyrkumstancyjach pozornie zbliżonych, tą właśnie kluczową, która jednak w ostatecznym rozrachunku da wynik zgoła odmienny... To jedynie rządzący roją sobie, że tworzą Historię, podczas gdy w rzeczywistości mogą jedynie coś zadekretować, co czasem ma jakieś nawet istotne znaczenie, ale i tak najczęściej jest to jedynie początek łańcucha zdarzeń i wzajemnych kolejnych następstw i skutków, z których dobrze jeśli owi choć dziesiątą część umieją imaginować i się do niej przygotować, czasem nawet skutecznie...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    7. Osobną zgoła kwestią jest przypisywanie narodowi naszemu zarówno jakiej szczególnej roli, jak i uznawanie takiego poglądu za jakieś potworne nieszczęścia dla tegoż samego narodu... Dziesiątki inszych nacyj na Ziemi o sobie samym myślą jako o narodzie podobnie wybranym do rzeczy wielkich i równie wielu tychże narodów przedstawicieli uważa los swego za największe na tejże samej Ziemi nieszczęście... Tak więc, podług mnie, nawet w swoim wybraństwie nie jesteśmy ani jakoś szczególnie wybrani, ani też summa durnoty będącej tej wiary następstwem nie lokuje nas w żadnym z siedmiu kręgów piekieł (pomijając jednostki przewrażliwione i skłonne do przejmowania się byle czym, ale wówczas to będzie ich prywatne piekiełko), ani też w jakimś szczególnie tragicznym punkcie dziejów, czy miejscu na Ziemi. Od ręki bym wymienił parę dziesiątków nacyj na Ziemi, z któremi za żadne skarby bym się nie chciał zamieniać na ich sytuację...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    8. Symetria symetrią... Skłonny byłbym ją i ja tu i ówdzie jako parodystyczną paralelę dojrzeć, ot choćby...
      1. Francja wydawała jakichś tam bezbożnych encyklopedystów - no to my "Nowe Ateny".
      2. Londyn sobie 10.01.1863. metro funduje - a my wtedy z kosami na "ruskiego", który - barbarus jeden - pociągami sołdatów jakby nigdy nic do Priwislenija podrzuca.
      3. Adolf H. w 1939 czołgami [z dykty podobno czy innej tektury] - no to my go najlepszą w "świecie kawaleryją", bo tanki dla Maczka trochę za wiele kosztować by nas były wtedy mogły.
      4. Gospodin P. odbudowuje de facto Krasnoarmiejską potęgę - generalissimus podwodnej pieszej floty [ostatni z trzech będących na stanie podwodny nam się przed 2 tygodniami rozsypał właśnie - i to jest FAKT!!!] - śnięty Antoine od Fijoła orzeka gromko a groźnie [też 2 tygodnie temu], że za 10 lat dorównamy militarnie tym tam jakimś niegramotnym mużykom ze Wschodu.
      5. Znasz przecie, Wachmistrzu, uroczy w swej głupocie cytacik "Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan" oraz "Poszli nasi w bój bez broni" [pochwała samobójców "sumaszedszych" czy co?] i "Choć na >>tygrysy"<< mają visy".. A miał co dziesiąty bodajże... Dużo...
      Każdej tezie towarzyszy antyteza. Przydałaby się synteza: - To prawidłowość, gdy w głowach rządzących zamiast mózgu - proteza.

      Dwa a dwa nie zawsze jest cztery. To tylko w układzie dziesiętnym, bo już w binarnym... Strach pomyśleć... i trudno zliczyć.

