Miałem sen... Po przebudzeniu żem pomiarkował, że o sobie... Owoż byłem ci ja w niem koniem wyścigowym, aliści nie młodym, sił pełnym, co i rusz po championat sięgającym, fotografowanym z wieńcem na szyi, wpodle dżokeja radośnie wznoszącego puchar, jeno zestarzałym i złachanym nad wszelkie pojęcie, któremu iść w wyścigu z młodymi trzylatkami kazali, bo tam który okulał i stawka by nie była pełna... No i biegnę, rzężąc ostatkiem sił i cały już w pianie, oczy zachodzące mgłą nawet już kierunku nie baczą, aliści tego akurat dżokej z batem pilnuje... Oczy przymykam, bo te gówniarze przede mną, okrom kurzu jeszcze wzniecają spod kopyt drobinki nawierzchni, która jak trafi w oka środek, ból czyni nie do opisania... Zdało mi się już parokroć, żeśmy metę mijali, ale jakoby i biegu tego cięgiem wydłużają i nowe przychodzi biec okrążenie, ze wszystkich sił o to walcząc, by od stawki nie odstawać... A jeszczem stajennych przed biegiem słyszał, co prawili, że ostatni, co na metę przyjdzie, to po wyścigu na salami odjedzie z tym grubym rzeźnikiem w poplamionym fartuchu, co stoi zaraz za sędziami...
Ano i taka to kondycyja moja, takież tego lata termina, gdzie okrom onego biegu ustawicznie wydłużanego, jeszczeć i skwaru nad wszelką miarę cirpieć przychodziło, a i z utrudzenia bywało, że człek nawet i po szklenicę się nie kwapił, ostatniego pocieszyciela, prosto z flaszy sącząc, niczem jaki podsklepowy menel, od którego się już chyba tylko trunku jakością niezadługo przyjdzie odróżniać... K'temu przyszło, żem już i nawet bez konfuzji czy złości, a z melankoliją jedynie skonstatował, żem pozawczorajszego święta przezacnego 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich imienia hetmana Jana Karola Chodkiewicza w... Baranowiczach przed wojną stojącego:), czy wczorajszego 19 Pułku Ułanów Wołyńskich imienia jenerała Karola Edmunda Różyckiego nie dopatrzył i na czas Was nie uwiadomił, świętowania stosownego i godnego pozbawiając... Tandem, by in futuram podobnych nie uczynić tragedyj, zawczasu uwiadamiam, że 26-go świętują Ułani Grochowscy, a miesiąca domykają Ułani Małopolscy z 9 Pułku z Trembowli...:)
.
Mój druhu biedny! Toż serce krwawi, gdy się to czyta! A jeszczeć, gdy pamięta się, jak to ciężko biega się we śnie... Zgroza!
OdpowiedzUsuńBóg Zapłać za Waszmości współczucie...Choć po prawdzie tom nie myślił tu ludzi straszyć, jeno się wytłomaczyć, czemum o świętach pułkowych nie napisał w porę:)
UsuńKłaniam nisko:)
Przez samo czytanie człowiek się męczy i współczuje... Zawsze mi było szkoda zwierzątek... O śnie mówię. :)
OdpowiedzUsuńToast chętnie wzniosę, najlepiej czymś chłodnym. I za Waćpana także. :)
Mnie to we śnie zabijają. Kiedyś, na przykład, zastałam skazana za czary i sen zakończył się w chwili, kiedy uderzyło mnie chłodne ostrze gilotyny... :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Też straszne... Choć podobno najgorsze jest spadanie...:)
UsuńKłaniam nisko:)
Jak czytam Waszmość jeszcze jednej sprawy zaniedbał, a mianowicie w stosownym czasie podania złożyć o zmianę pierwszych cyfr w PESEL, co by wiele odmiany przynieść mogło, a i sny odmienić.
OdpowiedzUsuńKłaniam z zaścianka Loch Ness
Boję się, że wówczas poważni ludzie, stateczni, w wieku godnym i stosownym, jak Szczur, Vulpian czy Kneź, nie chcieliby nawet ze smarkaczem rozmawiać...:)
UsuńKłaniam nisko:)
Ale wnioskowania o zmianę dwóch cyfr ostatnich jednak nie odważę się sugerować.
UsuńI dodam, że choć okoliczne cieśnie i cieśniny ciasne, co prawda, jak dotąd, a może nawet ciaśniejsze, czegóś jakby łatwiej teraz przez nie płynąć i mimo.
