16 czerwca, 2012

O inszych twarzach Wieniawy...


  Miałżem rzec, że o wszytkich Wieniawy obliczach pisać będę, alem pomiarkował, że wszytkich to nie wiada zali i Onemu znać było... tak czy siak o to idzie, by wszytkim co Onegoż  jeno jako birbanta, szaławiłę, bałamuta niewieściego (ponoć niezrównanego w tem względzie:)) i galanta salonowego pomną, w całości podług i zasług, i przewin wystawić...
  Dziecię, któremu trojga imion (Bolesław Ignacy Florentyn) nadano, porodziło się w Maksymówce pode Lwowem 26 lipca 1881 roku we familii o wielce starych szlacheckich tradycyach. Między przodkami swemi miał ów młodzian powstańców i z Listopadowego, i ze Styczniowego Powstania, tedy nie dziwno nam, że całeż Onego wychowanie wybitny rys patryjotyczny mieć musiało.
  Pokończywszy gimnazyum we Lwowie, przyszło się do nowo nabytego majątku familijnego w Bobowej przenieść, tedy i matura w Nowem Sączu pisana, dodajmyż z opóźnieniem trocha, bo nasz młodzian klas jednak repetował:)) I tutaj pierwsza z tych Wieniawy twarzy, o której mało komu wiedzieć, że studyów pokończył (z wyróżnieniem dodajmyż!!!) na Lwowskiem Uniwersytecie, pełnoprawnego tytułu doktora nauk medycznych otrzymawszy Anno Domini 1906. Nawet i praktyki podjął u wielce cenionego okulisty, professora Burzyńskiego! A przecie jeszcze studentem będąc, w kręgi lwowskiej cyganerii postąpił, co się najochotniej w podziemiu kawiarenki Sznajdra zbierała. Udziwisz sie zapewne, Czytelniku Miły, całej przyszłej sławy alkoholowej Wieniawy znając, aleć pomimo person znamienitych, za kołnierz nie wylewających, których młodzian nasz był tam zapoznał (Przybyszewski, Staff, Kasprowicz, Żuławaki(Jerzy), Makuszyński), Bolkowi jeno wody sodowej z sokiem malinowem u Sznajdra pić było...:))
   Za Przybyszewskiego podszeptem pierwocin pióra, pono nader mrocznych, popełnił i tam też, we Lwowie najpierwszych jegoż frasunków miłośnych Mu rozstrzygać przyszło. Burszem wciąż będąc, zaręczył się z poznaną na potańcówce studenckiej, Marią Balatsis, było nie było... córką rektora! Jednakowoż na inszem balu, za sprawą "białego walca", przy którem Marysię ubiegła blondyneczka pewna, co na Wieniawę parol zagięła, narzeczeństwo zerwano i świeżo upieczony doktorek poślubił ową blond piękność, Stefanię Calvas, adeptkę konserwatorium lwowskiego. Za jej to sprawą i zapewne...własnej duszy artystycznej pociągnął w świat daleki, a blejtramami świeżem olejem pokrytym pachnący... Studia poczęte na berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych porzucił dla Paryża, ówcześnej Mekki wszytkich mistrzów i wyrobników pędzla i dla  Montrparnasowych wędrówek...
  Stefania, ku karyerze operowej mierząc,  na nauki do słynnego ówcześnie Jana Reszke się wpisała, Wieniawa zasię w malarskiej Akademii Colarossi począł brać nauk swoich. Imaginacyję mam sporą, tedy zdoliłem sobie tego fanatyka munduru wystawić w stroju, w jakiem się w on czas pono nosił: w wąskich spodniach sztruksowych, koszulinie bufiastej, kapeluszu z kresami szerokiemi i w pelerynie, owym znaku rozpoznawczym malarzów paryskich:))) Zali się to i inszym uda, nie wiem:))
  Wielce Onemu na plus zapisać, że wrychle pojąwszy mierność talentu własnego w tej mierze, nie zamęczał świata płodami pędzla swego. Rzuciwszy się w wir działań inszych, więcej piórem wojować Mu przyszło. Twarze kolejne to: współzałożyciel Towarzystwa Artystów Polskich w Paryżu (1911), a w ramach tegoż twórca Koła Nauk Wojskowych. Pisywał satyryczne szopki a' la krakowski "Zielony Balonik", korespondencyje do warszawskiego "Świata" (ach, te honoraria w złotych rublach!:))... nawet wystąpił jako Czepiec w wystawionym na scenie "Weselu" Wyspiańskiego! A przy tem, przy coraz i więcej luźnem małżeństwie ze Stefanią, amorował się i brylował po kawiarniach, śród bohemy emigracyjnej naszej, podbijając wszytkich polotem i dowcipem... No...może nie wszytkich: brunetka pewna imieniem Bronisława, małżonka wielce znanego mecenasa Leona Berensona, nie skrywała, że Go ma za "zmanierowanego kabotyna" i "tandetnego kawiarnianego casanovę". Dodać wypadnie, że Onej niechętne afekta Wieniawa odwzajemniał w pełni... ani dumając pewnie, że Fortuna nie takiemi afektami się już bawiła:))
   Nie wiem, zali owo młodopolskie rozchwianie i życie doraźne, bez celu jakiego głębszego tak bohaterowi naszemu dojadło, czyli też wiew wojny nadchodzącej czując, ku wojennym rzeczom się obrócił... Koło Nauk Wojskowych wrychle do Związku Strzeleckiego niejakiego Józefa Piłsudskiego przystąpiło (1913) a insza z fantasmagorii, co bohatera naszego ujęła była koncepcyja Turcji przyciągnięcia dla sprawy polskiej. Temuż i założono Towarzystwa Polsko-Tureckiego Badań Nauki i Literatury, któremu Wieniawa sekretarzował ochotnie...
  Paryski oddział Strzelca szkolił się na broszureńkach jakich i po parkach paryskich ćwiczył (z kijami na sznurkach) musztrę i taktykę... Bolesław, kursu podoficerskiego pokończywszy, patent sekcyjnego uzyskał i w temże charakterze wykładu, przybyłego na inspekcyję, Piłsudskiego wysłuchał (21 luty 1914)...
  Mało kiedy się tak zdarza, by jakiej wielkiej  czyjej życia odmiany się tak dało, niemal co do godziny oznaczyć... Pewnie, że u Wieniawy już i grunt był po temu uszykowany, aleć charyzma Komendanta przyszłego być musiała niepomierna, skoro po tymże wykładzie (i długiej po niem rozmowie), Bolek tak do brata swego pisał: "Od dziś uważam się za żołnierza, nareszcie mam wodza.” A przecie nie gimnazistę jakiego Piłsudski swym urokiem uwodził, jeno męża statecznego! Hmmm....no z tą statecznością tom się może i zagalopował krzynę:)) Szłoż mi o to, że dojrzałego, w latach przecie chrystusowych...i to człeka, co na uwodzeniu i porywaniu za sobą znał się jak nikt:)) A przecie od tejże chwili, Wieniawa po żywota kres będzie najwierniejszym z wiernych; Lechoń napisze, że Wieniawa żył dla Komendanta, czując, że w ten sposób najpiękniej żyje dla Polski; Cat-Mackiewicz Go nazwie wachmistrzem Soroką Piłsudskiego...
c.d.n. 