      Usuń
    9. Skoro Waść jesteś skłonny w tem jakieś związki dostrzegać, to już tylko Waszmości skłonności jest sprawa... Ja bym ciekaw był jakich Waść dostrzeżesz związków czy paraleli między najazdem Brytyjczyków na Bhutan i dokładnie w temże samym dniu (12 listopada 1864) zatrzymaniem przez paragwajską kanonierkę Tacuari brazylijskiego statku pocztowego "Marques de Olinda", od czego się wojna paragwajska poczęła, w której Paragwaj stracił 80 procent swej populacji (a męskiej to nawet 94 % !)...
      Dowolnych dwóch idzie zestawić ze sobą faktów i wywodzić, że między niemi jakie zachodzą paralele i internet pełen jest hobbystów się bawiących podobnie, jeno że dla mnie to funta kłaków niewarte i daruj Wasze, szkoda mi czasu na mitręgi takowe.
      To, co Waść widzisz, jako "uroczy w swej głupocie cytacik", ja znajduję prapoczątkiem tradycji żurawiejek, a zwieńczeniem tradycji XVII i XVIII-wiecznych lamentacji żołnierskich (ślad tego przepomnianego nurtu masz Waść u Sienkiewicza: "Pułkowniku Wołodyjowski: larum grają..."). No i zważywszy okoliczności; niemało w tem swoistego wisielczego humoru, pióra człeka, co w przeciwieństwie do wielu swych późniejszych krytyków, proch naprawdę wąchał i życie narażał... Reszta cytatów to iście zapis nieszczęsnej rzeczywistości danej chwili...
      Co się tyczy bzdur tyczących starć kawalerii z czołgami niemieckiemi w 1939 roku, to mi już sił brakuje z tem wojować... Tyle Waści rzeknę, że podjąłbym się (prawda, że post factum wszystkie mając w ręku dane) mając tą samą kawalerię i tak samo uzbrojoną, ale zupełnie inaczej wyszkoloną i dowodzoną, zatrzymać, a nawet i zniszczyć te wszystkie osławione niemieckie czołgi... To nie w tym równaniu jest pies pogrzebany...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    10. 1. Soldateska -mocarstwowość - awanturnictwo polityczne.
      2. De gustibus ["Jak to na wojence"]...
      A o konfabulowanie o czołgach atakowanych przez kawalerię [i to lancami!!!!] to miej Wachmistrzu pretensję do.. n.p. nieboszczyka Wajdy nie do mnie. Ja błby w owe czasy raczej "partyzantem" płk. Maczka
      Kłaniam

      Usuń
    11. Ad.1 To raczej cechy charakterystyczne podobne do futra, które przecie wiele ssaków nosi, ale nie powód to by (poza ogólną przynależnością do tejże gromady) doszukiwać się paraleli niedżwiedzia z waleniem na przykład.
      Wajda akurat w "Lotnej" (bo to rozumiem, że masz Waść na myśli) ukazał cięcie szablą po lufie czołgu, czego w rzeczy samej mu darować nie mogłem i nie mogę, ale i on tu już kroczył wydeptaną drogą przez propagandzistów niemieckich (a potem peerelowskich) i włoskiego durnego korespondenta wojennego co na pobojowisko pod Krojantami dotarł post factum i dał sobie wmówić, że polscy ułani na czołgi szarżowali, a nie że zostali kontratakiem samochodów pancernych zaskoczeni już w trakcie szarży na piechotę niemiecką.
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    12. Drogi Sigismundzie Wtóry, Sir Absurdzie etc.etc.etc. (daruj, ale wszytkich kolejnych mian twoich nie wyliczę, boś tu ponad przeciętność płodny, a memoryja moja już nie ta, co drzewiej)... Jak wiesz, dysputujemy o różnych kwestiach od lat i zawszem Ci był nieodmiennie życzliwym, pomimo tej, dla mnie cokolwiek dziwacznej, skłonności do przebieranek. Również i mnożenie się Twoje przyjąłem jako rzecz, która mnie nie powinna obchodzić; ot bywa i tak we świecie; różni są bowiem, jako to Szczurek powiada, goście Wieczerzy Pańskiej... Ale jak już zaczynasz sam sobie dziękować, tom się prawdziwie zlakł, że już w piętkę gonisz...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  4. Jeszcze Waćpan napisałeś, że twierdził, że się to brzemiennej może zdarzyć podczas "przeskakiwania zwierzęcia nad głową". To tłumaczenie bardzo mi się spodobało.:)))
    Co do numerków, no cóż, niektórzy się szczególnie do jakiegoś imienia przywiązują, lub za szczególnie godne uważają i nie ma na to rady. Jest też przecież np. Benedykt XVI...:) Gdyby nam się monarchia nie skończyła, to pewno byśmy mieli głównie Mieszków i Bolesławów.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwalebne, że aż tak się przykładałaś do nauki historii.. Jednak warto może wiedzieć o Henrykach, Kazimierzach, Władysławach, Zygmuntach, Janach, Stanisławach, Augustach, że o Jadwidze, Annie, Aleksandrze, Stefanie, Michale nie wspomnę...

      Usuń
    2. Dziękuję za docenienie i wytknięcie mi totalnej niewiedzy.:))) To było uogólnienie, ale może być szczegółowiej. Jeśli chodzi o ilość władców danego imienia (bo to głównie miałam na myśli) to może być tak:
      Władysław - 7;
      Bolesław - 5;
      Kazimierz - 4;
      Mieszko - 3;
      Henryk - 3;
      Jan - 3;
      Zygmunt - 3;
      Leszek - 2;
      August - 2.
      Pomijam imiona występujące pojedynczo.
      No i nie wpisywałam władców Lechii (choć to teraz modne), bo komentarz byłby już za długi...:)))

      Usuń
    3. Więc "chwalebne" to wytknięcie... Zrozumieć kobietę to zgłębić wszechwiedzę. Marzenie...