Więc gdyby Pan Wachmistrz obudziwszy się trud opisywania świata całego zechciał jednak kontynuować, to może bym do niego wreszcie wylazła już się nawet nie zastanawiając, czy to na pewno dla niego lepiej & czy warto...
Jeśli komu płynąć łacniej, to mnie jeno pozazdrościć za tem, bo u mnie to ani czółna, ani wiosła, a i czas na to pływanie odbieżał ze szczętem i, zdaje się, z ochotą razem...
UsuńAno i przyznać wypadnie, żem nie pomiarkował zali owe o przebudzeniu słowa się do owego nibyż-snu opisanego odnoszą, czyli też oględnie... do aktywności mojej...:)
Kłaniam nisko:)
Jeszcze oględniej może - są to wszak słowa cytrynowe, które nigdy nie wiadomo, czy w Kosmos wystrzelone nie zostały z zadaniem trafienia w cel międzygalaktyczny jaki??
UsuńTaż jakie międzygalaktyczne traktaty powinny regulować używanie broni z tak ogromnym spectrum działania!:)
UsuńKłaniam nisko:)
Jakaż to broń, Panie Wachmistrzu? Cytrynowa?
UsuńTo już w okolicach preambuły może się okazać, że przez trafienie rozumie się miękkie usiądnięcie z obligatoryjną przerwą na przyrządzenie grzanki z serem.
Bo inaczej jaki sens?
Ja tam swoje wiem...:)
UsuńKłaniam nisko:)
O Wachmistrzu! Nie śnij już więcej takich koszmarów. Może jednak z flaszy przed snem więcej należy pociągnąć - to pomoże w snów przyjemnych śnieniu?
OdpowiedzUsuńBa! Aż takich zasobów to ja nie mam, a to przecie przy tem prosta do alkoholizmu droga, jak się nie umie na ilości jeno humor dającej, poprzestać...:)
UsuńKłaniam nisko:)
Czasu świętowania Waść nie pomijaj, zawdy ten kielich zapomnienia przydatny. A bez toastu pić się nie godzi. Personifikacją chwyciłeś Wasza Mość za gardło wielce, ażem i ja okrążenia rzężąc przebiegła jako takiż łach. A i bat nade mną niezgorszy, a tu odwrotu nie ma. Dla tegoż życzę serdeczności wiele.
OdpowiedzUsuńAno właśnie... ten bat i ten bieg bezkresny... A potem jaki taki jeszcze napisze bzdury, że
Usuń"... ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,
Jeżeli poległym ciałem
Dał innym szczebel do sławy grodu."
Czemu sam nie biegł i nie padł, skoro to takie szczęście?
Kłaniam nisko:)
Poeta żądny sławy chciałby, by i inni tak myśleli. O szczęściu to wiersze i traktaty inni pisali, ale o wałachach skazanych na bieg po resztkę godności, po lepszą sprawność, po ćwiczenia i po niewiadomą jakoś umknęło mojej uwadze, a może jako tabu zakazane. Pozostaje nastrój poprawić farmakologicznie, wylogować się z myślenia, wpuścić światło i udawać, że nie widzimy sypiącego się popiołu z nieatrakcyjnego wałachowego zezwłoku. A póki co, walczymy o każdy dzień i dodajemy sobie piórek do skrzydeł pędzącego... pegaza. Tak trzymać. Kłaniam się równie nisko.
UsuńWypada jeszcze dodać, że póki co, nie wylogowujmy wałachów z życia na własne życzenie. Podnieśmy im jakość życia w tempie slow. On nie musi się ścigać, ale wiele może przekazać, ponieważ zdobył doświadczenie i posiada tzw, mądrość życiową, często cenniejszą niż uczone traktaty. Pozdrowienia dla wszystkich Wspaniałych Wałachów "pędzących" truchtem przez życie.
UsuńHmmm... póki co się jeszcze nie poczuwam, bo pewnie kiedy ten czas przyjdzie, że wiekiem i chorobami znękany prawdziwie już niczem wywałaszone będę konisko... Póki co jednak, zaprotestować sobie pozwolę, że u Wachmistrza i ze sprzętem nienajgorzej, a i ze zdolnościami, tandem może nie między pierwszemi się liczyć winien, ale z pewnością jeszcze między ogierami, a nie wałachami...:)
UsuńKłaniam nisko:)
Toż pisałam o sobie wywałaszonej przez choróbsko. Gdzieżbym śmiała sugerować, że Wachmistrz nie należy do rasowych arabów. Oby tylko koszmary senne nie zakłócały pogody ducha. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńNie w rasie sprawa, a w możnościach... póki co, jeszcze wcale miłych...:) W życiu bym nie pomyślił, że można tegoż słówka do niewiasty odnieść...:)
UsuńKłaniam nisko:)
Wczoraj zastanawiałem się, czy dawać ten link, ale przypomniałem sobie, że mam zgodę Zacnego Wachmistrza na tego rodzaju wpisy. Bądźcie tacy dobrzy, Lectorowie moi mili, i zajrzyjcie w sen Torlina.