15 czerwca, 2012

O skutkach wychowania na rymach Broniewskiego, medycynie krajowej i procedurach oszczędnościowych...

  Trafiło się niedziel temu dwie nazad, że Wachmistrzówna nocą na alarm bić poczęła, że nam tam kto nibyż pod oknami buszuje... Wachmistrz, na rymach Broniewskiego chowany*, porwał się ze snu głębokiego i myśląc nie nadto wiele (co się powoli staje nader przykrem stanem chronicznem:((...), pognał czem prędzej boso schodami w dół z pięterka, co się skończyło tak, że może nie tyle "runął żelaznym wojskiem", co runął w ogóle, a by upadku jako hamować, nóg rozłożył, jako nie przymierzając... tfu, a cóż ja będę przymierzał!!!
  Dosyć rzec będzie, że wyhamował, jeno stopa bosa i niczem niezbrojna w starciu z podpórką poręcz podtrzymującą okazała się cokolwiek od żelaza słabszą... W amoku jeszcze dokonana inspekcyja podwórza ujawniła jakich kotów zajętych sobą tak bardzo, że złorzeczenia Wachmistrzowe za nic miały... Powlókł się zatem Wachmistrz ku łożu nazad, co się stać miało do rana łożem boleści, zasię salwowany jakiemi maściami i okładami, już w dni parę nogę do jakiego takiego stanu prawie przywrócił... Że prawie ponoś jednak różnicy czyni niemałej, uległ był Wachmistrz namowom wszytkich, co go byli radzi u medyków widzieć i koniec końców nawiedził był te przybytki szatańskie... Jegomość Roentgen, po niemiecku mrukliwy, przecie chyży i skwapliwy, wyjawił niebawem, że "stwierdzono odłamanie kłykcia przyśrodkowego głowy paliczka środkowego V palca stopy lewej", z czegom pomiarkował tylko pierwszego i ostatniego słowa, tusząc że te w środku to nie są wulgaryzmy jakie...
  Jejmość, co się mną nibyż w tej medycynie zajmuje od kontaktu pierwszego, rąk załamała, zaczym wyprawiła mię czem rychlej z glejtem do chirurga, prognostykując mi niedziel parę w gipsie i nawet jakich porad udzielając względem odleżyn niechybnych etc. etc.   Że tegoż niemal samego prognostykowała mi Pani_Wachmistrzowego_Serca, familii z pół jeszcze tudzież wszyscy krewni i znajomi Królika, tom się rad nierad z tąż ekspektatywą pogodził....:((
  Zwiedziwszy jeszcze kilka tych medycznych przybytków, gdzie chirurg luboż absencyjonował, luboż mię za nic miał, jako i wypisane na tem glejcie "cito", trafiłżem do niewiasty nareście, co się mię przyjąć zgodziła łaskawie, tandem przez godzin następnych parę żem co do najdrobniusieńkiej kropki na ścianie był poznał tegoż kurytarza przed onej gabinetem, tudzież przypadłości z najmniej dwóch rot połamańców, co się sprzysięgli w temże samem ją dniu molestować o krzywdy jakie swoje, że już nie wspomnę o żenujących swarach względem kolejności swojej, w których i mię nie oszczędzono...
  Nareście jakem ku onej dopuszczony został, nie bez utarczki z koślawcem inszym w gębie za to biegłym (oby ci tak wszystkie zęby wypadły oprócz jednego, a ten jeden oby cię bolał po żywota kres, pohańcu!) i onej wyłożył był o cóż się rozchodzi, tom na leże powędrował niewysokie, gdzie mi ów palic najmniejszy ćwiartką gazy od sąsiada oddzielono, zasię całość wcale zgrabnie okręcono plastrem, że to nibyż ów zdrowy będzie tego połamańca usztywniał... Do tego garść zaleceń, bym się nie przemęczał nadto, lek na obrzęk zażywał i "następny, proszę!"
  Nie powiem, iżbym się nie zdziwił (nie iżbym się tego gipsu napraszał, bo cależ przeciwnie:), choć to i tak nic względem osłupienia Pani_Wachmistrzowego_Serca, połowy familii, tudzież wszystkich krewnych i znajomych Królika... Dopierom doma, jadłem co nieco pokrzepiony po dniu o suchym pysku spędzonym, tudzież dwoma flaszami "Brackiego", których żem wypił w czasie, w którym Wehrmacht, na charkowskiej murawie, holenderskie pospolite ruszenie na proch i pył miażdżył, iluminacyi żem był doznał względem przyczyn tak nieortodoksyjnego leczenia... Najwidniej żem był trafił do przychodni, co przetargu w Enefzecie wygrała, bo była najtańszą!

_________________
*...i pod drzwiami staną, i nocą
     kolbami w drzwi załomocą -
     ty, ze snu podnosząc skroń,
     stań u drzwi.
     Bagnet na broń!
     Trzeba krwi!

14 czerwca, 2012

Święta Pułku 3 Ułanów Śląskich jako i 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich...