      Usuń
    4. Najpierw pochwalenie, a potem właśnie wytknięcie dalszych braków... Widzę, że będę musiała umieszczać komentarze z tłumaczeniem, bo wychodzi mi za duży skrót myślowy...:))) Ale wiadomo, że umysły męskie i kobiece funkcjonują nieco inaczej. U naszego Gospodarza był na ten temat świetny filmik (ten drugi), jako swobodna ilustracja jednego z wpisów.:)))
      http://pogderankiwachmistrzowe.blogspot.com/2015/12/operacja-butik-czyli-poradnika-dla_17.html

      Usuń
    5. Grażyno, gdy na jednym z blogów niebacznie napisałem,że ludy semickie podłożyły fundamenty pod naszą cywilizację, dostałem jednocześnie po łbie od typa, który zarzucił mi antysemityzm i od indywiduum, które określiło mnie jako "żydka"...
      Odnoszę wrażenie, że...
      Odnoszę też wrażenie, że najbezpieczniej jest zszywać kolorowe szmatki, zwłaszcza gdy wychodzą z tego cudne cudeńka...
      Zapraszam i ja na filmik.

      Usuń
    6. To poproszę o link do filmiku.:)

      Usuń
    7. Tak sobie uroczo gwarzycie, że aż nie śmiem przerywać, pozwolę sobie jednak napomnieć, iżby o poszanowaniu interlokutora pamiętać...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    8. Radbym, Zacna Grażyno, ale jak??? Wszak... To już może obejrzę za Ciebie, by nie trudzić nadmiernie... I nie narażać się na reprymendy... A Twoje "potworki" [tak ja to dla wygody wymawiam ze swojska] naprawdę robią wrażenie.

      Usuń
    9. Dyskusję ową, "semicką", śledziłem wcale nie zdumiony, bo ci dyskutanci dali się już nie raz poznać nie tylko TAM ale i TU z tego, że mają problemy z rozumieniem słowa czytanego i programem szkoły podstawowej. :D :D :D
      Najlepiej im idzie powtarzanie tego samego kolejno, z oczywistym przytakiwaniem sobie wzajemnie, przez co wzrastają w niepodważalnej wierze we własna mądrość. :D :D :D

      Usuń
    10. Dyskusji nie znam, czego bynajmniej nie żałuję, ale zjawisko owszem... Dzieje mego znajomka, które nawet i rozważałem, czy nie opisać, tegoż przytwierdzają. Ów sobie nalepił na automobilu hasło "Precz z oszołomami i złodziejami!" i w następnym tygodniu mu oberwano lusterka, przebito opony, na drzwiach wymalowano sprejem hasło obelżywe, przeznaczone dla wrednych pisiorów, a na szybie (zanim ją wybito) inne, przeciw h... z Platformy...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    11. George - filmik bym chętnie obejrzała, chociaż nie wiem o czym jest. Jeśli jest na You Tube, to proszę o tytuł.:)
      A jeśli chodzi o patchworki, to tu pewne nieporozumienie, bo to nie moje dzieła, ja tak nie umiem.:) Zachęcam tylko do odwiedzania sklepu Autorki tych śliczności. Autorkę i jej męża znam osobiście i lubię, a w ten sposób chcę choć trochę im pomóc, bo są w trudnej sytuacji, z powodu wypadku. Zresztą ja też w tym sklepie zamówiłam parę rzeczy na prezenty.:)))

      Usuń
  5. No ale Karol to przecie to samo co Król, więc w zasadzie numerków więcej być powinno, tyle, ilu królów było, co do jednego! Imię nieważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, można i tak, przecie król każdy (że o cesarzach nie wspomnę) przejść pragnie do pamięci potomnych jako ten jedyny i niepowtarzalny, a tu klops, bo najczęściej ani imię, ani nazwisko (a w szczególnych przypadkach także i tzw.otczestwo) ani nawet ten numer nie zależą od niego i jeszcze by mieli mieć jeden element ze wszystkimi innymi jednaki? To już papieże mają wielekroć łatwiej, bo wstępując na swój tron mogą przybrać właściwie imię zupełnie dowolne....
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. Tylko jedno z dwudziestu ustalonych przez Kolegium Kardynałów... Nie ma lekko... I gdyby któryś zechciał zostać Krzesimierzem, Brzetysławem czy choćby Żegotą - nie pozwolą.