OdpowiedzUsuńhttps://torlin.wordpress.com/2015/07/12/kolorowy-sen/
Warto było poczytać. Gdy człowiek sobie to wyobrazi, reaguje tak samo jak Ty.
UsuńBardzo dziękuję
UsuńNa wszelki wypadek potwierdzam: masz zgodę dożywotnią:)
UsuńKłaniam nisko:)
Koszmary! Od samego czytania brakuje tchu. To już może niech zostanie tylko snem, w życiu nikt Wachmistrza nie przerobi na salami!
OdpowiedzUsuńnotaria
Na jawie i na trzeźwo z pewnością!:)) A tych innych stanów zacznę się chyba jednak lękać...:)
UsuńKłaniam nisko:)
Jeszcze będzie cudownie! W tym celu najlepiej przyjedź na kilka dni nad morze, to będziemy słuchać odprężającego krzyku mew. No bo też sen istotnie straszny, zwłaszcza jeśli to były wyścigi wałachów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
A wiesz Vulpianie, jak te mewy strasznie tupią? Nie do wytrzymania...
UsuńWczoraj właśnie żeśmy z Panią_Mego_Serca ze smutkiem skonstatowali, że co nam się zdało, że wrześniem dni parę jakiego wytchnienia złapiemy, to widzę, że nie zanosi się na to... Ja nic o wałaszeniu kogokolwiek nie wspominałem:)
UsuńKłaniam nisko:)
A cóż mają o snach swoich pisać różne babcie?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam życząc aby sen taki nigdy sie nie powtórzył.
Nie wiem... Nigdy nie byłem i nie będę babcią...:))
UsuńKłaniam nisko:)
Jesteś usprawiedliwiony bo biegłeś w zaprzęgu
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Hmm... No toś mi, Wasze, klina zabił... Bo co, jeśli jednak nie w zaprzęgu?:)
UsuńKłaniam nisko:)
W śnie drogi Wachmistrzu i arabskiej rasy ogier i szkapina niedożywiona, z maneża wypięta, biegną równo……..czyli stoją w miejscu. Więc pędź do przodu razem z końmi pełnokrwistymi, bo do mety i tak nie dotrzecie. Przynajmniej tej wyśnionej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Hmm... nie wiem już doprawdy, którą perspektywę bym wolał...
UsuńKłaniam nisko:)
Gdy człowieka zacnego i robotnego jako Wachmistrz, tak srogie termina dopadają, zapewniam Waszeci - nie wstyd to ani hańba żadna o najgodniejszych nawet świętach przepomnieć. Ułani tam w Niebiesiech na pewno to Waszmosci wybaczą, jako i Czytelnicy tutaj ;)
OdpowiedzUsuńSen Waszmość zaiste miałeś niezbyt pokrzepiający, ale wejrzyj na to od innej strony.. Owy utrudzony ponad miarę konik dotarł wreszcie na metę, a ktoś spośród publiczności ulitował się i wykupił go z łap rzeźnickich... Dostał konik sowite wynagrodzenie za lata harówki i odpoczywa teraz zasłużenie w wygodnej stajni, ciszy spokoju, atencji wszelakiej mając pod dostatkiem :)
Co zasię tyczy upałów niedawnych, mordęga to rzeczywiście nadludzka z tą duchotą. Uspokoiło się teraz trochę, ale ale bardzo bym nie chciał, żeby popadło to w skrajność i nazbyt szybko zimno i ciemno się zrobiło.
W tem roku mam po temu osobiste swoje powody, więc miejmy nadzieję, iże dobra pogoda jeszcze się utrzyma...
To z rzeźnickich łap wykupywanie się zdarza, choć po prawdzie jednemu koniowi na tysiąc... tandem pociecha to marna, bo przy mojem szczęściu do losowań wszelkich, z pewnością bym tejże loteryi nie wygrał... Skoro Waszmości aura słoneczna się utrzymała, to i ja tego Ci, Kawalerze, życzę, osobliwie, że Pani_Mego_Serca pora jesienna jeszcze niemiła...
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)