  Znów mi świąt dwóch w nocie jednej złączyć przyjdzie, o coż dumam, że mię ani ci z Pułku 3 Ułanów Śląskich, ani ci z 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich nie usieczą, jako już pomiędzy nich, w szeregi "Błękitnego Szwadronu" postąpię...:)
   Tradycyj 3 Pułkowi szukać w czasach Księstwa Warszawskiego, zasię Królestwa Kongresowego i walk powstańczych Anno Domini 1831. W nowszych czasach 3 Pułk Ułanów się rodził wraz z I Korpusem Polskiem  na rosyjskiej (a ściślej: białoruskiej) ziemi, w Bobrujsku. Za rozbrojeniem onegoż przez Niemców (maj 1918), żołnierzów lwia część się ku Warszawie przedostawszy, w nowem polskiem wojsku od jesieni formowanem mieśćce swe nowe znalazła. Takoż i z 3 Pułkiem było: odtworzono go W Warszawie (szwadron jeden w Dąbrowie Górniczej) i pierwszemi zadaniami onegoż były...asysty pogrzebowe... dla których przyczyny kilka zaprawionych rozgoryczeniem niejakiem żurawiejek powstało:
"Za pogrzebem szarżą leci,
  To ułanów jest pułk trzeci."
 "Alejami z lancą leci,
   To jest pułk ułanów trzeci."
  " Po Alejach szarżą leci,
   To jest pułk "Warszawskie Dzieci" *
   "Z adiutantów i malarzy,
    Trzeci pułk karawaniarzy."
    "Z aptekarzy i malarzy,
     Ma Warszawa pułk gówniarzy."
    W wojnie z bolszewikami karta wielce chlubna, z której najpryncypalniejszych jeno bojów wyliczę:  zagon na Baranowicze (13 marca 1919), akcyja na Łuniniec i  walki o Mińsk (od 19 kwietnia do 19 sierpnia), wypad na Łokiszyn (13-14 czerwca- i dla tejże to batalijej uczczenia święto pułkowe właśnie na 14 czerwca naznaczone) i akcya na Słuck (10 sierpnia). Dowodził w tem czasie pułkownik Cyprian Bystram, a jak dowodził, żurawiejka poniższa dowodzi:)
"Śpi spokojnie każda mama,
   Gdy ma syna u Bystrama."
   Walk następnych w wyprawie kijowskiej (Nowa Hebla, Kniahiń) już jeno spominam, by bitwy wielce ważkiej pod Cycowem w czasie "cudu nad Wisłą" podkreślić. Tamże właśnie Bystramowi chłopcy, pospołu z 7 Pułkiem Ułanów (Lubelskich) Rossyjan zatrzymali, zasię odrzucili precz... Bitwa ta, na tablicy Pomnika Nieznanego Żołnierza między najpryncypalniejszemi tamtej kampanijej policzona została.
   Epizodem jedynie pod Kraków pułku przenosiny, zasię na stałe od 1922 roku, już jako Pułk 3 Ułanów Śląskich, w Tarnowskich Górach rezydował, coż niejako nagrodą było za udział w Śląska po plebiscytach i powstaniach przejmowaniu.
 "Jedzie ułan - dupa w chmurach,
  To jest pułk w Tarnowskich Górach."
   Wrześniem 1939 roku, w obronie Śląsku ciężkich walk pod Tarnowskimi Górami stoczywszy, z całą Armią "Kraków" do odwrotu przymuszony, cofał się, boje osłonowe nieustanne tocząc, na Pińczów, Busko, pod Baranowem przepraw na Wiśle bronił. 16 września skrwawił wielce w walkach o Tarnogród, by na koniec do nieszczęśnego "trójkąta bermudzkiego"(Hrubieszów-Tomaszów Lub.- Krasnystaw) wpodle Tomaszowa Lubelskiego dotrzeć, gdzie z górą sto tysięcy wojska rozmaitego z robitych dywizyj najmniej kilkunastu, walki rozpaczliwe toczyło, by się ku Rumunijej przebić... Niestety, od wschodu przez wiarołomców sowieckich naciskani, zasię od zachodu i południa przez Niemców osaczani, najczęściej w tą drugą niewolę iść woleli... jakże słusznie, jak później Historia ukazała... Czytaczom uważniejszym tych pułkowych spominek może i już uwagi zwróciło jak wielu pułkom tam właśnie; pod Krasnobrodem, Tomaszowem, Józefowem... szlaku bojowego kończyć przyszło...
   Ano i nie inaczej ze śląskiemi ułanami było... a jakby się komu mapy zachciało przepatrzyć właśnie onej prawidłowości dostrzeże, że od Tarnogrodu ku Tarnawatce niemal ku północnemu wschodowi szli, zasię znów ku wsi Rogóźno, gdzie pułku rozbito, toż niemal prosto ku południowi, a znów ku lasom wpodle Ulowa, gdzie kapitulować przyszło... toć już na zachód droga... prosta droga ostatnich nadziei i nadziei tychże umierania...
  W tejże wojnie trzykrotnie jeszcze 3 Pułk Ułanów się objawiał światu, raz w konspiracyi głębokiej gdzie go w ramach AK w miechowskiem obwodzie jako części 106 Dywizji Piechoty AK odtworzono; dwa na italskiej ziemi, gdzie przy Drugiem Korpusie Andersa z jeńców polskich z armijej niemieckiej wziętych nowych jednostek czyniono. Tameczny 3 Pułk Ułanów Śląskich był już pułkiem na wskroś pancernym, aleć w walkach już udziału wziąć nie zdążył...
   Trzeci, co miana tegoż zażywał (choć już bez Śląskich, mimo że ich barwy nosił), to 3 Pułk Ułanów Wojska polskiego, co się Ludowem zwało... Frontowe ich dzieje to przyczółek warecko-magnuszewski, Wał Pomorski i szarża pod Borujskiem sławna, bodaj w wojnie tej ostatnia kawaleryjską taka... Chwały im jednak odjąć przyjdzie za walki po lasach później bratobójcze, toczone przeciw niedobitkom akowskim...
                                               *   *   *
    21 Pułk Ułanów Nadwiślańskich tradycyjami się wiązał do 1 i 2 Pułku słynnych Ułanów Nadwiślańskich, coż ich jeszcze z Legionami Dąbrowskiego nam pospołu spominać... Pisać mi jeszcze i szerzej o Legii Nadwiślańskiej przyjdzie, tu jeno o tejże wielce smutnej Napoleonowej komendzie, co ich w 1807 roku, gdy po latach tułaczki wreszcie ku Polsce szczęśna gwiazda przywiedła, ze śląskiej już ziemi pod komendę króla westfalskiego Hieronima (brata Napoleonowego) posłano... Najpewniej cesarzowi o to szło, że między legionistami dawnemi moc republikanów było, co koncepcyi cesarskiej by Xięstwa Warszawskiego urządzanie na arystokracyi i szlachcie zeprzeć zagrozić mogło... Tak czy siak żurawiejka po latach przez następców śpiewana:
"Chociaż Wisły nie widzieli,
Nadwiślańskich miano wzięli." 
może to i żartobliwie traktuje, ale podług mnie Nadwiślańcom pierwszym większej krzywdy uczynić nie można było:((
  Nowożytni następcy najpierw się 11 Pułkiem Strzelców Granicznych zwali i jako takich ich w Starej Wsi pod Warszawą w lipcu 1920 formowano. Rychło jednak miano im pomieniono i już pod tem dziś nam znanem na Wołyniu w 1921 roku granicy pilnowali, nawiasem wielce to sobie chwaląc:))
"Kto chce żołdu oprócz gaży,
  Niech służy w granicznej straży."
   Interesujące wielce, że za święto pułkowe Święto Matki Boskiej Nieustającej Pomocy uznano (27 czerwca), a jeno dla tejże przyczyny, że to z terminami letnich obozów kolidowało, przeniesiono go na 15 czerwca, czyli dzień sztandaru wręczenia. Osobliwością pułkową było też obchodzenie poszczególnych świąt szwadronowych...
   W Międzywojniu pułk stacyonował w Równem. Na wojnę 1939 roku wyruszył w składzie Wołyńskiej Brygady Kawalerii, z którą juz 1 września pokazał światu, że mądrze dowodzona kawaleria i z czołgami umie sobie poradzić:) W słynnym boju pod Mokrą to Niemcy blisko setki czołgów i wozów pancernych na polu stracili, a natarcie niemieckich dwóch pancernych dywizyj na dni dwa wstrzymane zostało... Insza to rzecz, że powodzenia nam najwięcej armatkom przeciwpancernym zawdzięczać i pociągowi pancernemu, co ułanów wspierał, ale to wagi tegoż sukcesu nie umniejsza przecie... Przykrzejsze cyrkumstancye za odwrotem się zdarzyły, gdzie pułki wszytkie srogich strat poniesły, takoż wrychle w bojach pod Ostrowami i Cyrusową Wolą (pn-wsch od Łodzi) się pułk tak wykrwawił, że niemal istnieć przestał... Części się pofortunniło do Andersa na południe się przebijajacego dołączyć, część się 19 września do Warszawy okrążonej przebiła...
  Za Wrzesień 1939 Pułk Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari odznaczon został. Tradycyj tak szczytnych Małopolski Klub Rekreacji i Turystyki Konnej imienia 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich kultywuje rokrocznie wystawiając (częstokroć pospołu ze Szwadronem "Niepołomice" w barwach 8 Pułku) Kawalerię Małopolską...
____________________
* miano "Dzieci Warszawy" używane było do 1924 roku 