      Usuń
    3. No proszę... Czyli tylko cysorz może mieć se klawe życie ... Czasem...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    4. Konstytucja Apostolska Universi Dominici Gregis słowem nie wspomina, iż nowy papież może wybrać imię tylko spośród 20 ustalonych przez Kolegium Kardynałów. Gdyby tak w istocie było, to obecny papież nie miałby szans na przyjęcie imienia Franciszek, gdyż takiego imienia nie miał żaden z wcześniejszych papieży. Do chwili wyboru Albino Lucianiego żaden nie miał imienia podwójnego,a jednak figuruje jako Jan Paweł. Jan na cześć papieża Jana XXIII oraz Pawła VI ( Giovanni Battista Montini ). Angelo Giuseppe Roncalli wybrał imię Jan, mimo iż kojarzyło się ze sławnym antypapieżem, neapolitańczykiem Baltasare Cossa ( znany jako Jan XXIII). Zaskoczonym kardynałom wyjaśnił, że jest to imię jego ojca, a nadto tytularnym parafii, w której otrzymał chrzest. Wspomniana Konstytucja odwołuje się do Ducha Świętego, by oświecał przy wyborze imienia. Powiadają znawcy, iż ów Duch jest zawsze obecny, mimo iż bywa nieobecny. Od siebie dodam, iż zapewne często się uśmiecha.
      z wyrazami uszanowania

      Usuń
    5. Sprawozdania autorów świeckich i duchownych, obcych i polskich z obioru Karola Wojtyły - Jana Pawła II, skłonny jesteś uznasz za wiarygodne? Jeśli tak... I nie musi to być dwudziestka imion już używanych...

      Usuń
  6. Za ciosem poszedłem, pragnąc zrozumieć, co to takiego ta mania "suder". No i już wiem - a gdyby ktoś jeszcze pragnął wiedzieć więcej, to winien tutaj zajrzeć, bo sprawa jest banalna.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój błąd, żem tego sam Lectorom nie pojaśnił... Dzięki za uzupełnienie:) A nawiasem to rzekłbym, że koncept francuski, że Delfin się wprawia, ale w dzielnicy jednak od stolicy odległej, zdaje mi się roztropniejszym. Tu bowiem, ewentualny zbuntowany następca tronu jest już właściwie od razu w centrum władzy...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  7. Piszesz: - „Pierwsze słyszę, żeby historia lubiła symetrię, czy szerzej: jakikolwiek porządek”...
    - Kłopoty ze słuchem? - Do otolaryngologa proponuję, Szanowny Mości Wachmistrzu...
    A poważnie...
    Wachmistrzu, a co z nieubłagalną zależnością skutków od przyczyn je powodujących [a to przecież mechanizm jakiegoś jednak porządku i tylko konsekwencje nam niekiedy gubią się w Czasie]?
    -Gdyby Mieszko nie przespał się z Dobrawą – Kazimierz Wielki nie powołałby Uniwersytetu [Jagiellońskiego zresztą].
    Gdyby Władysław zwany Warneńczykiem nie był pederastą – Zygmunt August nie strwoniłby sił w amorach z „pannami suwalankami” alias „bosonogimi przepiórkami”... A i Unii by nie było... W konsekwencji po kilku wiekach kalwin Józef Klemens Piłsudski nie byłby współautorem katolickiego „Cudu mad Wisłą”, a za kilka lat nie musiałby chlubnie dokonać patriotycznego a krwawego zamachu stanu polegającego na strzelaniu do żołnierzy Rzeczypospolitej broniących legalnego Prezydenta i Rządu...
    Parodystyczne? - Naturalnie! - Kto powiedział, że Panią Historię należy traktować poważnie jak p.rezydent Budyń Wielebnego Ojca Muchomora?