12 czerwca, 2012

Święta 8 Pułku Strzelców Konnych i 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich...

   Frasunek żem miał w tem tygodniu niemały, bo jakobym  o pułkach wszytkich za porządkiem pisać zamyślał, ani by czasu stało o czem bądź jeszczeć i inszem spomnieć, bo i nie dość, że święta cztery, to jeszczeć i takich pułków jako 2 Szwoleżerów Rokitniańskich czy Pułk 3 Ułanów Śląskich, leda spomnieniem zbyć się nie godzi...
  A że Ociec mój mię napominał zawżdy, bym się nie między te milijony liczył, coż mózgowie jeno noszą, aleć między te tysiące, co ich jeszczeć i kiedy niekiedy używają, a i najchętniej jeszczeć między seciny tych, coż tego ze skutkiem pomyślnem czynią, tedym i ja umyślił, że not złączywszy, o dwóch pułkach pisać będę pospołu...  Dziś zatem o 8 Pułku Strzelców Konnych z Chełmna, dla święta jegoż dzisiejszego, zasię o szwoleżerach, co jutro świętują...:))
  Za wojny z bolszewikami pułk nie nadto miał się okazyi wiele gwoli wykazania, boć go dopiroż wrześniem 1920 roku we Włocławku konstytuowano. Aliści początki onegoż wcześniejszego, między inszemi Dywizjonu Syberyjskiego słynnego sięgające, o czem za osobną okazyją opisania przewag naszych na Syberii dokonanych pisać będę*. Tu się jeno do żurawiejek kilku odwołam, co tych zdarzeń upamiętniały:
  "Słuchaj: strzelcy my z Syberii,
    Sławni z szarż, burd i brewerii."
   " Słuszaj: strielcy my z Syberii,
    Sławni z szarż, burd i brewerii."
 Osobliwością pewną udział wDywizjonie kilku byłych mnichów, coż assumptu do żurawiejki dało:
  "W ósmym pułku strzelców konnych,
     Samych braci masz zakonnych."
   Wielce mi to osobliwe cyrkumstancyje, tem ciekawsze, że nie pierwszy raz mi się z tem spotykać, by tamtem czasem wielu habit porzucało, by szabli przypasać.
   Pułk w Chełmnie stacyjonując, przypisan był do służby ustawicznej w gotowości bojowej pełnej za przyczyną burd ustawicznych przez Niemców gdańskich czynionych. A że i w zawodach licznych hippicznych trofeów sporo zdobywano żurawiejka kolejna:
   "Same pany i sportsmeny,
     Ósmy strzelców to nie treny**."
    "Wyścigowcy i sportowcy,
      Ósmy strzelców konkursowcy."
     "Choć najmłodszy z naszej broni,
       Po mistrzowsku zawsze goni." 
      "Tęga mina, kieszeń pełna,
        To jest ósmy strzelców z Chełmna."
   Święta na 12 czerwca dla uczczenia rocznicy sztandaru ufundowania przez obywatelstwo Ziemi Chełmińskiej w 1924 r.
   W czas wojny wtórej w ciężkich walkach na Pomorzu strat ciężkich pod Świeckiem doznał, zaczem jeno niedobitkom się z pułapki "korytarza pomorskiego" wydostać udało, by wziąć udział w bitwie nad Bzurą, gdzie wielce dzielnie znów pod Ozorkowem stawali. Szwadronowi jeno jednemu się do Warszawy przebić udało, w której obronie do końca walczył na Dolnem Mokotowie.
  Tradycyj tegoż pułku dziś Klub Jazdy Konnej "Joker" z Działowa strzeże, takoż Koło 8 Pułku Strzelców Konnych w Chełmnie samem.

                                                                    *    *    *
   Zaczem co o 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich popiszę, godzi się samego pojęcia objaśnić, takoż historyi sporu pewnego, co światła kapkę rzuci na nazwy pułków naszych w Międzywojniu:) Miano samo się z francuskiego (chevau-léger, od cheval - koń i léger - lekki) wywodzi i oznacza jedynie, że to kawaleria lekka (bez pancerzy i ciężkich koni do szarż przełamujących). W Polszcze najwięcej znani szwoleżerowie gwardyi Napoleona z lat 1807-1815 byli, ale że tamtym not osobnych, a i to wielu zapewne poświęcić przyjdzie, dziś jeno spomnimy o nich, że to do tejże tradycyi się szwoleżerowie nasi czasu Międzywojennego odwoływali...
  Jako się wojsko nasze w ośmnastem roku formować poczęło, jenerał Dowbor-Muśnicki był się z piłsudczykami zeswarzył o starszeństwo pułków ułańskich swoich, co ich przy swojem I Korpusie w Bobrujsku formował. Że tradycyj z Księstwa Warszawskiego nie po to sięgali, by teraz pola w pierwszeństwie ustępować jakim chłystom z Legionów się wywodzącym. Nie chciał Piłsudski tegoż sporu zaogniać; nadto Mu na scalaniu armijej zależało, a przy tem Dowbor świeżą sławą wodza powstania wielkopolskiego opromieniony... tandem Marszałek ustąpił onemu...
   Jednak, jak mniemam, za Wieniawy poduszczeniem, inszego wyjścia znalazł, by i legionistom honor oddać. Niechajże Dowbor ma swoje: 1,2 i 3 pułki ułańskie... tym, co się z Legionów wiedli (dawne pułki ułanów legionowych przy I i II Brygadzie) przyznano miano szwoleżerów właśnie i przez całe Dwudziestolecie, gdzie bądźkolwiek kto pułki ułańskie wyliczał: pierwszych szwoleżerów wymieniał:))
  Protoplasta: 2 Pułk Ułanów Legionowych się najwięcej szarżą niezwykłą pod Rokitną dokonaną był wsławił. Szczegółów ciekawych odsyłam tutaj, od siebie jeno rzeknę, że wszelkich porównań, co Rokitny do Somosierry porównują, bym za nietrafne miał... Przyznam, że gdyby mię kto przymusił w szarżach tak szaleńczych udziału brać, wolej mi na bateryje armat doby napoleońskiej (coż jeno raz za cały szarży czas wypalić zdążyły) gonić, niźli przeciw okopanym i wstrzelanym karabinom maszynowym... Do opisu bym jeszczeć dodał, bo się czytającemu owych piętnastu poległych kresem strat może wydać, że mało kto ranion w tem starciu nie został, a do okopu rosyjskiego czwartego już jeno dziewięciu jeźdźców dotarło... Przy opisie jeno obraz sławny Kossaka, tedy tutaj bym konterfektu ś.p. rotmistrza Zbigniewa Dunin-Wąsowicza, dowodzącego tą szarżą pomieścił pragnął:  
  Pułku, coż z całą II Brygadą w lutym 1918 pod nieodległą od Rokitny Rarańczą się przez front przedarł, zasię pod Kaniowem poszli w kolejny bój srogi, de facto odtwarzać było trza i tegoż czynić poczęto w listopadzie już ośmnastego roku z żołnierzów pułku dawnego legionowego. Styczniem 1919, skutkiem opisanej między Dowborem a Piłsudskiem utarczki, przemianowan na szwoleżerski, a w czerwcu miano Rokitniańczyków otrzymał i odtąd na dzień onej szarży przesławnej (13 czerwca) mu święta obchodzić...
  W Międzywojniu pułk w Starogardzie stacyjonując, w tejże samej, co i 8 Pułk Strzelców Konnych, Brygadzie Pomorskiej przynależąc, pospołu z niemi losów wrześniowych dzielił, w tech samych mieśćcach krwawiąc... O jednej jeszczeć bym tu zdarzeniu chciał spomnieć, aleć o tem lepiej strona szkoły w Giżycach powie...

_________________________
* temu też to i upamiętnienia wielce godne, bo jeślić mię pamięć nie zwodzi, to od posiłków czeskich pod Grunwaldem (nota bene po stronach obu:)), toć chyba nasza jedyna z Czechami okazyja, by co o braterstwie broni móc rozprawiać...
** "trenami" tabory zwano potocznie... (że się niby podobnie ciągną:))

11 czerwca, 2012

O budowaniu dawniejszem...

   Anegdota ode której począć bym dzisiejszej pogderanki pragnął, zdarzyła się za  końcem XIX stulecia, w Łodzi, co w on czas rozkwitała manufakturami i nowemi bogaczami nad podziwienie, co nader obrazowo wystawił Imć Reymont w księdze swej sub titulo "Ziemia obiecana", a potem też z kunsztem mniejszem, aleć i tak nader, jak na się udatnie, Imć Wajda, specyalista od ruchomych obrazów kręcenia (choć nie tylko) wystawił pod temże samem tytułem.
  Bogacz jeden, świeżego majątku nad miarę nabywszy, a uciechy w tem najwięcej najdujący, by się owem grosiwem przed inszemi jakoż najwięcej wynosić, umyślił był pałac nowy sobie stawiając, podłogę w najgłówniejszem salonie złotemi monetami wybić. Że w czas owy ziemie nasze pod carskim władaniem się najdowały, tedyż monetą najdrobniejszą, w grę wchodzącą, były carskie półimperiały, 5 rubli w nominale wartające. Jako kto jeszcze "Chłopów" podobnym czasem się dziejących pomni, to tam się Kuba u Boryny na służbie ostać godzi na rok nowy za trzy ruble i dwie koszule nowe, tandem pojmujecie, że już jedna moneta takowa majątek znaczyła... Bogaczowi przecie doradzono, zaczym crimen obrazy majestatu popełni, by się do cara o zgodę łaskawą udał, boć to przecie, jakoby onej monety nie kłaść, przyjdzie abo po obliczu cesarskiem deptać, aboż cesarza licem ku ziemi obróciwszy, orła dwugłowego na rewersie postponować... Tak źle i tak niedobrze, tedy bogacz zafrasowany, a tiurmie, knutom i Sybirowi cale nie tęskny, iście z supliką, w której rzeczy akuratnie przedstawiwszy, o permisyję stosowną się ku carskiej kancelaryi obrócił.
  Ano wiadoma to sprawa, że carska wola nierychliwa, tedy przyszło budowy strzymać, mularzów póki co pozwalniać i zgody z Peterburka pilno wypatrywać. Nareście list ważny, pieczęciami carskimi sygnowany był przyszedł; bogacz na wyprzódki pieczęci łamie i wraz czyta...że zgody cesarskiej owszem udzielono, aleć jeno pod tąż kondycyją, że będzie owe mińce sztorcem stawiał...:)))
   Tejże historyi spomnieć mi przyszło, jakem druha jednego swego w dworzyszczu Onegoż nawiedzał. Domostwo, skrzydłem dawnego dworku będące, ledwo już stoi, a to za kolejnymi przyczynami wizytujących je w swoich czasach gości, jako to niejakiego Szeli Jakuba z kompaniją wesołą swoją, za których wizytą dworek dachu się wyzbył i więtszej ścian połowy;  jako też  krasnoarmiejców,  nie mniej uweselonych tem, że do bateryi harmat niemieckich, dwa stajania dalej okopanych ośmiokroć z haubic wypaliwszy, jeno raz trafili, a i to nie z tej strony dworku, co by się zdało...
  Takiemi to czy inszemi wizytami sprawiono, że małoż co w dworku jest  wiek jegoż dziecięcy pamiętającego, okrom belki naddźwierznej z czcią chowanej, dla roku na niej wyrytego: "In Nom. Chri. Anno Domini 1674" i podłogi w sieni ceglanej, cale niezgorzej one wojny i gości znoszącej. Czyli też i pawiment ów nie starszy, dociec niełacno, bo ponoś przódzi na tem mieśćcu inszy, jeszczeć dawniejszy dwór stał, co go Szwedy pospołu z gospodarzem broniącym z dymem puścili, a synowiec ubitego nowy dom na starem obrysie odbudował...
  Tak czy siak, co mnie udziwiło, że owe cegły właśnie sztorcem były stawiane, najmniejszem ich bokiem ku górze. Dla stóp setek po nich stąpających przez wieki poloru niemal marmurowego nabrały i gładzi niemałej, a jakoż mię Gospodarz Przemiły upewniał; do wojny jeszcze znać było na belkach odrzwiowych ślad pierwocin ich kładzenia, co jakie dwa cale wyżej obecnej posadzki by się liczyło. Co inaczej tłomacząc: znakiem widnym by tegoż było, że cegły one najmarniej do połowy już starte są i jakoby je kładziono manierą oszczędną, powszechniej zażywaną, co się cegłę na płask kładło, jeno węższą stroną ku górze, niechybnie by się to już i do piachu samego, pod niemi będącego, przetarło...
  Co rzekłszy, konkluzyj z tegoż, bractwu spółcześnemu kielnią się trudniącemu, a baczącemu jeno, by jak najtaniej pobudować, dedykuję...