    Historia widzi mi się mimo to nauką bezwzględnie logiczną, wręcz nauką ścisłą. Bazuje na faktach, nie na przypuszczeniach czy objawieniach, konsekwentnie też wykorzystuje ludzkie niekonsekwencje. Powtarza się też [jako własna parodia]. Ot - weżmy cykl reinkarnacji niejakiego Nikodema Dyzmy... Które to już wcielenie?
    Vale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co, dziękować, dziękować, słuch mam niezgorszy... Ale nawet gdyby się tam kiedy spsować miał, iście bym tego wolał niźli kłopotów z kojarzeniem i wnioskowaniem...Żadnego z przytoczonych przez Waszmości faktów nie widzę związanego z wtórym jako jedynym możliwym następstwem ciągu przyczynowo-skutkowego i raz jeszcze powtórzę: każdy fakt i każda sytuacja (pomijając już tendencyjność jej opisania przez tego, czy innego kronikarza czy dziejopisa) jest następstwem przyczyny nie jednej, a najmniej kilkudziesięciu, z których każda ma swoich podobnie. Opisany w niejakiej przesadzie "efekt motyla", to właśnie ilustracja w zasadzie nieograniczonych możliwości innego przebiegu zdarzeń, przy modyfikowaniu tylko jednej z bardzo wielu zmiennych... I żeby chociaż pewność była, czy ta jedna zmieniona zmienna za każdym razem da powtarzalny wynik. Historia to nie laboratorium i jeśli Waść chcesz wierzyć w "nieubłaganą zależność skutków od przyczyn" to możesz wierzyć sobie do woli, ale ja Ci na tej drodze towarzyszyć będę jedynie do najpierwszych i najbardziej prostych konsekwencyj w rodzaju, że jak sobie Waść młotkiem palucha ubijesz przy wieszaniu obrazka, to najpewniej będzie Waszmości bolało... No proszę, to miał być przykład, ale i to przecie niepewne, bo może Waść, dla zupełnie innych przyczyn, środki jakie zażywasz, które tego bólu zneutralizują?
      Próbowały w swoim czasie marksisty znaleźć "obiektywne prawdy" i "nieubłagane prawa historii", co się niestety nie skończyło, bo ziarno zasiały szeroko i dziś podobne myślenie prezentuje ludzi całe mrowie, w tym i tacy, co by się ciężko obrazili za nazwanie onego marksistą... Trudno, może za pokoleń kilka te absurdy myślowe znajdą się tam, gdzie ich miejsce: na śmietniku historii...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    2. 1. Jakie to jednak szczęście, że można wszystko zrzucić - na marksistów, na pisuarów, na Dziadka z Wehrmachtu, na stonkę ziemnaczaną albo baćkę Łukaszenkę... "A tu rzeczywistość skrzeczy"...
      2. Nie, nie zażywam "środków" poza czytaniem kilku blogów.
      Kłaniam

      Usuń
    3. Ad.1 Nie o zrzucanie idzie, a o proste stwierdzenie faktu, że byli bodaj pierwszymi (i chyba najtrwalszymi) deterministami jeśli o historię idzie. W każdym razie pierwszymi, których determinizm nie miał podłoża religijnego, choć z drugiej znów strony trudno tego jakąś swoistą formą wiary nie nazwać...
      Ad.2 No to powinszować, a i poniekąd pozazdrościć, bo mnie już medyki skazały na zaprzyjaźnienie się z niektórymi po żywota kres...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  8. szczur z loch ness7 listopada 2017 06:31

    Nader trafnie rzecz znajdujesz Imć Wachmistrzu, bowiem Szwedzi za czas jakiś doprowadzą do utworzenia Zjednoczonych Emiratów Skandynawii, co oznaczać będzie nie tylko potwierdzenie, że do trzech zliczyć nie potrafią ale również, że całkiem rozum postradali.
    Kłaniam z zaścianka Loch Ness :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też tylko jedna z wielu przed nami możności, choć wielce prawdopodobna... Jako i ta, że się tam właśnie odrodzi matriarchat...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
  9. Notka " o szwedzkich numerkach" stała się wyjściową do przypomnienia sobie początków Wazów na tronie szwedzkim. Od Eryka Wazy ( straconego 8 listopada 1520 podczas tzw. rzezi sztokholmskiej ), poprzez Gustawa Wazę, zwanego przez przeciwników " królem chłopów", jego synów - Eryka XIV, Jana III, Karola Sudermańskiego- do artykułów kalmarskich i działań samego Karola IX. Nie można było też pominąć całej sytuacji rozgrywającej się w basenie Morza Bałtyckiego, oczywiście na tyle, na ile pozwalały zasoby biblioteki.
    z wyrazami uszanowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nic na przeszkodzie nie staniem, to jutrem może kolejną poradzę uszykować, gdzie się może kapeczkę do przodu posuniemy:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń

Być może zdaje Ci się, Czytelniku Miły, że nic nie masz do powiedzenia aż tak ważkiego, czy mądrego, by psuć wzrok i męczyć klawisze... W takiem razie pozostaje mi się tylko z Tobą zgodzić: zdaje Ci się...:)