09 czerwca, 2012

Święto 5 Pułku Strzelców Konnych...

  Najpierwszy 5 Pułk Strzelców Konnych się ze słynnego zgromadzenia szlachty zbrojnej pod Łowiczem Anno 1807 wiedzie i z działań pułkownika Franciszka Garczyńskiego, coż na wydanem przez jenerała Dąbrowskiego listopadem 1806 "Urządzeniu względem rekrutowania żołnierza" się spierając, pierwocin pułku szykował. Jednak miano swoje i numer pułk dopiero po bitwie pod Frydlandem (czerwiec 1807) otrzymał, a dowódcą jego został i ten, co go de facto własnem sumptem wystawił: Kazimierz Turno. Walczyli też szaserzy przeciw Austryjakom w 1809, a po moskiewskiej wyprawie 1812 tylu ich jeno wróciło, że ledwo na szwadron w 1 Pułku starczyło..:((

  Po raz wtóry się Pułk odrodził czasem insurekcyi 1830-31, gdzie styczniem 1831 roku pułkowi strzelców konnych gwardii numeru piątego przyznano. Pod pułkownikiem Zielonką stając, pod Wawrem i Grochowem, zasię pod Ostrołęką i Raciążem obowiązek swój spełnił... Osobliwa historyja z tem pułkiem się po upadku powstania wiąże, bowiem jako wszytcy insi Prus granicy wpierw przekroczyli, zasię carskiem ukazem extraordynaryjnem wszytkim tegoż pułku żołnierzom i oficyjerom amnestyi udzielono, na powrót ich zapraszając... ba!, nawet z carskiej szkatuły ekspensa tegoż powrotu ponosząc... Mnie w tem widzieć kaprysu jakiego z poduszczenia księcia Konstantego czynionego, a powszechnie przecie wiadomo jako Konstanty swej gwardyi miłował...
  Trzeciego razu do 1919 czekać trza było... Najsamprzód jako 3 Pułk Dragonów, w mieście Tarnowie formowan, zasię przemianowan na 3 Pułk Strzelców Konnych (lipiec 1919), by na koniec (1920) do numeru 5 przyjść. W czas wojny z bolszewikami pułk nie miał szczęścią nigdy całością wystąpić. Szwadrony poszczególne, w miarę formowania postępów wyruszały na front, by do jakich piechoty formacyj być przypisanemi, co nie znaczy, że nie stawali dzielnie...
  W pierwszem szwadronie po walkach na Wołyniu toczonych przyszłoż i k'temu, że jeno 25 żołnierzy ostało:(( Drugi, a jeszczeć i więcej trzeci się w wyprawie kijowskiej odznaczyły, tymi żołnierzami będąc, co najdalej na wschód dotarli! Bojów sławnych, toczonych pod Kozinem dla ubezpieczenia cofającej się znad Dniepru 7 Dywizji Piechoty, uczcić pragnąc, właśnie dzień 9 Iuni na święto pułkowe naznaczono. Szkak bojowy takaż żurawiejka upamiętniała:
  "Wisła, Niemen, Berezyna,
    Śpiew i wino i dziewczyna.":))
  W Międzywojniu strzelcy najsamprzód w Tarnowie stacyjonując, wielce się wdzięcznie w pamięci mieszkańców zapisali, czegoś dowód w tem największy, że mimo iż pułku 1938 rokiem do Dębicy przeniesiono, to w Tarnowie ode 2004 roku się święta pułkowego obchodzi za staraniem Tarnowskiego Oddziału Jazdy im.5 Pułku Strzelców Konnych:)
    "Kto pod kocem dziewki chowa?
       To jest piąty spod Tarnowa."
     "Po pijaństwie leżą w rowie,
      To jest piąty pułk w Tarnowie."
   Wrześniowe przewagi strzelców się pod Zawierciem zaczęły, gdzież się dla całej Krakowskiej Brygady Kawalerii wojna wszczęła, zasię w walkach odwrotowych pod Pińczowem, Buskiem-Zdrojem i Szczucinem, by się na koniec w rejonie Tomaszowa Lubelskiego dostawszy, razem z inszymi tam wojsk resztkami, przed Niemcami kapitulować (od wschodu bowiem ostro Rossyanie następowali)...
  W Armii Krajowej pułku odtworzono, nawet i do półtora tysiąca luda dochodząc, co w akcyjach licznych udział przyjmując, godnie tradycyj pięknych podtrzymał. W miejscu największej z nich, dwudniowej bitwy (23-24.VIII.1944r) na polanie Kałużówka wpodle poddębickich Gumnisk, rokrocznie świętują coraz mniej liczni weterani i ludność okoliczna...

08 czerwca, 2012

Cóż rzec niewieście, gdy się migreną wykręca...

  Ano...moja rada, to Onej poemę Jana Danieckiego (XVII w.) przeczytać:))))
   
                             Wymówka
   Żona pytała męża: "Jużeś to miesiąc cały,
   Jakoś w mych rzeczach i swych tak barzo ospały.
   Czemuż to?" A on powie: "Bolała cię główka
   A zęby, moje serce". - "Co mi za wymówka?
   Nie pochlebuj! A diabeł tobie do mej głowy
   I do zębów boleści, kiedy zadek zdrowy". 

06 czerwca, 2012

O tytułach barokowych...

  Responsując pod postem uprzedniem Jejmość Mascherze żem był pisał na obronę dawniejszych tytułów rozbuchanych: "Krzywe dziś są gęby na dawne barokowe tytuły, aliści wejrzyjmyż na to ućciwie, po czym miał się jaki może chętny czego o xiędze wywiedzieć, gdy nijakich nie było recenzyj, klubów czytelniczych, rekomendacyj i nagród literackich? Czytał jeden na tysiąc, to i spytać nie było kogo, a autor i wydawca tej jednej miał chwili na skuszenie nabywcy, gdy ów karty oglądał tytułowej... To i nie dziwota, że tam by jak najwięcej o tem, co w środku napychali...:)"
   Podtrzymując generaliter, com rzekł, dodam, że jeszcze to czas był, gdy oracyje kunsztowne w niemałej były cenie, tandem ów autor tytułem niejako obiecował lectorowi potencjalnemu, że we śrzodku nierównie więcej od xiąg sąsiednich tejże uczty duchowej zazna. Kto czytał memuary Paska Jegomości, najpewniej i jak ja się udziwił, że ów, po latach spisujący, zatem najpewniej już i memoryi nie tej, przecie oracyje swoje, co ich miał kilku grzecznych, już to za funeralną powinnością druha jednego, już to obrończą przed Królem JMścią, przytoczył na stron parę co do słóweczka dokładnie... Nie wiem doprawdy, czy ich z całem tem bogactwem metafor, parabol i hiperboli się na pamięć wyumiał, jako aktor roli, i iście po latach pamiętał, czyli też drogocennemi ich mając, miał spisanych i między największemi skarbami swemi woził, zasię w sepecie jakiem trzymał i memuary spisując, przytoczył. To rzecz mniejsza, więcej mi o to idzie, byście pojęli jakże to tamtocześnym ważkie było, tandem nie dziwujcie się, bo też i autor (a i wydawca czasem) podobnego mięli z tą kartą tytułową frasunku, co dziś kto paginy internetowe tworzący, co ma w piąci słowach dla wyszukiwarek żeru zamknąć dorobku jakiej firmy, co czasem czyjego całego żywota w sobie zawiera...
  A że owe tytuły to nieraz i same w sobie niczem poema najczystsza, to i się dziwować nie należy, że zauroczą może kogo. Oto spomniałżem dawniejszych naszych z Vulpianem Jegomością zabaw w tej mierze, aliści by tego spomnienia pełnem uczynić, winienem teraz Lectorów Miłych suplikować, by się do dawniejszej Vulpianowej przecudnej urody pokwapili noty sub titulo:  "O wojsku afektów zarekrutowanych..."  zasię nawrócili nazad dla responsu mego... Uprzedzić jeno pragnę, by nawiedzając tamte krużganki cudne, chusty jakiej mieć na gębę uszykowanej, bo Gospodarz niecnota tam już od roku nie odkurza nawet, to i też pyłu tam i pajęczyn jako w jakich katakumbach egipskich...
   Żem już nie chciał wtedy gospodarskiej cirpliwości nadwyrężać, tom ostatnie nocą głuchą już nalezione perełki zamyślił u siebie pomieścić:
"Antipasty małżeńskie : trzema vciesznymi historiami, iako wdziecznego smaku cukrem, prawdziwey a szczerey milosci malzenskiey zaprawione" przez Hieronimusa dan in Cracoviae A.D.1650
"Antidotum contra antidotum, abo zbawienna przestroga, że Lekarstwo Duszne przeciwko apostazyi przez Woyciecha Węgierskiego, niegdyś superintendenta zborow ewangelickich, sporządzone y wygotowane, teraz świeżo w Królewcu Roku Pańskiego 1750 Drukiem publikowane i ogłoszone, jest Wierutną Dusz Trucizną, dana wszystkim wobec, y z osobna  BOGA kochającym y zbawienia wiecznego sobie życzącym od X. Jana Poszakowskiego Societatis Jesu Teologa, z szczerey miłości y gorliwości pozyskania Bogu y szczęśliwey wieczności Dusz z naydroższą krwią Jezusową Odkupionych; dla zbawiennego Dusz ludzkich pożytku, do druku podana w Wilnie w drukarni J.K.M.Akad.Soc: JESU Anno Domini 1754"
"Augeriusa Busbequiusa Oratora cesarza Ferdinanda drogi trzy. Pierwsza Konstatninopolska pierwszą razą. Druga Amaziańska. Trzecia Konstantinopolska wtórą razą do Solimana Cesarza Tureckiego. Przytym Okrzyk na woynę przeciw Turkowi : przedtym od samego łacińskim ięzykiem wydane y kilkakroć Drukiem na świat wypuszczone a teraz dopiero na polską rzecz przełożone. Są rzeczy roztropne ku czytaniu, a potrzebne ku wiedzeniu." W Wilnie u Jana Karcana Roku 1597.

03 czerwca, 2012

Ex libris Wachmistri I: Poradnik włościanom z 1821 roku


  Zbiorek rzadkości bibliofilskich reaktywując z dawnego mego bloga począłżem jednak nie od książczyny, co już Lectorom dawniejszym a wytrwałym znaną była, aleć od książczyny niepozornej, com jej dopotąd jeno własnej uciesze chował...
    "Nauka dla Włościan iak mogą żyć swobodnie i wesoło, uczciwie do maiątku i do dobrego bytu przychodzić, oraz sobie i bliźnim w przygodach bydź pomocnymi" edytowana w Warszawie w Roku Pańskim 1821 zda się autora nie mieć, luboż ten jeno na okładce był wzmiankowanem (co mi się niepodobieństwem zdaje), aleć że od długości żywota i używania xiążczyny owej papier zapewne szary pakunkowy, którym ongi xięgi zawijano, osobliwie po bibliotekach i czytelniach ludowych wgryzł się i zespolił już z okładką w jedno, nie myślę ja dla tej ciekawości pustej owego dziełka szkodować...
  Całość, jako się wraz Lectorowie ze stronic przytoczonych, pomiarkować poradzą, ducha jest jeszcze pięknie oświeceniowego i prawdziwie autorowi, aleć i tlomaczowi sielnie podniesienie włościańskiej wiedzy, obyczajności i rozumności na sercu leżeć musiało... Grzeszy może cokolwiek ta xiążczyna próbą niejakiej omnipotencyi, ale czyż i dziś poradników nie mamy, co by wszytkiego ogarnąć chciały? Choć może próźno w nich szukać jak odcinać i ratować wisielca...:))
   Uwaga dla tych bywalców onetowych, co właściwości blogspotowych nie znając, cierpią niejakiego dyskomfortu może w skanów poniższych przeglądaniu: starczy w którykolwiek obrazek kliknąwszy, niejako odrębnego do przeglądu albumu wygenerować...















01 czerwca, 2012

Święto 23 Pułku Ułanów Grodzieńskich

   Dziś nam święta obchodzić 23 Pułku Ułanów Grodzieńskich, co właśnie 1 czerwca był powstał z jednostek przeróżnych połączenia, a bodaj każda z nich noty własnej godna:))
  23 Pułk Ułanów, jeno wtedy jeszcze Litewskiemi zwany, istniał w czasach Powstania Listopadowego i to do tejże tradycyi się nasi międzywojenni ułani odwoływali. 1 czerwca 1921 połączono 3 Dywizjon Strzelców Konnych, Dywizjon Huzarów Litwy Środkowej z 23 Pułkiem Ułanów Nadniemeńskich (wszytko formacyje ochotnicze!), któren się z kolei wiódł z wielce sławnego 211 Pułku Ułanów braci Dąbrowskich, zasłużonych ogromnie w walkach formacyj Samoobrony Litwy i Białorusi z bolszewikami... 
   Czytelnik uważny dojrzał już pewnie, że wszytkie pułki, co się ode cyfry "200" poczynały, stricte ochotniczemi były... Że mam sygnałów kilka o niepojętości nomenklatury dawniejszej, przyjdzie za tąż okazyją objaśnić coż to w kawaleryi dywizjon* znaczył.... Podstawową jednostką jazdy był szwadron, coż ode stu do dwustu i czasem szabel liczył, a po wojnie pierwszej ujednolicono go w wojsku naszem do jakich stu dwudziestu ludzi. Etat pułku z czterech szwadronów złożonego, szwadronu ckm i inszych przyległości liczył jakie 850 chłopa. Dywizjonem zasię zwano jednostkę pośrednią, do jakiego jednego jeno działania wyznaczoną z pułku, najczęściej z dwu szwadronów złożoną... I takich to jednostek w wojnie z bolszewikami było niemało, boć dla zagrożenia niemałego, pchano na front cokolwiek się jeno sformować udało, ani czekając, aż pełny pułk powstanie. Jakem pozawczora o 18 Ułanów Pomorskich pisał, że przez Łotwę morzem wracali, to właśnie tegoż czynił dywizjon z pułku tego... Wierę, że to niełatwe, osobliwie białogłowom, pomiarkować, aliści tem się pocieszyć możecie, że to trudność i więcej wdrożonym czyniło...
   W czas bitwy pod Grochowem (25 lutego 1831), gdzie de facto komendę dzierżący Chłopicki, formalnie jeno personą cywilną był, sporych nam przyszło mieć z tem trudności, bo jenerałowie insi rozkazów onegoż słuchać nieradzi, jegoż prawo komendy kwestyonowali... Krukowiecki wręcz odmówił swej dywizyi ruszyć, a Łubieński (dawny szwoleżer napoleoński, co i przy Somosierrze miał udział!) się właśnie tem nazewnictwem wykpił, jazdy swej nie chcąc angażować... Jakoż mu dwakroć adiutanty od wodza naczelnego rozkaz przyniesły, wymawiał się właśnie onem statusem Chłopickiego niedoprecyzowanem. Adiutanta trzeciego (którym był syn Napoleona i Marysieńki Walewskiej!) był spytał, czy ruszyć ma całąż dywizję, czy jeno dywizjon... Różnica niebłaha:  trzysta szabel, czy parę tysięcy... Biedny porucznik Walewski się tak skonfudował, że ani wiedział, co rzec i tak się to wszytko na niczem skończyło...
  Aleć do naszych ułanów powracając: o zasługach w czas wojny z bolszewikami trudnoż rozprawiać, bo przecie pułk po wojnie powstał. Godne jeno odnotowania, że do sporu małego u zarania doszło, bo zwierzchność Pułk czyniąc, barw mu po 211 ostawiła. Że o tem pułku rozmaicie gadano, a starszeństwo nad tradycyami Powstania Listopadowego sięgającemi wątpliwe... żołnierze się zbuntowali! I wywalczyli swoje; dowództwo się ugięło i pomarańczowo-białe barwy do dawnych tradycyj przypisane przywrócono!
  Na przełomie 1922/23 dowodził Pułkiem sam Mariusz Zaruski (!), którego w pułku najwięcej z tego zapamiętali, że jak się żegnał, to następcy prosił, by z aresztu wszytkich osadzonych uwolnił:))
   Stacyonującemu w Postawach, licznych Białorusinów do służby przyjmować było, tedy najwięcej znane żurawiejki nie po polsku są:))..:
   " W boju kriepkij, w miru sławnyj,
    Dwadcat' trietij - prawosławnyj."
   "Wodku pijot, samyj gławnyj
    Dwadcat' trietij - prawosławnyj."
  Boje w 1939 roku począł w składzie Wileńskiej Brygady Kawalerii od boju pod Piotrkowem, zaczem pod Maciejowicami (8-9 września) go rozbito. Ci, co się na powrót zebrać zdołali, już za cofającą się Brygadą nie zdążyli i ruszyli w Góry Świętokrzyskie, gdzie niczem partyzanty, choć nie tak jak "Hubalowi" sławni, sobie nawet i do paździenika niezgorzej poczynali.
  W Armii Krajowej odtworzony Pułk, jako partyzancki, walczył między inszemi w Puszczy Nalibockiej i w Kampinosie, gdy się ku powstańczej Warszawie przebijali.
  
  Ciekawym tutaj marsza 23 Pułku przedkładam, czegom dla niepojętej przyczyny przez blogspot uczynić nie mógł:
http://www.youtube.com/watch?v=RJnD1hLHYa0
___________________
* w kawalerii, bo w lotnictwie, zwłaszcza tym na Zachodzie walczącem, dywizjonem zwano jednostkę lotniczą, do boju w dwanaście do dwudziestu maszyn lecącą, zasię w marynarce dywizjon to zespół najmniej trzech okrętów tejże samej klasy. Osobną kwestya to dywizjony artyleryjskie, których w zasadzie z pułkami utożsamiać by można...